Wyspy szczęśliwe

Wyspy szczęśliwe

„Nikt nie jest samotną wyspą” – głosi tytuł znanej książki Thomasa Mertona. Istotnie – gdziekolwiek spojrzeć, wszędzie ludzie, z którymi trzeba obcować, prowadzić dialog, wymieniać się gestami, słowami i rzeczami materialnymi, obdarowywać ich lub coś od nich przyjmować, dzielić się przestrzenią itd. Dla niektórych jest to oczywiste, dla innych stanowi źródło cierpienia, a jeszcze inni wpadają w paniczny lęk na samą myśl o tym, że ludzi wokół mogłoby zabraknąć.

Samotność jest jednym z tych tematów, które wywołują wiele emocji i o których niełatwo się rozmawia. Ba – trudno się nawet o niej myśli. Jest często społecznie piętnowana – kojarzona z egoizmem lub nieporadnością. Jeśli ktoś jest samotny, to znaczy, że nie chce lub nie umie budować relacji z innymi – zatem coś z nim jest nie tak. Mówi się o samotnych z lekką pogardą lub litością, a różne określające ten stan sformułowania nie budzą pozytywnych skojarzeń („samotny jak pies”, „sam jak palec” czy też dawniej często używane z odcieniem pejoratywnym: „stara panna” i „stary kawaler”). Nawet w Słowniku języka polskiego pojęcie „samotny” łączone jest zawsze z jakimś niedostatkiem: samotny to żyjący bez rodziny, przyjaciół, bez towarzystwa, znajdujący się na odludziu, zupełnie sam. Czyli – samotność to brak, ułomność i pustka. Czy rzeczywiście? A może właśnie przez takie negatywne podejście do zjawiska samotności tracimy coś cennego w naszym człowieczeństwie?

Wypełnić pustkę

Oczywiste jest, że samotność może mieć wiele obiektywnie złych aspektów: brak więzi z innymi, brak poczucia bezpieczeństwa, egoizm, egocentryzm, oderwanie od rzeczywistości, niemożność zaspokojenia wielu istotnych życiowych potrzeb.

Warto się jednak skupić na wartości, jaką jest umiejętność dobrego przeżywania samotności w różnych momentach naszego życia. Wynika to przede wszystkim z tego, że jest ona koniecznością i naturalnym elementem ludzkiej egzystencji. Choćbyśmy byli bardzo blisko z innymi, w dobrych, serdecznych relacjach, to i tak w swojej najgłębszej warstwie pozostajemy sami. Nikt nie może za nas czuć, za nas myśleć, przeżywać. Nikt, choćby był najbliższy i obdarzony wielką empatią, nie może w sensie dosłownym współistnieć z nami. Zawsze ostatecznie pozostajemy jedynie (aż?) z

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się