Widok na wzburzone morze
fot. Atlantic Ambience / pexels

Rekolekcje dla przypadków beznadziejnych

„I jeszcze ja – Zosia” – powiedziała, przedstawiając się i podchodząc blisko, podczas gdy inni opuszczali już zakrystię. Stała przede mną zupełnie nieznana, bardzo młoda kobieta, która patrząc mi prosto w oczy, dziękowała za rekolekcje, mówiła, że bardzo się cieszy ze spotkania, że poruszył ją felieton po śmierci mojego taty i że jeszcze raz dziękuje. A mówiąc to wszystko, wciąż patrzyła mi w oczy. I cały czas bardzo płakała. Machała dłonią tuż przy twarzy, jakby chciała odgonić łzy, które płynęły nieprzerwanie: cicho, rzewnie i słodko, ale niezwykle obficie. Stała więc, płakała i cały czas patrzyła mi w oczy. Wzruszony patrzyłem i ja. Nie miałem pojęcia, co mógłbym powiedzieć czy zrobić. Jedno wiedziałem: stoi przede mną kobieta poruszona dobrym, akceptującym i czułym spojrzeniem Pana Jezusa – Ewangelia i następujące po niej rozważanie były o Jego spotkaniu z Samarytanką – i to poruszona tak bardzo, że teraz tak samo patrzy na innych. Gdy patrzy się przez łzy, widać głębiej.

Ze spojrzenia zrodził się również pomysł tych rekolekcji. Od wielu już lat, gdy chrześcijanie obrządków wschodnich zaczynają świętować Boże Narodzenie lub Wielkanoc, chodzę do pobliskiej prawosławnej katedry na nocną liturgię. Po jej zakończeniu czekam chwilę, a gdy biskup wychodzi, w imieniu tomskich katolików składam mu życzenia, przekazuję jakiś świąteczny podarunek, po czym – razem z innymi – jestem zapraszan

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2026, nr 05, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Rekolekcje dla przypadków beznadziejnych
Wojciech Ziółek SJ

urodzony w Radomiu, w 1963 roku, w czerwcu, znaczy, w połowie czerwca, właściwie to w drugiej połowie czerwca, dokładnie 21 czerwca – jezuita, uratowany grzesznik....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze