Robię to, czego nie chcę
fot. jason leung / UNSPLASH.COM

Przyjemność jest tylko na początku, potem jest już wyłącznie redukcja napięcia, szukanie poczucia bezpieczeństwa w alkoholu, narkotykach, pornografii, hazardzie. I jest straszna samotność.

Katarzyna Kolska: Co jest przedtem?

Bożena Maciek-Haściło: Przedtem jest jakiś brak. Żeby go zobaczyć, trzeba się cofnąć do wczesnego dzieciństwa i przyjrzeć się relacji z najbliższymi osobami, czyli najczęściej z rodzicami. Na ile one były satysfakcjonujące, co sprawiło, że człowiek – najpierw dziecko, a później dorosły – nie miał możliwości nabycia podstawowych zasobów, które pozwalają bezpiecznie funkcjonować w życiu i w relacjach z innymi. I dlaczego wykształcił się mechanizm nałogowych czynności bądź zażywania różnych substancji.

Ma pani na myśli brak miłości, akceptacji, zrozumienia?

Właśnie tak. Do takiego stanu dochodzi, jeśli dziecko jest opuszczane, nadużywane, wykorzystywane, jeśli doświadcza przemocy, nie ma zapewnionego poczucia bezpieczeństwa, oparcia, przewidywalności i wzorca samoukajania. To wszystko sprawia, że w tak zwanej strukturze „ja” dziecka brakuje podstawowej funkcji, jaką jest umiejętność zapewnienia sobie – już jako dorosłej osobie – poczucia bezpieczeństwa, pozytywnej samooceny, umiejętności regulowania emocji.

Ale przecież osoby uzależnione wywodzą się też z rodzin porządnych – takich, które na pierwszy rzut oka są szczęśliwe, świetnie funkcjonują.

Nie bardzo chciałabym myśleć w kategoriach „porządne – nieporządne”.

Wykorzystywanie kojarzy nam się z patologią.

Tak, ale wykorzystywanie nie dotyczy skrajnie rozumianych przypadków, czyli np. wykorzystania seksualnego, ale również wykorzystania emocjonalnego, kiedy rodzice dla podniesienia poczucia własnej wartości używają dziecka do spełniania swoich ambicji i celów, których im nie udało się zrealizować. Potrzeby dziecka i jego możliwości nie są dla nich ważne.

Ale oni na pewno powiedzą, że robią to z miłości do dziecka. Żeby ono zaszło dalej, żeby miało lepiej…

Zwykle tak. Dlatego tak zwana „porządność” nie ma tu wielkiego znaczenia.

Alkohol, narkotyki, pornografia, nałogowe kupowanie są substytutem czegoś?

Moim zdaniem są substytutem więzi i relacji. Paradoks polega na tym, że powszechnie się myśli o alkoholu, narkotykach czy pornografii jako o czymś złym, co niszczy daną osobę. I to prawda. Ale równocześnie można pomyśleć inaczej, że to jest coś dobrego, w czym ten człowiek czuje się bezpiecznie, bo ów stan podniecenia albo substancja, np. alkohol, są przewidywalne – on go pije, chroni się w nim i czuje się bezpiecznie, on stanowi w pewnym momencie jego najważniejszą relację. Narkotyki, seks, alkohol, zakupy stają się substytutem relacji, której ci ludzie nie mają.

Pozorna ucieczka?

Tu nie ma pozorności, tu jest prawdziwe cierpienie i pragnienie znalezienia ukojenia. Większość moich pacjentów jest bardzo samotna, nie ma drugiej osoby i te przeróżne uzależnienia – czy substancje takie jak narkotyki, alkohol, leki, czy czynności, np. zakupoholizm, seks, hazard – z jednej strony służą temu, żeby zaspokoić potrzebę relacji z innym człowiekiem, ale z drugiej strony niszczą, bo ludzie odsuwają si

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się