Niewidzialna nić
fot. ha nguy n 0FxNgkj / UNSPLASH.COM

Niewidzialna nić

Przyszła bez makijażu, bez kolorów. Zmęczona. Znowu ukryta pod bawełnianą tuniką barwy khaki, która odbiera kształty, maskuje. Jeszcze nie usiadłam, a już zaczęłyśmy mówić. Gęsto, bez szczelin, jakbyśmy przerwały rozmowę wczoraj i teraz na nowo otworzyły wątek chwilowo tylko zawiązany na supełek. Jakby od ostatniego spotkania nie minęły miesiące. Teraz już śliwki na straganach, zeschnięte liście przy krawężnikach, słońce słabnące – jeszcze się stara nas gładzić, ale już nie sięga pod skórę. W restauracjach znowu tłok, parkowanie to mordęga. Zaraz się zwiną wystawiane na chodnik sezonowe ogródki, z menu wyproszone zostaną lemoniady z miętą i kawy mrożone. Wróci napar z imbiru.

A wtedy, kiedy widziałyśmy się po raz ostatni, lato się dopiero zapowiadało. Z czerwcowego nieba spadały nagłe burze, gorące wiatry powykręcały stare dęby na podwórkach, lody z bitą śmietaną można było jeść na śniadanie, miałam na nogach nowiutkie espadryle bez jednej plamki. Upały miały dopiero nadejść, wszystko wokół jasnozielone i młode, rozochocone.

Ona wybierała się nad morze na długi turnus z dziećmi i dziadkam

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się