Wszechświat przed Wielkim Wybuchem
fot. md mahdi / UNSPLASH.COM

Ojcowie byli drapieżni… Często nie przebierali w inwektywach, przeciwników mieszali z błotem. Dziś trudno sobie wyobrazić sytuację, w której jeden biskup, polemizując z drugim na temat teologiczny czy moralny, nazywa go bezbożnikiem i wrogiem Chrystusa…

Maciej Müller: Ojciec to ktoś, kto kogoś zrodził. W przenośni – twórca czy wynalazca czegoś. A przecież wielcy pisarze i teologowie zwani ojcami Kościoła żyją w czasie, gdy Kościół istnieje i ma się dobrze…

ks. Przemysław M. Szewczyk: Święty Paweł pisał: „Choćbyście mieli dziesiątki tysięcy wychowawców w Chrystusie, nie macie wielu ojców; ja to właśnie przez Ewangelię zrodziłem was w Chrystusie Jezusie” (1 Kor 4,15). Wiara każdego człowieka rodzi się dzięki komuś. Kościół też ma poczucie, że został zrodzony. Jego fundamentem jest oczywiście Jezus Chrystus. Jednak to, co On pozostawił, nie wystarczało do tego, żeby Kościół mógł funkcjonować. Nie było liturgii, teologii, nie mówiąc już o rozwiązaniach praktycznych związanych z działaniem w świecie. Dlatego uznajemy, że oprócz Chrystusa i apostołów Bóg dał nam ojców, którzy są „ojcami naprawdę”, jak to ujmuje dokument Patres Ecclesiae Jana Pawła II. To nie są ojcowie w sensie przenośnym, ale rzeczywistym! Oni naprawdę zrodzili Kościół.

Ale przecież ci ojcowie, z których pierwsi działają w drugim wieku, stoją już na czyichś ramionach.

To prawda, Kościół budowały kolejne pokolenia. Ta budowla spoczywa na fundamencie Chrystusa, a wchodzi się do niej przez bramę dwunastu apostołów. To oznacza, że jeżeli ktoś rozumie Chrystusa inaczej niż apostołowie – nie ma prawdziwej wiary, nie należy do Kościoła. Po apostołach przyszli ojcowie, którzy, pracując nad doktryną, wznieśli znany nam gmach.

Podręczniki wyróżniają jeszcze takie grupy pisarzy, jak ojcowie apostolscy i apologeci. Czyli oni nie są ojcami Kościoła?

Ojcami apostolskimi nazywamy uczniów apostołów, pochodzących z drugiego pokolenia chrześcijan. Znamy zalewie kilku z nich (np. św. Ignacego, Hermasa czy autora dzieła Didache). Ich oddziaływanie na Kościół było z pewnością bezcenne, bo zakładali jego wspólnoty. Ale o większości nie zachowała się nawet pamięć, a co dopiero ich dzieła.

Natomiast apologeci to pierwsi pisarze, którzy weszli w otwarty dialog ze światem i próbowali zakorzeniać chrześcijaństwo w społecznościach grecko-rzymskich. Ich wkład w rozwój Kościoła jest cenny, jednak nie odegrali roli tak doniosłej, by przysługiwał im tytuł ojców.

Tytuł ten przysługuje wyłącznie wielkim świętym, którzy wywarli decydujący wpływ na życie Kościoła – i żyli w pierwszych wiekach (nie można było po niego sięgnąć w średniowieczu). Ojców musiała charakteryzować ortodoksyjna wiara wyrastająca z nauczania apostołów i doświadczenia Chrystusa. Błędy teologiczne oczywiście zdarzały się również ojcom (Tomasz z Akwinu twierdził, że żadnego nie popełnił tylko Grzegorz z Nazjanzu) – ale to nic nadzwyczajnego w czasach wielkich pytań i poszukiwań. Niemniej żaden z nich nie popadł w herezję.

Uściślijmy: czy ojcami Kościoła są zarówno św. Augustyn, jak i wcześniejszy Tertulian?

Nie. Musimy rozróżniać pisarzy kościelnych od ojców. Tertulian jest tego dobrym przykładem. Jest on co prawda obejmowany akademicko przez patrologię (bo to po prostu nauka o starożytnej literaturze chr

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się