Rok 1943
fot. lysander yuen / UNSPLASH.COM

Rok 1943

Czy naprawdę nie można było uniknąć krwawego polsko-ukraińskiego konfliktu o Wołyń i Galicję Wschodnią? Co należy zrobić, by pamięć o tragicznej przeszłości nie niszczyła nas tu i teraz?

Eksterminacji ludności polskiej na Wołyniu poświęcono w ostatnich miesiącach setki publikacji, ukazało się kilkanaście książek, na ekrany wszedł film Wojciecha Smarzowskiego. Co jeszcze można powiedzieć na ten temat w krótkim z konieczności tekście? W jaki sposób skłonić czytelnika do głębszej refleksji? Apelowali o to przed laty prymas Józef Glemp, papież Jan Paweł II, arcybiskup Józef Michalik w odpowiedzi na gesty pojednania kardynała Myrosława Lubacziwskiego, metropolity Lubomyra Huzara i metropolity Światosława Szewczuka. Coraz częściej jednak mamy do czynienia z tabloidyzacją, a niekiedy wręcz z żerowaniem na tragedii, do której doszło przed ponad 70 laty. Skoro nawet głos największych autorytetów czy wybitnych osobistości nie dotarł do tych, do których powinien dotrzeć, to cóż po moich słowach?

W takich chwilach zwątpienia myślę o tych, którym przyszło działać w czasach znacznie trudniejszych, kiedy się wydawało, że nie ma już nadziei. I rozumiem, że milczenie nie jest właściwą odpowiedzią na wyzwanie, przed jakim się znaleźliśmy. Tym bardziej że właśnie przemilczanie zbrodni wołyńskiej jest najczęściej pojawiającym się zarzutem pod adresem rzeczników pojednania polsko-ukraińskiego, do których zaliczam także siebie.

Przemilczana zbrodnia?

Wbrew twierdzeniom autorów i uczestników niezliczonych dyskusji zbrodnia, do której doszło na Wołyniu w 1943 roku, nie była przemilczana. Mówili o niej i pisali przedstawiciele elity politycznej, hierarchowie kościelni, intelektualiści. Pisali i wypowiadali się publicznie historycy. Gdy tylko zniknęły ograniczenia cenzuralne, rozpoczęły się badania naukowe, najpierw w Polsce, a w drugiej połowie lat 90. także na Ukrainie. W tym samym czasie zapoczątkowano polsko-ukraiński dialog historyków. W ramach wspólnego seminarium wydano jedenaście tomów prac, a współpraca IPN i kierownictwa archiwum Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) zaowocowała publikacją dziewięciu tomów źródeł. Podjęto też działania, które miały trafić do szerszego odbiorcy. Publikowano teksty analityczne i wspomnieniowe, w szczególności w „Gazecie Wyborczej” i „Rzeczpospolitej”, powstały filmy dokumentalne, audycje radiowe. IPN zainicjował wystawy, wydanie materiałów edukacyjnych, uruchomił też specjalny portal. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza losy Polaków na wschodnich ziemiach Rzeczypospolitej stały się głównym przedmiotem badań historyków zajmujących się okresem II wojny światowej.

W Polsce wiedza na ten temat stała się powszechna, o czym świadczą dane CBOS, zgodnie z którymi w 2013 roku 69 procent ankietowanych uważało, że wie o wydarzeniach na Wołyniu w 1943 roku. Jakość tej wiedzy pozostawiała – i nadal po

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się