Człowiek leżący na trawie
fot. Muhammet Çelebi / pexels

Chcemy zrobić dużo, chcemy poświęcić czas na atrakcyjne rzeczy, przecież tyle ich jest wokół nas, że żal spać. I wielu z nas ma problem z tym, żeby sobie powiedzieć: Stop, muszę coś stracić.

Z dr. Bernadettą Janusz rozmawia Małgorzata Terlikowska

Współczesna kultura, zwana też kulturą przepracowania, nadmiernej produktywności czy kulturą „zawsze lepiej, zawsze szybciej”, stawia przed nami ogromne wyzwania. Musimy być aktywni, dyspozycyjni, wysportowani, zadbani, szczupli, piękni i najlepiej jeszcze wiecznie młodzi. Czy ta presja nie powoduje, że zaczynamy nasze ciało traktować niczym bożka i poświęcamy mu bardzo wiele czasu, energii i pieniędzy? A z drugiej strony może jest tak, że ona nas od naszego ciała oddala?

Nie ma jednej odpowiedzi na tak postawione pytanie. Z jednej strony faktycznie do naszego ciała, jego kondycji i wyglądu przywiązujemy dziś bardzo dużą wagę, a z drugiej strony – warto to też zauważyć – nasze relacje stają się paradoksalnie mniej ucieleśnione, bo wiele z nich przenieśliśmy do przestrzeni wirtualnej.

Oszczędzamy w ten sposób czas i pieniądze, więc są konkretne plusy. Dzięki temu możemy odbyć więcej rozmów, więcej spotkań…

Tego nie neguję. Warto mieć jednak świadomość, że coś ważnego tracimy. Spotkanie z drugim człowiekiem to spotkanie dwóch ciał. Komunikator internetowy nas tego pozbawia.

Chowając się za ekranem komputera, mogę wiele rzeczy ukryć, choćby to, że moje ciało nie jest tak idealne, jak być powinno według wyśrubowanych norm współczesnej kultury. I to mi daje pewne poczucie bezpieczeństwa. Nie wystawiam się na ocenę czy porównywanie.

Zanim doświadczymy porównań i oceniania, najpierw w ogóle warto się zastanowić, czym jest nasze ciało. A ono jest tak naprawdę czymś pierwotnym, bardzo podstawowym. Bez ciała nie ma nas na tej ziemi. Doświadczamy go, gdy się rodzimy, dlatego tak ważny jest ten pierwszy kontakt skóry noworodka ze skórą mamy. Dzięki niemu, ale także dzięki bliskości, zaspokojeniu potrzeb dziecka, tuleniu go, jego ciało staje się rozpoznane, zintegrowane. To jest ten najbardziej pierwotny etap. Dopiero z czasem poznajemy normy kulturowe, jesteśmy konfrontowani z obowiązującymi kanonami piękna. I wówczas możemy poczuć, zauważyć, że moje ja, również to cielesne, jest na przykład inne albo w jakiś sposób zagrożone.

Czy my dziś jeszcze czujemy ciało, czy tylko je oglądamy? A może, tak jak dla młodych ludzi na etapie dojrzewania, staje się ono dla nas wyłącznie źródłem cierpienia?

To jest taki pierwszy moment, kiedy większość z nas zaczyna myśleć o ciele jako o oddzielnym bycie. Sz

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2026, nr 05, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Mądrość ciała
Bernadetta Janusz

psycholożka kliniczna, terapeutka par, superwizorka oraz nauczycielka terapeutów rodzinnych i par. Bernadetta Janusz jest adiunktem w Katedrze Psychiatrii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie....

Mądrość ciała
Małgorzata Terlikowska

urodzona w 1976 r. – etyk, redaktor, dziennikarka, specjalista ochrony dzieci COD, absolwentka Wydziału Filozofii Chrześcijańskiej UKSW. Małgorzata Terlikowska jest autorką zbioru rozmów z siostrami zakonnymi Dzięki Bo...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze