Kotwica wiary

Kotwica wiary

Ks. Wacław Hryniewicz OMI, Karol Karski, ks. Henryk Paprocki, Credo. Symbol naszej wiary, Wydawnictwo Znak, Kraków 2009, s. 336

Wyznanie wiarySymbol, Credo – staje się dziś nie lada wyzwaniem. Największe emocje wzbudza wśród samych chrześcijan. Wielu traktuje Wyznanie wiary bardzo wybiórczo, akceptując jedynie pasujące do ich własnych przekonań prawdy, inni odrzucają je w imię wolności sumienia. Dyskusje nad Credo dodatkowo wzmacnia fakt, że w ostatnich latach część teologów kwestionuje rozumienie Trójcy Świętej lub boskości Chrystusa. Wydaje się, że największym zagrożeniem dla artykułów wiary nie jest ateistyczny świat, z którym od wieków prowadzono dialog, ale sami chrześcijanie. Chrześcijaństwo przestaje być zrozumiałe dla chrześcijan. Wpisane od stuleci w klimat kulturowy Europy zdaje się obecne na tej samej zasadzie co katedry: jest, bo jest. Chrześcijaństwo staje się w przestrzeni intelektualnej oraz egzystencjalnej eksponatem muzealnym. W jego wartość i piękno nikt nie wątpi, szanuje się je i… konserwuje dalej. Tak rozumiane chrześcijaństwo nie ma jednak wiele wspólnego z przesłaniem Mistrza z Nazaretu. Eksponat muzealny nikogo nie zbawi. Doprawdy, Bóg zaryzykował, wchodząc w historię człowieka.

Chrześcijaństwo należy wyjaśnić chrześcijanom raz jeszcze. Nie jest to zadanie łatwe. Przypatrując się współczesnym sporom w obrębie chrześcijaństwa (które jako żywo przypominają spory dogmatyczne pierwszych wieków!), można nieraz odnieść wrażenie, że Wyznanie wiary stało się kulą u nogi chrześcijan. Zewsząd niemal daje się słyszeć, że jest anachronizmem, że bez niego żyłoby się lepiej. Chrześcijanie bez swojego Symbolu wiary (a to oznacza również ze zmanipulowanym, przerobionym Wyznaniem wiary) tracą swoją sól, gubią tożsamość.

Jak odzyskać, również dla samych chrześcijan, Credo? Zdjąć odium ciężkości z Symbolu wiary, uczynić go tym, czym był na początku: wypowiedzeniem chwały Boga? „Najpierw się zachwyć, a potem zrozumiesz”, jak mawiał Hezychiusz z Jerozolimy.

Solidny punkt

Symbol nicejskokonstantynopolitański jest uznawany przez trzy odłamy chrześcijaństwa – katolicyzm, prawosławie i protestantyzm. Wszystkie Kościoły uznają jego wartość, wskazując na jego obecność podczas celebracji chrztu, Eucharystii oraz na zakorzenienie w Piśmie Świętym. Wyznanie to powstało w czasach tworzącej się teologii, w ogniu sporów doktrynalnych dotyczących zwłaszcza osoby Chrystusa i Ducha Świętego. Swoją nazwę zawdzięcza soborom powszechnym: nicejskiemu z 325 roku oraz konstantynopolitańskiemu z 381 roku. Podstawowy tekst zostaje dopracowany i od soboru chalcedońskiego z 451 roku uroczyście potwierdzony staje się powszechnie znany w całym chrześcijaństwie, zastępując lokalne wyznania wiary. Jest to symbol niezwykle piękny w swoim bogactwie, melodyjny, kładący prawdziwy pomost między Wschodem i Zachodem.

Ułożenie komentarza do Wyznania wiary nigdy nie było zadaniem prostym. Wyzwanie to podjęło trzech polskich teologów: ks. Wacław Hryniewicz OMI (katolik), Karol Karski (protestant), ks. Henryk Paprocki (prawosławny). Stworzyli oni rzadko spotykany międzywyznaniowy komentarz do najbardziej ekumenicznego Credo. I chociaż w trakcie lektury niejednokrotnie nasuwa się skojarzenie z katechizmem, trzeba zaznaczyć, że książka ta katechizmem nie jest. Jest to raczej przyjrzenie się wspólnym prawdom wiary, choć z zachowaniem charakterystycznych dla swoich wyznań różnic. Nazwiska teologów, którzy napisali komentarz, nie budzą emocji. Rodzi się jednak pytanie – w czyim imieniu piszą. Nie zawsze prezentują oficjalne stanowiska swoich Kościołów, częściej do głosu dochodzi osobista, pełna zaangażowania wiara. Książka, mimo jasnego układu treści, którym są poszczególne artykuły wiary, sprawia chwilami wrażenie nieco chaotycznej. Nie wszystkie artykuły Symbolu wiary komentowane są równolegle przez trzech teologów (np. dziewictwo Maryi). Proporcje ich obecności na łamach książki też są różne: Paprocki napisał 24 komentarzerozważania, Karski – 23, a Hryniewicz – 31. Polifoniczność wypowiedzi sprawia, że czytelnikowi wydaje się, iż autorzy prowadzą ze sobą nieustanny dialog, czasem się uzupełniając, innym razem jakby wtrącając i przerywając. Każdy ma też inny styl pisania: Hryniewicz bardzo eseistyczny, śmiało nawiązujący do osobistej drogi duchowej, Karski jest za to zwięzły, przenikliwy („nowsze próby rozwiązania problemu teodycei (…) są mało przekonujące”, stwierdza z ujmującą szczerością), a Paprocki tworzy urzekające syntezy z pism Ojców Kościoła i orzeczeń soborów. Czasem autorzy wychodzą poza samo komentowanie Credo i odpowiadają na pytania o obecność wiary w życiu: „Czy cierpienie ma sens?” (Hryniewicz), „Czy dzieci zmarłe bez chrztu dostąpią zbawienia?” (Hryniewicz) lub „Nadzieja powszechnego zbawienia” (Paprocki, Hryniewicz).

Zamieszkać w wyznaniu wiary

Książka ma charakter ekumeniczny i jej celem jest też zaakcentowanie wspólnej wiary, nie zaś podkreślanie doktrynalnych różnic. Kwestie sporne, takie jak sukcesja apostolska, prymat papieski, zdają się ledwo muśnięte. Jedynym wyjątkiem jest spór o Filioque, kiedy to zarówno Karski, jak i Hryniewicz postulują w imię osiągnięcia ekumenicznego porozumienia rezygnację z posługiwania się tą formą w liturgii. „Przywrócenie oryginalnego brzmienia Symbolu nicejskokonstantynopolitańskiego byłoby aktem najbardziej ekumenicznym. Wszystkie inne zabiegi wydają się próbą rozwiązań zastępczych, wydłużających jedynie okres wahania i nieustępliwości” – postuluje Hryniewicz.

Książka Credo nie rości sobie zatem żadnych innych praw niż do bycia tym, czym jest: komentarzem. I to bardzo cennym. Wiara na zawsze pozostanie tajemnicą, do której będziemy dorastać. Symbol nie jest traktatem wiary, ale łańcuchem obrazów, które odsyłają do innej rzeczywistości. Credo poprzez ów łańcuch będzie uczyło myśleć, a nie myślenie zastępowało. Wyznanie wiary to przestrzeń dla mnie, abym się w niej zadomowił. W Symbolu, jak pisał Adolphe Gesché, należy nauczyć się przebywać. Stawiać pytania, ponawiać je i pozwalać mu mówić. Rozważania trzech teologów zachowały w sobie wiele z ducha słów teologa francuskiego, które mogłyby służyć za motto tej książki: „Wiara musi pozostać przyjemnością. I olśnieniem, w którym wyśpiewujemy swoje odkrycie i zachwycamy się jego objawieniem. Dogmat (dogma) musi pamiętać, że najpierw był uwielbieniem (doxa)”.

Kotwica wiary
Marcin Cielecki

urodzony w 1979 r. – polski poeta, eseista, recenzent, pisarz.  Autor m.in. zbioru esejów Miasto wewnętrzne, książek poetyckich Ostatnie Królestwo, Czas przycinania winnic....