Aroganckie nowinki w Kościele
Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Marka

0 votes
Wyczyść

Czas przed Wielkanocą to okres wytężonej pracy spowiedników. Choć mówi się o zaniku poczucia grzechu i kryzysie sakramentu pokuty, to jednak kolejki przed konfesjonałami bywają bardzo długie. Kiedy po kilku godzinach spowiadania wyszedłem z konfesjonału, zacząłem się zastanawiać nad niebywałą ewolucją sakramentalnego pojednania. W pierwszych wiekach istniało przekonanie, że człowiek po chrzcie nie może już grzeszyć w taki sposób, który zrywałby jego jedność z Bogiem i Kościołem. Stąd zrodziła się nauka o jednorazowości sakramentu pokuty – gdy ktoś ciężko zgrzeszył (np. popełnił morderstwo lub cudzołóstwo), miał tylko jedną szansę sakramentalnego pojednania. Ponowne popełnienie grzechu ciężkiego oznaczało wyłączenie z Kościoła. Tertulian († 220) w traktacie O pokucie pisze, że ochrzczeni „już nic więcej nie powinni wiedzieć o pokucie i już jej nie powinni potrzebować”. Potem dodaje: „Dlatego też niechętnie mówię o drugiej, owszem już ostatniej nadziei [pierwsza to pokuta przed przyjęciem chrztu], ponieważ rozważając jeszcze dalszą możliwość pokutowania, mogę stworzyć pozór, jakobym chciał wykazać dalszą okazję do grzeszenia”. W tamtych czasach dobrym chrześcijaninem był ten, kto nie potrzebował sakramentalnej pokuty i do tego sakramentu nie przystępował. Trudno uwierzyć, ale na przykład św. Augustyn po swoim nawróceniu i przyjęciu chrztu nigdy się nie spowiadał, choć zapewne podejmował różne czyny pokutne, aby walczyć ze swoim brakami i wadami.

Dziś jest na odwrót. Niektórzy duchowni uważają, że im ktoś częściej chodzi do spowiedzi, tym jest lepszym katolikiem. I pomyśleć, że biskupi zebrani na synodzie w Toledo w 589 roku stwierdzili: „Ponieważ słyszeliśmy, że w niektórych kościołach Hiszpanii nie czyni się pokuty według pierwotnych przepisów, lecz tak, że za każdym razem, ilekroć ktoś popełni grzech, prosi kapłana o przebaczenie [czyli mniej więcej tak jak dzisiaj], dlatego, aby wytępić tę bezecną, ohydną i arogancką nowość, synod postanawia, że pokuta powinna być sprawowana według pierwotnej kanonicznej formy [publiczna, jednorazowa pokuta]”.

Niezwykle ważną datą w praktyce sprawowania sakramentu pokuty jest rok 1215, w którym IV Sobór Laterański wprowadził obowiązek corocznej spowiedzi. Ciekawe, że według późniejszych uchwał Soboru Trydenckiego, a także aktualnego Kodeksu Prawa Kanonicznego oraz Katechizmu Kościoła Katolickiego obowiązek ten zdaje się dotyczyć jedynie tego, komu sumienie wyrzuca grzechy ciężkie. W Kodeksie czytamy bowiem: „Każdy wierny po osiągnięciu wieku rozeznania obowiązany jest przynajmniej raz w roku wyznać wiernie wszystkie swoje grzechy ciężkie” (kan. 989). Z tego by wynikało, że ten, kto popełnia tylko grzechy lekkie, mógłby całymi latami nie zbliżać się do kratek konfesjonału. Grzechy lekkie są wszak skutecznie odpuszczane na wiele innych niż sakramentalna spowiedź sposobów. Problem polega na tym, że domena grzechu ciężkiego tak bardzo rozrosła się w umysłach teologów moralistów, iż jego brak po dłuższym czasie wydaje się nam czymś nierealnym. Sam słyszałem księdza w pewnej rozgłośni radiowej, który zastanawiał się, czy przejechanie na czerwonym świetle nie jest aby grzechem śmiertelnym. Nie wspomnę o nieładzie dotyczącym seksualności, bo tu dla niektórych prawie wszystko podpada pod kategorię grzechu bardzo ciężkiego.

Oczywiście nie postuluję, tak jak biskupi zebrani w VI wieku w Toledo, powrotu do starożytnej praktyki sakramentalnej pokuty. Musimy być jednak świadomi – z całym szacunkiem do obecnego kształtu praktyki spowiedzi – że było inaczej i może być inaczej. Co zatem mogłoby i powinno się zmienić? Trzeba przeciwdziałać zanikowi poczucia grzechu, ale w równej mierze należy odrzucić nadużywanie prawdy o grzechu i winie, czego jednym z objawów jest dostrzeganie grzechu ciężkiego tam, gdzie go nie ma. Warto dowartościować i rozpowszechnić praktykę rozmowy duchownej. Nie jest dobrze, jeśli jedynym miejscem osobistego kontaktu z duchownym staje się konfesjonał. Nie każda rozmowa o życiowych problemach powinna kończyć się sakramentalnym rozgrzeszeniem. W przeciwnym razie może dojść do dewaluacji sakramentu. W związku z tym trzeba też dowartościować pozasakramentalne możliwości odpuszczenia grzechów. Orygenes († ok. 253) wśród siedmiu sposobów odpuszczenia grzechów wymienia m.in. udzielanie jałmużny („Raczej dajcie, co macie, a oto wszystko będzie w was czyste” – Łk 11,41), przebaczanie braciom i siostrom („Jeżeli z serca odpuścicie braciom waszym ich grzechy, to i wam odpuści grzechy wasz Ojciec” – Mt 6,14), miłość bliźniego („Zaprawdę powiadam wam, odpuszczają się jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała” – Łk 7,47). Wcale nie uważam, aby wszystkim należało doradzać częstą, na przykład comiesięczną spowiedź. Nabożeństwa pokutne, które jako posoborowy postulat wciąż czekają na podjęcie, mogłyby stać się zwyczajną praktyką odpuszczania grzechów lekkich.

Sakrament pojednania jest – jak sama nazwa wskazuje – przede wszystkim dla tych (choć nie tylko), którzy rzeczywiście pogubili się, tracąc więź z Bogiem i Kościołem. Pozostaje on na tyle zadziwiającym darem Boga i Kościoła, że niektórzy wręcz mogą być zaskoczeni bezinteresownością i łatwością owego pojednania przy kratkach konfesjonału. Jednym z wyrazów tego zaskoczenia jest następujący dowcip. Mężczyzna zabił swoją żonę. Kiedy uświadomił sobie, jak wielką zbrodnię popełnił, zaczął szukać przebaczenia. Udał się do rabina, ale ten wyklął go i zapewnił, że Bóg srogo go ukaże. Poszedł do pastora, który jednak – słysząc, co się stało – zaczął dzwonić po policję. Na koniec morderca trafił do kościoła katolickiego. Klęknął w konfesjonale i wyznał, że zabił swą żonę. Na co kapłan spokojnie zapytał: „Ile razy, mój synu?”. No cóż! Między innymi dlatego wspaniale jest być katolikiem!

Aroganckie nowinki w Kościele
Dariusz Kowalczyk SJ

urodzony w 1963 r. – jezuita, profesor teologii, wykładowca teologii dogmatycznej, profesor Wydziału Teologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. W latach 2003-2009 prowincjał Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze