Zło banalności
fot. max bender / UNSPLASH.COM

Każda nacja ma w swojej historii większe lub mniejsze okropne albo przynajmniej zawstydzające epizody. Nie inaczej jest w przypadku Turcji. Podobnie jak inni mamy narodowe kłopoty psychiczne.

Marcin Gutowski: W swojej najnowszej książce Turcja. Obłęd i melancholia napisałaś: „Jest tak, jakby cała Turcja była w ukrytej kamerze”.

Ece Temelkuran: Przez lata był to bardzo popularny dowcip. Teraz wiemy, że to rzeczywistość. Według innego żartu Turcy są królikami doświadczalnymi w eksperymencie prowadzonym przez kosmitów. Kłopot w tym, że to nie kosmici na nas eksperymentują, a chuligańskie tureckie władze. Wieloletnie i prowadzone na szeroką skalę doświadczenie ma polegać na połączeniu politycznego islamu (czy też – jak wolą o tym mówić władze – umiarkowanego islamu) z demokracją.

Czy to działa?

Z punktu widzenia tych, którzy prowadzą eksperyment pod nazwą „Turcja”, czyli rządzących, działa doskonale. Ale ponad połowa społeczeństwa twierdzi, że czuje się zagrożona, opuszczona przez państwo i wymiar sprawiedliwości, na który nie można liczyć, o ile oczywiście nie popiera się partii.

Jak to możliwe, że w tak zróżnicowanym kulturowo i etnicznie kraju jak Turcja dochodzi do takiej koncentracji władzy w jednym ręku?

Turcja to wielokulturowe państwo, ale samo nie postrzega siebie jako zróżnicowane. Według nacjonalistycznych liderów to ma być naród Turków, a polityczny islam widzi tu naród muzułmanów. Krytycznie myślący ludzie dostrzegają oczywiście, że to nie jest jednorodne społeczeństwo, jednak ci, którzy w nieuczciwy sposób przejęli władzę, próbują narzucić to, jak Turcja powinna postrzegać sama siebie.

Dlaczego uważasz, że przejęto władzę w sposób nieuczciwy?

Jedyne wyniki wyborcze to wiosenne referendum konstytucyjne, dzięki któremu Erdogan de facto zdobył pełnię władzy. Według oficjalnych danych 49 procent głosujących opowiedziało się przeciwko niemu, tyle że było mnóstwo oszustw wyborczych, a podczas liczenia głosów zmieniono zasady dotyczące ich ważności. Zrobiono to bez wstydu, na oczach wszystkich. W przeciwnym razie mogłoby się okazać, że ponad połowie społeczeństwa nie podoba się to, że jeden człowiek zostaje jedyną liczącą się siłą polityczną w kraju.

Piszesz o Turcji jako o moście przerzuconym pomiędzy Europą a Orientem.

Tak, ale to nie moje porównanie. W Turcji to kulturowa klisza. Za pomocą tego porównania przedstawia się ojczyznę dzieciom w szkole podstawowej.

Wspominasz też, że zawsze istnieje pytanie o to, po której stronie mostu jesteśmy – tej wysublimowanej i oświeconej światłem europejskiej kultury, czy tej nieco dzikiej, zwróconej ku koczowniczym plemionom Arabii.

Wciąż istnieje taka dojmująca alternatywa.

A ty z jakiej perspektywy opisujesz ten most?

Teraz spoglądam na niego z daleka. Widzę go tak, jak każdy inny most w ludzkiej historii. Przyglądam się ludz

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się