Ćwiczenia yogi
fot. ANUPAM MAHAPATRA / UNSPLASH

Ciało nie jest tylko workiem na duszę

Duchowość, która omija człowieczeństwo, staje się groźną karykaturą religii. Im bardziej jest odklejona od ciała, emocji, granic i realnych potrzeb człowieka, tym łatwiej produkuje ludzi pozornie gorliwych, a wewnętrznie rozszczepionych.

Kiedy myślę o cielesności w kontekście duchowości, mam przed oczami ludzi uczestniczących w rekolekcjach kontemplacyjnych metodą Franza Jalicsa SJ, które prowadzimy w naszym domu rekolekcyjnym w Kaliszu. W ich trakcie codziennie jest w planie godzinna „praktyka uważnego ruchu”. Prowadzę te ćwiczenia sam. To bardzo prosta gimnastyka połączona z ćwiczeniami oddechowymi. Ubrani w dresy, stojąc albo leżąc na matach, próbujemy się po prostu poruszać. I bardzo szybko się okazuje, że to wcale nie jest takie proste.

Pierwszym zaskoczeniem bywa już odkrycie, że mamy ciało. A mówiąc precyzyjniej, że jesteśmy ciałem i że ono się porusza, ale często dość słabo. Że właściwie go nie znamy. Że nie potrafimy poprawnie oddychać ani nawet siedzieć we właściwy sposób. Że po dłuższym czasie modlitwy i skupienia ciało zaczyna boleć, sztywnieć, buntować się albo dopominać uwagi. Wtedy bardzo wyraźnie doświadczamy własnej kruchości i ograniczeń. Dla wielu rekolektantów odkryciem jest to, że te ćwiczenia są prawdziwą częścią rekolekcji, równie ważną jak czas modlitwy. Ciało odzyskuje swoje miejsce w świadomości i w relacji z Bogiem. Zaczynamy pytać nie tylko o to, jak modli się dusza, ale także o to, jak przeżywać relację z Bogiem również cieleśnie. Duchowość Zachodu ma tu naprawdę wiele do nadrobienia.

Mój kierownik duchowy często powtarzał, że ciało nie jest tylko workiem na duszę. W planie zbawienia Bóg nie pomija mojej cielesności, mojej psychiki, moich potrzeb, mojej płciowości i seksualności. Będąc ludźmi, jesteśmy zbawiani w całości. Nie tylko „nasze dusze”. Dlatego ilekroć widzę stare misyjne hasło „Zbaw duszę swoją”, mam wrażenie, że w tych trzech słowach kryją się trzy niebezpieczne uproszczenia, ocierające się o herezję. „Zbaw” – jakby człowiek mógł ostatecznie ocalić siebie sam. „Duszę” – jakby ciało nie było objęte planem Boga. „Swoją” – jakby zbawienie było prywatnym przedsięwzięciem, a wspólnota i Kościół stanowiły tylko tło. To oczywiście skrót pobożnościowy, a nie świadomy wykład błędu. Ale dobrze pokazuje, jak łatwo myślenie chrześcijańskie odkleja się od pełni Ewangelii. Bóg nie zbawia samotnej duszy wyjętej z życia. Zbawia całego człowieka i czyni to we wspólnocie. To właśnie bywa dla nas wymagające. Łatwiej się zgodzić na duchowość niż na człowieczeństwo. Łatwi

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2026, nr 05, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Ciało nie jest tylko workiem na duszę
Roman Groszewski SJ

urodzony w 1983r. - jezuita, duszpasterz i rekolekcjonista. Przez kilka lat pracował w Warszawie i Kopenhadze. Jego pasją są rekolekcje ignacjańskie i modlitwa kontemp...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze