Mój dobry, kochany lęk
fot. maxime horlaville / UNSPLASH.COM

Jeżeli ktoś nie reguluje swojego lęku, bo nie jest go świadomy – a większość ludzi tak robi, bo nikt ich nie nauczył, jak regulować lęk na podstawowym poziomie jego fizycznego odczuwania – wówczas taka osoba, napotykając wiele sytuacji stresowych, uczy się żyć w lęku.

Katarzyna Kolska: Zacznijmy naszą rozmowę od próby zdefiniowania tego, o czym mamy rozmawiać. Co to jest lęk?

Wojciech Sulimierski: Najkrócej i najprościej mówiąc, lęk jest uczuciem, emocją.

Czy lęk jest czymś innym niż strach?

Tak, chociaż niektórzy nie rozróżniają tych dwóch pojęć i używają ich zamiennie. Określenia lęk używamy wtedy, kiedy trudno nam znaleźć jego bezpośrednią przyczynę, jest on najczęściej reakcją na procesy zachodzące wewnątrz organizmu niezwiązane z bezpośrednim zagrożeniem. Słowo strach rezerwujemy raczej dla opisania reakcji na zetknięcie się z konkretnym zewnętrznym bodźcem zagrażającym, który łatwo wyodrębnić i od którego łatwo się uwolnić.

Jeśli się boję, że ugryzie mnie pies…

…to odczuwa pani strach. Gdy pies zniknie z horyzontu, strach mija.

Kiedy w naszym życiu pojawia się pierwszy lęk?

Bardzo wcześnie, można powiedzieć, że towarzyszy nam od pierwszych chwil naszego życia. Oczywiście lęk to jest nasze dorosłe słowo określające niemowlęce doznania.

Płacz nowo narodzonego dziecka to objaw lęku przed światem?

To nasza dorosła interpretacja tego, co się dzieje w wewnętrznym świecie niemowlęcia. Ale da się ją jakoś obronić. Dziecku, które się rodzi, jest przede wszystkim zimno, dotykają go nieznane ręce lekarza czy położnej, czuje dyskomfort. Jest to dla niego duża różnica w porównaniu z tym, co miało w łonie matki, więc doznaje szoku, czyli zderzenia z jakimś nieoczekiwanym bodźcem. To może wywoływać lęk.

Kiedy lęk staje się czymś świadomym, czymś, co umiemy rozpoznać i nazwać?

Już nawet dwu-, trzyletnie dziecko potrafi powiedzieć, że się boi. Oczywiście trzylatek powie o tym zupełnie inaczej niż osoba dorosła, ale komunikat jest ten sam: coś mi zagraża.

To uczucie, o którym pan mówi, musi się jakoś objawiać w naszym organizmie, skoro umiemy je określić i nazwać, że to jest lęk. Jak ono się wyraża?

To bardzo dobre pytanie, ponieważ podczas psychoterapii widać niestety jak na dłoni, że ludzie nie wiedzą, jak się objawia lęk, i ignorują jego objawy.

Najbardziej podstawowym i też najmniej inwalidyzującym objawem jest napięcie mięśni prążkowanych, czyli mięśni zależnych od naszej woli. Napięcie to zaczyna się w dłoniach oraz wokół ust, przechodzi przez przedramiona, ramiona, pas barkowy, dalej na kark, plecy, mięśnie klatki piersiowej oraz brzucha i dalej w dół na mięśnie prążkowane ud, podudzi i stóp.

Czasami widzimy kogoś, kto nerwowo potrząsa nogą. Po co to robi? Teoretycznie po nic. Ale to znaczy, że ten człowiek w nieświadomy sposób rozładowuje lęk.

Mówi się też, że ktoś ma serce w gardle albo ściśnięty żołądek.

No tak, bo jeśli nie zwrócimy świadomie uwagi na to napięcie, to lęk idzie dalej, na bardziej wewnętrzny poziom, co jest związane z działalnością układu nerwowego współczulnego. Oznacza to między innymi przyspieszenie akcji serca, robi się nam gorąco, mamy spocone lub zimne ręce, czujemy suchość w ustach i gardle, nerwowo chrząkamy, czasami mamy dreszcze. To jest poziom drugi. Jeśli zignorujemy te objawy lęku, pojawią się kolejne, związane z układem przywspółczulnym: ból brzucha, ściśnięty żołądek, nudności, czasami aż do wymiotów, zaparcia lub biegunki, zawroty głowy, omdlenia.

Czwarty, najgorszy poziom lęku jest związany z zaburzeniami zdolności poznawczo-percepcyjnych, przejawiającymi się utratą wątku myślenia, nagłym brakiem pamięci, zaburzeniami widzenia alb

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się