Bóg podaje rękę

Bóg podaje rękę

Dz 13, 14.43-52 / Ap 7, 9.14b-17 / J 10, 27-30

Przez przypadek natknąłem się na intrygujące zdjęcie ojca Krzysztofa Lebretona – najmłodszego trapisty, mistyka i poety z klasztoru algierskiego w Thibirine, zamordowanego razem z sześcioma współbraćmi przez islamskich fundamentalistów 21 maja 1996 roku. Na zdjęciu widzimy ojca Lebretona, który ubrany w swój mniszy habit i zawadiacki, słomiany kapelusz, podąża małą uliczką, trzymając za rękę dwoje małych dzieci.

Krótko potem przeczytałem fragment listu przyjaciela ojca Krzysztofa – Algierczyka Moussa, pisał on: „Jeżeli wyjedziecie, pozbawicie nas waszej nadziei i zabierzecie nam naszą nadzieję”. List pochodził z czasu, kiedy bracia z Thibirine jeszcze rozważali możliwość wyjazdu z niebezpiecznych okolic Gór Atlasu. Wiązało się to z pozostawieniem miejscowej ludności skazanej tak samo jak i oni na zbrojne grupy islamskie (GIA) grasujące tam z bronią i siejące przerażenie, rozpacz i śmierć wśród prostych ludzi. Jednakże decyzja o pozostaniu, a w konsekwencji zgoda na męczeństwo, zapadła w klasztorze jednomyślnie jako wyraz wolnego wyboru tych, którzy nie opuszczają swoich owiec w niebezpieczeństwie.

We wspomnianym zdjęciu uderzył mnie mały szczegół: uścisk dłoni ojca Krzysztofa prowadzącego ulicą dwoje muzułmańskich dzieci. To doskonała ilustracja do ewangelii o Dobrym Pasterzu. Tylko ten, kto pozwolił Jezusowi chwycić się za rękę, wbrew podszeptom własnej i cudzej słabości próbującej wyrwać go z tej czułej, choć silnej dłoni, mógł mieć odwagę chwycić za rękę drugiego człowieka. Tylko ten, kto sam doświadczył, że nic i nikt nie może wyrwać go z uścisku ręki miłującego Jezusa, wie, że on sam również nie może zostawić drugiego w chwili wielkiej próby. Nawet jeśli cały świat byłby temu uściskowi przeciwny.

Uścisk dłoni małżonków, uścisk dłoni przyjaciół, uścisk dłoni mojej i Jezusa, może przetrwać tylko dlatego, że to Bóg nigdy nie cofnął swej ręki, nawet wtedy, gdy ją przebito gwoździem i unieruchomiono. Naprawdę mogę żyć w rękach Boga, z których żadna siła mnie nie wyrwie… poza moją wolnością.

Nieustannie módlmy się wraz z innym świadkiem Jezusa żyjącym również pośród muzułmańskich nomadów – Karolem de Foucauld, wołając każdego dnia: „W Twoje ręce powierzam całe moje życie. Daję je Tobie całą miłością mojego serca, ponieważ Ty jesteś moim Ojcem”. Wyjdź już dziś z krainy swoich lęków na drogę, na której sam Bóg podaje Tobie rękę. Żyj w uścisku miłości, z którego nigdy nie zostaniesz wyrwany.

Bóg podaje rękę
Michał Adamski

były dominikanin....