Nie patrzę na usta
fot. joshua coleman / UNSPLASH.COM

Nie patrzę na usta

Ma takie delikatne dłonie. Dziwi mnie to za każdym razem. Gdy dotyka moich policzków, uśmiecha się na powitanie i schyla głowę. Wydaje mi się wtedy wzruszająco krucha i już mam płakać, gdy klepie mnie w plecy. U nas to gest dodający otuchy, u nich – dotyk uspokojenia. Tak matki uciszają łkające niemowlęta zawieszone na ich zmęczonych biodrach. Tak je zapewniają: „Jestem”, poklepując małe pulchne łydki i ramiona. U nas się głaszcze i tuli, tam się uciska. Czule, ale mocno, żeby nie było wątpliwości.

Zazwyczaj tylko patrzymy na siebie. Uśmiechamy się, tęsknimy do siebie oczami przez stół. Ona doskonale rozumie, gdy mówię po angielsku. Ale odpowiada po bengalsku. Kiwam głową na jej śpiewne frazy, głoski słodkie jak ociekająca syropem roszogula, którą podaje przed posiłkiem. U nich się je inaczej – najpierw słodycze. Dopiero potem korowód dań w miseczkach, do nakładania na talerz i mieszania z ryżem. Ona miesza pięknie, koniuszkami palców, ledwie zanurza opuszki, które zaraz zarażają się żółcią kurkumy i brązem curry. Na paznokciach, obciętych krótko, ślady henny – rudobrązowe plamki, pozostałość jakiejś uroczystej okazji. Schodzą powoli, znikną dopiero za kilka tygodni.

Lubię, kiedy opowiada. Cokol

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się