Zobaczyć światła Taboru

Zobaczyć światła Taboru

Wyszedł spośród nas. Przyznawał się do nas. Bywał między nami. Mówił do nas, a my słyszeliśmy go na własne uszy. Podawał nam rękę i zapraszał do swego stołu. Błogosławił. Nauczał i stawiał wymagania. Przede wszystkim nie zasłaniał sobą Chrystusa, ale ukazywał Go i przekazywał Jego naukę. Był czytelny, przeźroczysty. Żył znacząco. Za kilka tygodni wyruszamy na beatyfikację Jana Pawła II.

Kiedy zastanawiam się nad świętością, to raczej uciekam od tematu, niż się do niego przybliżam. Świętość raczej poraża, niż przyciąga. W pojęciu „świętość” zawierają się wysiłek, wymaganie i jakaś niewiadoma. Świętość jest wyzwaniem ze strony Boga, aby sprostać wielkości bycia w pełni człowiekiem i dzieckiem Bożym. Ażeby oddychać miłością.

Jeśli podążać za wybitnym moralistą ojcem Jackiem Woronieckim OP, to w zjawisku świętości wyróżnić możemy trzy zasadnicze elementy: oczyszczenie się duszy ludzkiej przez opanowanie tkwiących w niej na skutek grzechu pierworodnego złych skłonności, pełnię rozwoju w tejże duszy cnót teologicznych i kardynalnych aż do praktykowania ich w stopniu heroicznym, a na koniec pośmiertne działanie danej jednostki w społeczności chrześcijańskiej, którą jest Kościół, czego objawem jest kult oddawany świętemu przez wiernych oraz łaski Boże otrzymywane za jego pośrednictwem. Nie pomylimy się, twierdząc, że nasze czasy szczególnie wrażliwe są na dwa ostatnie z tych t

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się