O wielkim słoniu i innych mitach

O wielkim słoniu i innych mitach

, 0 recenzji

Człowiek został stworzony przez Boga, potop jest historycznym faktem, a świat istnieje nie dłużej niż dziesięć tysięcy lat – przekonuje prof. Andy McIntosh, kreacjonista. – To śmieszne – komentuje Judyta, studentka biotechnologii, ewolucjonistka.

W telegraficznym skrócie ewolucjonizm sprowadza się do kilku twierdzeń: wszystkie żywe organizmy pochodzą od prostszych form, które ewoluowały w doskonalsze dzięki przypadkowym mutacjom podporządkowanym zasadzie doboru naturalnego; cały ten proces ciągnął się przez miliardy lat; kierowały nim prawa natury i przypadek.

Kreacjoniści odrzucają przypadek, uważając, że cały świat doskonale zaprojektował i stworzył Bóg; wszystkie żywe organizmy pochodzą od podstawowych form stworzonych przez Boga, zawierających odpowiedni kod genetyczny; świat jest młodszy, niż myślą ewolucjoniści, i liczy sobie nie więcej niż dziesięć tysięcy lat. Obydwie teorie próbują w pewnym sensie łączyć zwolennicy inteligentnego projektu, twierdząc, że życie na ziemi powstało w wyniku ewolucyjnego procesu, który odbywał się jednak według planu nakreślonego przez jakąś siłę wyższą.

Kto ma rację? Ewolucjoniści zarzucają kreacjonistom ignorancję i przytaczanie niewyjaśnionych szczegółów teorii ewolucji w celu jej podważenia. A przecież – argumentują darwiniści – niewyjaśnione nie oznacza niewyjaśnialne. Co na to kreacjoniści i zwolennicy inteligentnego projektu? David Berlinski, matematyk i filozof nauki z Discovery Institute’s Center for Science and Culture: – Teoria ewolucji Darwina jest wielkim słoniem współczesnej myśli. Jest ogromnym, niemal całkowicie bezużytecznym obiektem zabobonnej czci.

Od kosmitów do Biblii

Jest 22 kwietnia, za chwilę zacznie się „Big bang nasz stwórca? Wykład na temat pochodzenia wszechświata”. Poznańska aula Akademii Wychowania Fizycznego nie pęka w szwach, ale też nie świeci pustkami. Miękkie fotele zajmuje kilkadziesiąt osób, w większości studentów. Prof. Andy McIntosh (specjalista od termodynamiki i teorii spalania, wykłada na Uniwersytecie Leeds w Wielkiej Brytanii) zacznie za moment podawać przykłady, które mają podważyć teorię ewolucji. Do Poznania przyjechał na zaproszenie prof. Zbigniewa JacynyOnyszkiewicza, kierownika Zakładu Fizyki Kwantowej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Na zapowiadających konferencję plakatach nie ma jednak o tym ani słowa, wykłady (jeden odbył się w Kaliszu, cztery w Poznaniu) organizuje Biblijne Towarzystwo Kreacjonistyczne (BTK). Dlaczego? – Mogę się tylko domyślać. Publiczne kwestionowanie przez naukowca darwinizmu grozi wykluczeniem ze środowiska, a w najlepszym wypadku może narazić na śmieszność – tłumaczy Michał Prończuk z BTK (jest jednocześnie członkiem Polskiego Towarzystwa Kreacjonistycznego). Prończuk nie jest naukowcem, przeczytał za to kilkadziesiąt książek krytycznych wobec teorii ewolucji. W młodości interesował się astrologią, astronomią, tarotem, kosmitami. – Aż w 1989 roku przeczytałem Na bezdrożach teorii ewolucji i to wywróciło mój światopogląd do góry nogami. Nie chodzi nawet o to, że coś konkretnego mnie przekonało. Ja po prostu nigdy wcześniej nie słyszałem żadnej alternatywnej do darwinizmu teorii. W końcu doszedłem do wniosku, że Biblia może tłumaczyć, w jaki sposób powstał świat.

McIntosh: – Znam wielu darwinistów nawróconych na kreacjonizm. Na przykład Gary Parker, biolog pracujący obecnie przy naszym projekcie „Answers in Genesis”.

Kreacjoniści przytaczają też historię dwóch wybitnych badaczy. Astrofizyk Sir Fred Hoyle i Chandra Wickramasinghe (ateista, profesor matematyki stosowanej i astronomii w University College w Cardiff) na początku lat 80. XX wieku niezależnie badali możliwość przypadkowego utworzenia się początku dwóch tysięcy protein jednokomórkowca ameby (każda proteina składa się z setek aminokwasów ułożonych w odpowiedniej kolejności). Wynik? „The Sunday Mail” w 1981 roku cytował Wickramasinghe’a: – Jedyną logiczną odpowiedzią na pytanie o powstanie życia jest akt stworzenia – a nie jakieś przypadkowe i losowe wymieszanie materii.

Sir Fred Hoyle: – Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego niewidomi, obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie.

Powolny rozkład czy gwałtowna zagłada?

Na ekranie pojawia się obraz z rzutnika, a na nim ważka równoskrzydła. – Najstarsze skamieliny ważki równoskrzydłej, które według ewolucjonistów liczą sobie 320 mln lat, w niczym nie różnią się od współczesnych ważek. Są jedynie większe. Zatem nie mają żadnego poprzednika, choć zgodnie z teorią ewolucji powinny go mieć i dopiero z niego wyewoluować – objaśnia prof. McIntosh. I podaje podobne przykłady: motyl, ośmiornica, krab królewski…

Inne zdjęcie: skamielina przedstawiająca rybę połykającą inną rybę. I następna skamielina: ichtiozaur, który właśnie rodzi. – Czy te stworzenia umarły, bo się zakrztusiły posiłkiem? A ichtiozaur zmarł na stole operacyjnym w trakcie porodu? Nie, te skamieliny to dowód na gwałtowną zagładę świata, czyli potop – przekonuje McIntosh. – Przeciwko powolnemu rozkładowi, a za gwałtowną zagładą przemawiają dziesiątki innych znalezisk. W Indiach znaleziono np. ogromnego słonia, zachowanego w całości. Odnajdywane są także zwierzęta ze skórą i pełnymi żołądkami.

Przemek (II rok japonistyki): – Jestem zaskoczony. Jeszcze nigdy w życiu nie słyszałem, żeby osoba z takim dorobkiem naukowym publicznie kwestionowała teorię ewolucji.

Przemek interesuje się astrofizyką i religijnością. W Boga nie wierzy, natomiast wierzy w – jak sam to określa – praprzyczynę, siłę stwórczą. Na wykład zaprosiła go znajoma. Wyszedł zdziwiony, ale zadowolony. – Do teorii ewolucji podchodziłem do tej pory bezkrytycznie, tymczasem okazuje się, że wcale nie jest ona tak dobrze udokumentowana, jak mi się zdawało. Światopoglądu nie zmieniłem, ale parę przykładów wydało mi się godnych zastanowienia.

Tymczasem bliżej mu do ewolucjonistów: – Nie potrafię sobie wyobrazić procesu stworzenia, biblijny obraz jest dla mnie zbyt mitologiczny. Z drugiej strony trudno mi uwierzyć, że cały świat powstał sam z siebie, znikąd.

– Wykład? Jestem rozczarowany. Profesor przedstawił argumenty tylko jednej strony, takie mydlenie oczu – wzrusza ramionami Karol z IV roku biotechnologii. – Spodziewałem się czegoś więcej o big bang, a mniej o naszym Stwórcy. Zostałem do końca, żeby się pośmiać.

Zdaniem Karola, ewolucjonizm jest przekonujący. – Bo popiera go zdecydowana większość naukowców. Natomiast kreacjoniści powinni się dokształcić.

Wierzymy w Boga, pochodzimy od małpy

Sondaże dowodzą, że ponad połowa Polaków zdecydowanie popiera teorię ewolucji. To więcej niż np. Brytyjczyków czy Amerykanów. Mimo że co najmniej 90 proc. naszego społeczeństwa deklaruje wiarę w Boga, to tylko 30 proc. uważa, że człowiek został przez Niego stworzony. Według TNS OBOP, zdaniem aż 53 proc., człowiek jest wynikiem długotrwałej ewolucji. Większość z nas (63 proc.) uważa, że ewolucję i kreacjonizm można pogodzić. Tymczasem aż 44 proc. Amerykanów zgadza się z biblijną wersją stworzenia świata, a 71 proc. społeczeństwa jest za tym, by na lekcje biologii do szkół publicznych wprowadzić teorie alternatywne wobec darwinizmu. Z kolei ponad połowa Brytyjczyków nie wierzy, że teoria ewolucji wyjaśnia złożoności życia na Ziemi, lecz bierze pod uwagę jego zaprojektowanie. Jedna na trzy osoby wierzy, że Bóg stworzył świat w ostatnich 10 tysiącach lat. Przy czym zaledwie 10–20 proc. brytyjskiej populacji regularnie uczęszcza do kościoła.

Dowody spod dywanu

Po skamielinach, na ekranie pojawiają się… dinozaury. Według ewolucjonistów zwierzęta te wyginęły ok. 65 mln lat temu, a więc na długo przedtem, zanim pojawił się człowiek. Tymczasem kreacjoniści twierdzą, że żyły równolegle z ludźmi. Dowody? – Kiedy zajrzymy pod dywan leżący na podłodze katedry w Carlisle w Anglii, zobaczymy rysunki, jakimi ozdobiono grób biskupa zmarłego zaledwie 500 lat temu. Wśród zwierząt znajduje się dinozaur – mówi McIntosh (zbliżenie na domniemanego dinozaura, który… faktycznie do złudzenia przypomina dinozaura).

Następny slajd: fragment jednej ze świątyń w kompleksie Angkor Wat w Kambodży – i kolejny wyrzeźbiony dinozaur. – Podobnych dowodów jest mnóstwo w Chinach – przekonuje McIntosh. – Skąd tysiąc lat temu ludzie wiedzieli, jak wyglądały dinozaury, skoro kości tych gadów zaczęto odkopywać i opisywać dopiero w połowie XIX wieku?

Kiedy w 2005 roku Mary Higby Schweitzer wraz ze współpracownikami zaczęła badać kość udową skamieniałego tyranozaura reksa, nie przypuszczała prawdopodobnie, że dostarczy kreacjonistom kolejnego argumentu na młody wiek ziemi. Schweitzer udało się bowiem pozyskać tkankę miękką z kości, której wiek naukowcy określili na 65 mln lat! Dla większości badaczy pozostaje zagadką, jak to się stało, że tkanka miękka przetrwała tak długo. McIntosh: – Bo to zwyczajnie niemożliwe. Przez kilkadziesiąt milionów lat tkanka miękka na pewno by się rozłożyła. Prawdą jest, że ten dinozaur musiał zginąć dużo, dużo później.

Minister z posłem o teorii

Za sprawą dinozaurów niemal trzy lata temu pół Polski śmiało się z Macieja Giertycha. Konkretnie poszło o wawelskiego smoka. Na wykładzie dla wszechpolaków z Akademii Orła europoseł (profesor dendrologii, członek Komitetu Nauk Leśnych PAN) przekonywał, że teoria ewolucji jest błędna. Twierdził m.in., że dinozaury były współczesne ludziom. – Ze wszystkich kultur docierają informacje, że je pamiętamy. Szkoci – potwora z Loch Ness, my – smoka wawelskiego, a Marco Polo pisał, że smok był zaprzężony do karety cesarskiej w Chinach – miał przekonywać Giertych.

Wykład, cytowany w mediach, wywołał reakcję bliską histerii. Na głowę kreacjonisty posypały się gromy. Na internetowych forach zaroiło się od ostrych, w większości niecenzuralnych komentarzy. Najłagodniejsze: „Dziwne, że stary Giertych nie obalił za jednym zamachem teorii Kopernika… W końcu w jedynym piśmie będącym dla niego źródłem informacji o świecie (Biblii) stoi jak byk, że »Jozue wstrzymał Słońce«” – ironizował na forum gazeta.pl. internauta o pseudonimie kijwoko. Arielpior: „Gość, który bardziej nadaje się do komedii à la inspektor Clouseau niż do europarlamentu”.

Zawrzało już kilka dni wcześniej, kiedy ówczesny wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski na łamach „Gazety Wyborczej” oświadczył wprost, że teoria ewolucji to kłamstwo, które zalegalizowano jako obowiązującą prawdę. W obronie Darwina natychmiast wystąpili naukowcy z PAN, wykładowcy uniwersyteccy i nauczyciele, którzy zażądali odwołania Orzechowskiego. Sławomir Zagórski, kierownik działu nauki „Gazety”, komentował: – Nie będę tu bronił teorii ewolucji, bo nikt mający choć niewielkie pojęcie o biologii jej dziś nie podważa.

Przypadek? Jesteśmy sceptyczni

To jednak nieprawda. Wielu naukowców, mających spore pojęcie o biologii, podważa dziś teorię ewolucji. Blisko 700 z nich, ze stopniem przynajmniej doktora, absolwentów najlepszych uczelni na świecie, nie znając prawdopodobnie komentarza Zagórskiego, podpisało deklarację głoszącą: „Jesteśmy sceptyczni co do tego, że przypadkowe mutacje i selekcja naturalna odpowiadają za całą złożoność życia na Ziemi”. Część tych naukowców jest związana lub sympatyzuje z Discovery Institute promującym ideę Inteligentnego Projektu, zakładającą, że za powstaniem świata kryje się Projektant (naukowcy z DI unikają słowa Bóg).

Ujmując rzecz w możliwie największym skrócie, członkowie DI chcą, by teorię Darwina traktować krytycznie i prezentować także jej luki. A tych jest, zdaniem naukowców, sporo:

– W drzewie ewolucji Darwina (pokazującym, że dzisiejsze organizmy wywodzą się od jednej, pierwszej żywej komórki) jest tyle dziur i niekonsekwencji, że właściwie powinno ono trafić do muzeum nauki, a nie do podręczników szkolnych.

– Darwiniści do dziś nie wyjaśnili, jak z „chemicznej zupy” przed miliardami lat mogła powstać pierwsza żywa komórka.

– Tłumaczenie, że za postęp ewolucyjny odpowiadają przypadkowe mutacje i selekcja naturalna, nie wyjaśnia transformacji życia. – Bakterie ulegają mutacjom, psy ulegają mutacjom, ale po tych mutacjach bakterie nadal pozostają bakteriami, a psy – psami – mówi ekspert z Discovery David Berlinski (doktoraty na Princeton i Columbia).

– Darwinizm nie ma żadnej odpowiedzi na tzw. eksplozję kambryjską (ok. 540 milionów lat temu), gdy stosunkowo nagle pojawiło się na Ziemi bardzo wiele, bardzo różnych form biologicznych. To proces przeczący teorii Darwina zakładającej powolną, stopniową ewolucję.

– Według najnowszych odkryć żywe komórki są w istocie „molekularnymi maszynami” składającymi się z milionów części. Każda z części pełni ściśle określoną funkcję i jest połączona z innymi w unikalny sposób. Te konstrukcje zadziwiają złożonością i perfekcyjnością. Wyglądają na zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach. Powstanie tak skomplikowanych mechanizmów na drodze przypadkowych mutacji jest po prostu niemożliwe.

– Teoria Darwina nie tłumaczy, jakie jest źródło informacji genetycznych zapisanych w DNA. Skąd się wzięły te informacje w pierwszych żywych komórkach? 1

Fakty kontra chrześcijański mit?

Sławek, fizjoterapeuta, o ugruntowanych, jak sam je określa, poglądach proewolucyjnych, wierzący w Boga, deklaruje: – Jestem jak szkiełko i oko, akceptuję tylko naukowe teorie. Ewolucjonizm faktycznie wymaga jeszcze wielu wyjaśnień, ale na tym etapie nie wszystko można wytłumaczyć. Proszę sobie wyobrazić, co będziemy wiedzieć za tysiąc lat!

Na wykład prof. McIntosha zaprosili go znajomi. – Cieszę się, że przyszedłem, chociaż wykładowca mnie nie przekonał. Nie wystarczy przedstawić wyjątków, żeby obalić całą regułę. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę z tego, że profesor miał mało czasu na pogłębienie tematu.

Przemek: – Chętnie poszedłbym jeszcze raz na jakiś wykład kreacjonistyczny. Dzięki kreacjonistom ewolucjoniści mogą lepiej dopracować swoje teorie.

Ta ostatnia opinia nie jest najwyraźniej zbyt popularna. Każda próba zapoznania uczniów publicznej szkoły z poglądami kreacjonistów (równolegle z nauczaniem teorii ewolucji) lub teorią inteligentnego projektu kończy się skandalem. Tak było m.in. dwa lata temu w Niemczech, kiedy minister kultury w Hesji powiedziała w „Berliner Zeitung”, że uczniom należy umożliwić poznanie konkurujących ze sobą poglądów, czyli teorii ewolucji i kreacjonizmu. Wypowiedź minister spotkała się z ostrą ripostą Związku Niemieckich Biologów (Vdbiol). „Mamy z jednej strony naukowe fakty, z drugiej zaś liczący 2000 lat chrześcijański mit” – grzmiał profesor ewolucji biologicznej w Kassel, wiceprzewodniczący Vdbiol, Ulrich Kutschera. W efekcie oskarżona o mieszanie nauki z religią pani minister wycofała się ze swojego pomysłu.

W Ameryce kreacjoniści nie poddają się tak łatwo. Kilka lat temu rada okręgu szkolnego w okolicach Atlanty nakazała opatrzenie podręczników do biologii naklejką z ostrzeżeniem dla uczniów: „Ewolucja to teoria, a nie fakt”. Jeszcze dalej poszła rada szkoły w Dover w Pensylwanii, która zezwoliła na wprowadzenie podczas lekcji o ewolucji lektury uzupełniającej – książki o inteligentnym projekcie. Tym razem wybuchła awantura i sprawa trafiła do sądu. Ostatecznie sędzia zakazał uczenia w Pensylwanii o Intelligent Design, uzasadniając, że to pogląd religijny, a nie nauka. Natomiast w Kansas nauczanie „alternatywnych teorii ewolucji” ma być częścią ogólnostanowego programu nauczania.

W polskich szkołach nie mówi się, że są naukowcy podważający teorię Darwina. Czego uczą się polscy uczniowie? W serwisie sciaga.pl wśród tekstów dla licealistów, znajduje się m.in. referat o genezie człowieka (autor korzystał z książki W. Grębeckiej pt. Ewolucjonizm): „Na ten temat snuto różne domysły, które były częścią legend i wierzeń religijnych. Jeden z takich mitów, zawarty w Biblii, był przez wieki podstawą obowiązującego światopoglądu. Wg niego człowiek został stworzony przez Boga, z całkowicie ukształtowaną psychiką.(…) Zwierzęce pochodzenie człowieka zostało udowodnione w wyniku rozwoju biologii ewolucyjnej”.

Nigdy nie dyskutuj z idiotą

Mimo że, jak wynika z sondaży, większość Polaków łączy wiarę w Boga z teorią ewolucji, dyskusje między kreacjonistami a darwinistami są zwykle gorące. Żeby się o tym przekonać wystarczy przejrzeć forum na stronie racjonalista.pl, na którym zawrzało po styczniowej debacie racjonaliści vs kreacjoniści (odbyła się w Grudziądzu). „Kreacjonizm to wyłącznie ideologia i wiara, bez szans na naukowość. Teoria ewolucji jest po prostu poparta twardymi dowodami naukowymi, a kreacjonizm to ideologiczna papka nietrzymająca się kupy. Oczywiście przy umiejętnej retoryce i demagogii można jej bronić, ale to z nauką nie ma nic wspólnego. Cóż, są nawet tacy duchowni, którzy w holokaust nie wierzą…” – przekonuje moderator. Swoją odpowiedź na komentarz kreacjonisty zaczyna od słów: „Nigdy nie dyskutuj z idiotą… Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem”.

Kreacjonista: „Na pytanie o powstanie świata, celowość procesów ewolucji ewolucjoniści mogą odpowiedzieć tylko nie wiem”. Moderator: „Pierwszym krokiem od ignorancji do wiedzy jest właśnie »nie wiem«. Tylko ignorant po lekturze swojego Pisma może powiedzieć: wiem”.

Kazimierz Jodkowski (filozof i metodolog nauki): „Dla kogoś niezorientowanego wydawałoby się czymś oczywistym, że jeśli kreacjoniści i ewolucjoniści dążą do prawdy na temat pochodzenia życia i jego form, powinni spokojnie rozważyć wszystkie za i przeciw. Tymczasem jeśli dochodzi między nimi do dyskusji, to z reguły przybiera ona postać »odsądzania od czci i wiary«. Według ewolucjonistów kreacjoniści są pseudonaukowcami motywowanymi przez ideologiczne i religijne poglądy. Kreacjoniści jako słabsi i liczebnie, i pod względem wpływów, »nie pozwalają sobie« aż na tak radykalne przekreślanie przeciwnika, ale i po ich stronie można zanotować ostre, choć nie tak liczne jak u ewolucjonistów, wypowiedzi” 2.

McIntosh: – Dyskusje budzą tak wielkie emocje, bo to nie jest spór o fakty i doświadczenia naukowe, ale o interpretację faktów i o światopogląd.

Colin Patterson, paleobiolog z Brytyjskiego Muzeum Historii Naturalnej: – Im bardziej bada się paleontologię, tym pewniejsze jest, że ewolucjonizm opiera się na samej tylko wierze; na dokładnie tym samym rodzaju wiary, jaki konieczny jest w wielkich misteriach religijnych.

Stalin z Hitlerem przez Darwina?

Światopogląd okazuje się w tym sporze kwestią bardzo istotną. Zdaniem kreacjonistów, darwinizm jest nie tyle teorią naukową, ile religią, w dodatku religią szkodliwą. Raymond Hall, kreacjonista: – Poglądy Hitlera, Marksa, Stalina czy Mao ukształtował Karol Darwin i jego teoria, że w zmaganiach o życie przetrwają najlepsi. Marks i Stalin przełożyli teorię Darwina na walkę klas; Hitler – na walkę ras. Bez absolutnego standardu zła i dobra, ci którzy mają władzę, nie czują się odpowiedzialni przed nikim. „Prawo” staje po stronie silniejszego. Darwinizm dla Hitlera czy Lenina stał się naukową podstawą usprawiedliwiającą ich działania podejmowane przecież dla „dobra” całej ludzkości.

Adnan Oktar (pisze pod pseudonimem Harun Yahya), turecki intelektualista, rzecznik kreacjonizmu i islamu, ostatnie 20 lat poświęcił na demaskowanie teorii ewolucji i udowadnianie, że darwinizm przyniósł za sobą fatalne skutki społeczne i moralne. Yahya napisał na ten temat ponad 100 prac.

Prończuk: – Nie możemy pozwolić, żeby młodym ludziom narzucano ewolucjonizm. Powinni mieć wybór. 150 lat temu oddaliśmy całe szkolnictwo w ręce ateistów, czas to zmienić.

Kuba Wandachowicz, dziennikarz wiadomości24.pl: Nauka wielokrotnie była atakowana przez rozmaite środowiska religijne, jednak takie sytuacje miały zazwyczaj miejsce w odległej historii, a nie w „oświeconym” europejskim państwie na początku XXI wieku. Widać, wcale nie jesteśmy tacy oświeceni. To, że w każdym polskim domu stoi telewizor, a analfabetyzm już dawno został systemowo wytępiony, o niczym nie świadczy.

1 Podaję za: Rycerze kontrrewolucji. Spór o Darwina w Ameryce, „Gazeta Wyborcza” z 13 października 2006 roku. 
2 Metodologiczne aspekty kontrowersji ewolucjonizmkreacjonizm, Lublin 1998.

O wielkim słoniu i innych mitach
Marta Tylenda-Wodniczak

absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, przez dziesięć lat, do 2008 roku była dziennikarką poznańskiego oddziału „Gazety Wyborczej”, swoje teksty publikowała też w „Życiu”, „Polityce”, „Gazecie Poznańskiej”....