Chuck Norris też przyjął kolędę…

Chuck Norris też przyjął kolędę…

Zdziwienie jest ponoć początkiem filozofii. Na razie nowej filozofii nie stworzę, ale ten felieton piszę niewątpliwie pod wpływem zdziwienia. W „The Times” czytam, że Stacy Dow, mając 16 lat, zaszła w ciążę. Kiedy tylko się o tym dowiedziała, postanowiła dokonać aborcji. Tak się też stało. Jakież było zdziwienie panny Stacy, kiedy po kilku miesiącach okazało się, że dziecko, które miało być wyrzucone z jej łona, jednak się rozwija. Problem polegał na tym, że Stacy Dow poczęła bliźniaki. Jedno dziecko zostało usunięte, a drugie – na skutek błędu dokonującego aborcję – zachowało się w łonie i zaczęło rozwijać. Swoje przybieranie na wadze Dow brała za efekt uboczny dokonanej aborcji.

Teraz Stacy Dow ma 3-letnią córkę Jayde. Córeczka jest zdrowa i śliczna, ale panna Dow wraz ze swoimi rodzicami postanowiła wnieść sprawę przeciwko szpitalowi, w którym dokonała połowicznie udanej aborcji. Szpital bowiem naraził ją na „stratę i krzywdę”. Zapytana o to, czy nie boi się, że sprawa sądowa będzie miała bardzo zły wpływ na jej córkę, odpowiedziała, że ma nadzieję, że córka ją zrozumie. Oby! Obawiam się jednak, że owo zrozumienie będzie długim i bolesnym procesem. A ja pozostaję ze zdziwieniem, że „postępowy” świat wciąż uważa aborcję za cywilizacyjną zdobycz.

Mam nadzieję, że Pokolenie Jana Pawła II przyczyni się do oświecenia zaczadzonych ideologią cywilizacji śmierci. Trwa jednak dyskusja, czy w ogóle takie pokolenie istnieje. Nie wiadomo! Ale za to pewien – czuły na wszelkie przejawy braku zachwytu nad kulturą gejowską – redaktor radia Tok FM rozwinął entuzjastycznie ideę pokolenia Le Madame. Tym, którzy nie wiedzą, co to jest (do niedawna też nie wiedziałem, że istnieje w Warszawie taki skarb), wyjaśniam, że chodzi o klub, do którego lubili zaglądać geje, lesbijki, transseksualiści i transwestyci i w którym odbywały się rozliczne tzw. alternatywne imprezy kulturalne. Klub zalegał miastu z opłatami za lokal, przegrał sprawę w sądzie i został przejęty przez komornika. Nie brakuje jednak takich, którzy uważają Le Madame nie tylko za pokoleniowy diament, ale wręcz za narodowe dziedzictwo i – nie bacząc na możliwość bycia oskarżonym o stosowanie metod „młodego” Leppera – protestują przeciwko decyzji władz miasta i sądu. Przy okazji skromnie porównują się do umęczonej przez reżim opozycji na Białorusi. À propos reżimu, to we wspomnianej rozgłośni wysłuchałem kiedyś audycji o Wojciechu Jaruzelskim i odznaczeniu, które mu przez pomyłkę dano. Dziewięćdziesiąt procent słuchaczy, którzy wystąpili na antenie, mówiło o swojej wielkiej estymie do wielkiego człowieka, którym był i jest Jaruzelski, oraz o tym, że oddając odznaczenie, generał potwierdził swoją klasę i honor. No cóż?! „Kiedy się dziwić przestanę – będzie po mnie” – mówi poeta.

Niekiedy dziwimy się, że ktoś się dziwi. Istna kanonada zdziwień. Czytałem w „Rzeczpospolitej” wywiad z prof. Zofią Kielan–Jaworowską, wybitnym paleontologiem, która wyraziła swoje zdziwienie, że „wykształcony człowiek może wierzyć, że magicznym zaklęciem Bóg stworzył człowieka, a następnie wyjął z niego żebro i stworzył kobietę”. Ja natomiast zadziwiłem się głęboko, że uczona osoba ma takie „przedszkolne” pojęcie o Biblii i nic nie słyszała o podstawowych zasadach interpretacji tekstów biblijnych. A Boga, w którego wierzę, wyobraża sobie jako maga, który zaklęciami stwarza świat. Przenikliwa pani profesor zauważa ponadto, że według Księgi Rodzaju pierwszego dnia Bóg stworzył światło, a słońce dopiero czwartego dnia, po czym zadaje zwalające z nóg pytanie: „Skoro nie było Słońca, to skąd przez pierwsze trzy dni brało się światło na Ziemi?”. No tak! To zupełnie jak z Gagarinem, który stwierdził, że był w kosmosie i Boga nie widział. A przecież na świętych obrazach Pan Bóg i święci stoją na chmurach. Rozumiem, że paleontolog mógł nic nie słyszeć o rodzajach literackich i sensach tekstów, ale – mimo wszystko – dziwić się nie przestaję.

Wielce zdziwił się mój współbrat, który w bożonarodzeniowy czas szukał w londyńskiej dzielnicy, w której mieszka, jakichś publicznych oznak świąt. Nie znalazł żadnych, bo okazuje się, że np. uliczny transparent z napisem Merry Christmas (Szczęśliwego Bożego Narodzenia) jest niepoprawny politycznie i jako taki mógłby urazić uczucia niechrześcijan. Znalazł za to na ulicznym skrzyżowaniu trochę inny napis, a mianowicie Happy Hanukka. Bracia Żydzi okazali się mniej poprawni politycznie i dali publiczny wyraz swojemu świętu.

Jednak może będzie lepiej. Nadzieją napawa fakt, że „Chuck Norris też przyjął kolędę…”. Pod takim hasłem pewien duszpasterz akademicki przeprowadzał kolędę w akademikach. Zadziwieni postawą Chucka Norrisa studenci szeroko otwierali drzwi przed księdzem.

Chuck Norris też przyjął kolędę…
Dariusz Kowalczyk SJ

urodzony w 1963 r. – jezuita, profesor teologii, wykładowca teologii dogmatycznej, profesor Wydziału Teologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. W latach 2003-2009 prowincjał Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego....