(Nie)cierpliwość wobec Boga

(Nie)cierpliwość wobec Boga

Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Marka

0 opinie
|
Wyczyść
Dodaj do koszyka

1.

Czy wiara może spotkać się z niewiarą? Czy człowiek wierzący w Boga może sensownie dyskutować z tym, kto istnienie tegoż Boga wyklucza?

Kiedy przyglądamy się tzw. debacie publicznej, spotkanie wierzącego i ateisty wydaje się niemal wykluczone. A jeżeli już się ono dokonuje, to zazwyczaj przybiera gwałtowne formy, gdyż odbywa się pod postacią „zderzenia fundamentalizmów”. Z jednej strony barykady stają fundamentaliści religijni, z drugiej ateistyczni. Ba, to w dużej mierze ich wojny wytaczają dziś linie podziałów i społecznych sporów. To przedstawiciele tych dwóch obozów zapraszani są do telewizji i na łamy poczytnych gazet, by spierać się o miejsce religii w pluralistycznym społeczeństwie.

Jaskrawym i dobitnym tego przejawem jest „wojna kultur”, która od dłuższego czasu dominuje w Stanach Zjednoczonych. Czy uda się Ameryce – pyta w swym błyskotliwym eseju pt. Cierpliwość wobec Boga ks. Tomasz Halík – powstrzymać „wojnę kultur”? I pisze dalej: „Kiedy oglądałem film mego czeskiego rodaka Miloąa Formana Skandalista Larry Flint, wszystko we mnie krzyczało: Nie! Ani Larry Flint, ani ci, którzy do niego strzelają! Wskażcie nam wreszcie inną drogę”.

Ponieważ jednak przyszło nam żyć w globalnej wiosce, więc i w Polsce wyraźnie obserwujemy odpryski tej wojny. Czy jednak istnieje inny sposób rozmowy wiary z niewiarą, której domaga się czeski filozof? Czy możliwe jest przekroczenie uprzedzeń i antagonizmów, wierzących i niewierzących, by wspólnie zasiąść do stołu rozmów?

2.

Takiej płaszczyzny do dyskusji szuka sam ks. Halík. Oczywiście większość jego analiz w książce Cierpliwość wobec Boga, którą zawdzięczamy krakowskiemu wydawnictwu WAM, dotyczy strony wierzącej. Powód jest prosty. Sam Halík jest głęboko wierzącym chrześcijaninem. I do tego katolickim księdzem. Przygląda się więc sobie, swoim siostrom i braciom, czyli nam. I zastanawia się, co zrobić, by wyjść z bezpiecznego portu naszej kościelnej wiary i doktryny, by spotkać się z tymi, którzy naszej wiary i doktryny nie podzielają, którzy – niejednokrotnie – głoszą inne przekonania. Już pierwsze oświadczenie czeskiego księdza stwarza nieograniczone pole rozmowy: „Z ateistami zgadzam się w wielu sprawach – oświadcza czeski ksiądz – czasem niemal we wszystkim – z wyjątkiem ich wiary, że Bóg nie istnieje”.

Któż jednak powiedział, że rozmowę mamy zaczynać od deklaracji, że Bóg istnieje? A jeśli druga strona dialogu nie podzieli tego przekonania, to kończę rozmowę, odwracam się – wychodzę. Nie wierzę, aby sam Bóg, który stworzył niebo i ziemię i do którego należy świat, pochwalał takie postawienie sprawy. Nie wierzę, by Bogu zależało na tym, by to On stanowił kość niezgody między ludźmi – tymi wierzącymi i tymi niewierzącymi, którzy przecież mieszkają na tej samej ziemi. Czyż Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba nie byłby tylko jednym z wielu bożków, gdybyśmy uczynili Go młotem do zwalczania naszych braci i sióstr niewierzących? Trzeba to powiedzieć wprost: nie ma innego dostępu do Boga jak poprzez bliźniego. Droga do Boga prowadzi poprzez bliskość z bliźnim. Kto mówi, że kocha Boga, którego nie widzi, jak poucza św. Jan, a nie kocha bliźniego, którego widzi, także niewierzącego, ten nie mówi prawdy. Ten kłamie. Nie żyjemy dla siebie i nie umieramy dla siebie. Żyjemy i umieramy dla bliźnich i z bliźnimi. Paradoks naszych czasów polega na tym, że technika pokonała wszelkie odległości, jak notował słusznie niemiecki filozof Martin Heidegger, ale nie wytworzyła żadnej bliskości. „To, kto jest twoim bliźnim, nie może być przedmiotem spekulacji, odpowiedzi na to nie szukaj u żadnego mistrza – notuje ks. Halík. – To określasz ty sam, swoim postępowaniem, swoją postawą, dzięki której możesz przekroczyć każdą granicę. Przekraczając swój egoizm, będąc blisko ludzi – zwłaszcza w ich potrzebach – przetwarzasz ich w swoich bliźnich, w ten sposób możesz nieustannie i bez granic rozszerzać obszar bliskości”. „Gdzie miłość, tam Bóg” – mówi stara maksyma chrześcijańska. A gdyby ją tak odwrócić: „Gdzie Bóg, tam miłość”?

3.

Ks. Halík słusznie jednak zapytuje: czy tam, gdzie jest zło, ból, cierpienie i okrucieństwo, nie ma w takim razie Boga? Czyż On nie powinien być, jeśli rzeczywiście istnieje, pośród tych, którzy cierpią, płaczą, umierają czy są torturowani? A Boża nieobecność pośród bólów świata to także najcięższy argument przeciw Bogu. „Dlaczego milczysz, kiedy cierpi niewinny?”. „Gdzie jesteś, jeśli jesteś?”. Człowiek pobożny, jak przekonuje Halík, ma wiarę, nadzieję i miłość, które są darem Boga. Owe trzy cnoty, zdaniem czeskiego księdza, pozwalają nam ćwiczyć się w cnocie cierpliwości wobec Boga. A co zostaje człowiekowi niewierzącemu? Jemu często zostaje: krzyk, żal, rozpacz. I niecierpliwość. „Boże, gdzie jesteś?” – wołają ateiści, rozdzierając swym krzykiem niebiosa, które milczą.

„Główną różnicę między wiarą a ateizmem dostrzegam w cierpliwości” – stwierdza czeski myśliciel. Ale jeśli tak, to ja ze swoją wiarą, która wierzy, że Bóg jest dlatego, gdyż jest Bogiem, a nie Bytem, Absolutem, Pierwsza Zasadą…, lokuję się po stronie niewiary. Po stronie „ateizmu”. Moja wiara, która pozwala mi wierzyć, że Bóg jest Miłością, jest z gruntu niecierpliwa. Jak długo jeszcze, Panie? – pytam sam siebie na modlitwie. Ile jeszcze cierpienia, zła i nienawiści ma się przelać po tym łez padole, ile niezawinionych łez dzieci ma się wylać, byś w końcu zdecydował się przyjść, ustanawiając tu i teraz swoje Królestwo? Przyjdź, Panie, tak jak obiecałeś. Spełnij w końcu dane słowo!

Figurą ateisty w przejmującej i głębokiej książce ks. Halíka jest zwierzchnik celników Zacheusz. Ten mikrej postury Żyd także zdradzał niecierpliwość. On chciał zobaczyć Mistrza z Nazaretu. Dlatego wspiął się na drzewo. Gdyby był cierpliwy, siedziałby w domu, licząc swoje pieniądze. Ale jego niecierpliwość, by zobaczyć Mesjasza, zawiodła go w końcu do wiary. Czyż więc nie można powiedzieć tak: niecierpliwość wobec kresu cierpienia, niesprawiedliwości i zła może stanowić most między wiarą i niewiarą? Niecierpliwość wobec zapowiedzi nowej ziemi i nowego nieba może stanowić pomost łączący tych, którzy stają dziś po dwóch stronach barykady? Czyż więc nie powinniśmy błogosławić nie(cierpliwości) wobec Boga?

I na koniec: chciałbym przeczytać równie głęboką i pełną życzliwości dla ludzi wierzących książkę napisaną przez ateistę. Wierzę, że ateizm też może być życzliwy tak, jak życzliwe wobec ateistów jest myślenie „czeskiego Tischnera”, czyli ks. Tomasza Halíka.

(Nie)cierpliwość wobec Boga
Jarosław Makowski

urodzony 22 kwietnia 1973 r. w Kutnie – polski historyk filozofii, teolog, dziennikarz i publicysta, dyrektor Instytutu Obywatelskiego. Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Gazecie Prawnej”...