Mam jedną prośbę
Oferta specjalna -25%

Liturgia krok po kroku

0 opinie
Wyczyść

Szanowny Panie Redaktorze!

Uważnie przeczytałem tekst wywiadu, jaki przeprowadził Pan z panem Marcinem Libickim, na temat reprywatyzacji. Ja z niej nie skorzystam — nie skonfiskowano mi ani fabryki, ani ziemi, bo ich nie miałem. Piszę jako jeden z tych, bardzo licznych, którym „władza ludowa” upaństwowiła coś, co uważam za równie wartościowe: moje zdobyte nauką i doświadczeniem umiejętności. Jako monopolistyczny pracodawca wykorzystywała je ona za wynagrodzenie z trudem wystarczające na wiązanie końca z końcem mego budżetu rodzinnego.

Jestem chirurgiem. W ciągu 40 lat pracy wykonałem ponad 6 000 operacji. Niektóre ratowały życie, inne przywracały zdrowie lub usprawniały bytowanie chorego. Dodać do tego trzeba prace na sali gipsowej, opatrunkowej i przy łóżku chorego — było jej więcej niż na sali operacyjnej. Zgodnie z prawem, łapówek nie przyjmowałem, choć usiłowano mi je wciskać. Napiwki — tylko w naturze: kilka razy w miesiącu ktoś wdzięczny przyniósł torebkę jajek, czasem kurczaka, zdarzał się i koniak. Przyjmowałem te dary — byłem wdzięczny za wdzięczność. Równocześnie uważałem, że otrzymywana od państwa pensja była niesprawiedliwie niska w porównaniu z ilością i jakością wkładanego przeze mnie trudu psychicznego, fizycznego i z odpowiedzialnością.

Dzisiejsza emerytura jakoś mi wystarcza. Samochodu nie mam, na Riwierę nie jeżdżę, czynsz nie został jeszcze uwolniony, więc wiele nie potrzebuję. Rekompensaty od Polski za tamte 40 lat nie oczekuję, takich jak ja jest w kraju większość. Bruździć starającym się o reprywatyzację też nie mam zamiaru, choć nie jestem pewien, czy wszyscy oni będą umieli zarządzać warsztatem swojego dziadka. Ale mam do nich prośbę: jeśli ktoś z nich korzystał kiedyś z darmowej pomocy mojej, pracujących ze mną asystentów, pielęgniarek, salowych albo — gdzie indziej — kogoś podobnie do nas opłacanego, niech w swym sumieniu sprawiedliwie oceni, jaki procent ze swych przyszłych dochodów z reprywatyzowanego mienia powinien przeznaczyć na zbożne, dobre cele (najlepiej konkretnym, ubogim nie ze swej winy ludziom — „z łaski”, ale jako rewanż).

Proszę przyjąć, Panie Redaktorze, jedno Veni Creator w intencji Pana i miesięcznika.

Mam jedną prośbę
Stanisław Albert

czytelnik....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze