Niepokój
fot. haley truong / UNSPLASH.COM

Zawsze mnie fascynowała ewangeliczna przypowieść o robotnikach ostatniej godziny. Pan Jezus opowiada o gospodarzu, który najął robotników do pracy w swojej winnicy o świcie, a potem o trzeciej, szóstej, dziewiątej i o jedenastej godzinie dnia. Gdy przyszło do zapłaty, każdemu wypłacił po denarze. Nie sprawiało mi nigdy problemów, by zaakceptować to, że ci, których gospodarz najął godzinę przed fajrantem, dostali tyle samo, co ci, którzy trudzili się od świtu do wieczora. Jeśli królowanie Boga zaczyna się już na ziemi, jeśli Królestwo Boże jest w nas, to cieszyć się powinni ci, którzy przez całe swoje życie mieli w nim swój udział. A jeśli się ucieszą wspólnotą z Jezusem, to z sympatią będą patrzeć na wszystkich dobrych łotrów, których umierający Jezus przygarnął w ostatnich chwilach ich życia.

Od pewnego czasu stawiam sobie jednak pytanie o tych, którzy zaczęli pracować rano, ale przed godziną zapłaty opuścili winnicę. Prowokują mnie do tego między innymi moi bracia, którzy opuścili zakon po ślubach wieczystych. Niejednokrotnie byli to dobrze postrzegani zakonnicy, wybitni duszpasterze, wz

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się