Kościół jest wciąż w drodze?
fot. zohre nemati / UNSPLASH.COM

Kościół jest wciąż w drodze?

A droga jest tylko jedna. „Ja jestem drogą, i prawdą i życiem” (J 14,6) powiedział Jezus, nie pozostawiając wątpliwości, gdzie tej drogi szukać. Ta droga jest wąska, a brama ciasna (por. Mt 7,15). Lecz nie ma innej. Ani bramy, ani drogi. „Wchodźcie przez ciasną bramę” (Mt 7,13) – zachęcał Jezus. Bo dla tych, którzy poznali Jezusa, nie ma żadnych bocznych dróg zbawienia, ani bocznych furtek, pomijających Bramę, którą jest On sam. Tą drogą idzie Kościół. W Kościele zaś idzie tą drogą także wiele małżeństw, żyjących tylko w związkach cywilnych po rozwodzie.

Pan Piotr Sikora porusza problem ewentualnego dopuszczenia do Eucharystii małżonków żyjących tylko w związkach cywilnych. Kwestia ta jest coraz częściej podnoszona w Kościele i warto do niej wracać. Zarówno głosy „progresywne”, jak i „konserwatywne” pozwalają spojrzeć na ten bardzo nabrzmiały problem w sposób coraz pełniejszy i coraz dojrzalszy. Warto też czasem szarżować ze śmiałymi postulatami, które mogą ruszać różne „bryły” z „posad świata”. Jednakże kilka spraw poruszonych przez pana Piotra Sikorę wymaga dopowiedzeń.

Z tego, że Kościół uznaje nawrócenie ludzi żyjących w związkach niesakramentalnych za szczere, zachęca ich do udziału we mszy świętej i mówi o komunii duchowej, absolutnie nie wynika, że „ludzie ci nie trwają już w stanie grzechu ciężkiego”. Przeszkoda ta ustaje z chwilą otrzymania rozgrzeszenia w sakramencie pojednania, co, jak wiemy, w określonych sytuacjach, jest możliwe. Nie można jednak wykluczyć, że wielu żyjących w powtórnych związkach po rozwodzie nie żyje w stanie takiego grzechu, co wymaga bardzo wnikliwego rozeznania. Pisze o tym szerzej ks. Paweł Góralczyk1. To rozeznawanie jest niewątpliwie jednym z bardzo ważnych zadań duszpasterskich, które stoi przed Kościołem.

Praktyka komunii duchowej nie uprawnia w żadnym wypadku do wyciągania wniosku, że Eucharystia, a w ślad za tym inne sakramenty, są niepotrzebne, albo że można je obejść, czy pominąć. Jezus działa przez sakramenty i nie wolno nam deprecjonować ich wartości, znaczenia jako pomocy w drodze do zbawienia. Jednakże Jezus w swoim działaniu nie jest związany sakramentami. Działanie przez Niego w inny sposób nie oznacza jednak działania poprzez jakąś boczną drogę.

W sytuacji, w której małżeństwo było zawarte nieważnie, a sąd kościelny jeszcze tego nie stwierdził, albo aktualna wykładnia prawa kanonicznego na takie orzeczenie nie pozwala2, komunia duchowa może wyrażać pragnienie zjednoczenia z Chrystusem. Eucharystia była, jest i będzie „sakramentem sakramentów”. Ci, którzy nie mają ku temu przeszkód kanonicznych, nie powinni się z niej wyłączać, ale ci, którzy je mają, mogą korzystać z komunii duchowej. I nie jest to, raz jeszcze powtarzam, żadna „boczna droga”, ale inne miejsce na tej samej drodze. Komunia duchowa niesakramentalnych, jako propozycja praktyki duszpasterskiej, zakłada bardziej oczekiwanie niż spotkanie, bardziej tęsknotę niż spełnienie. Jest jak gdyby wyjściem w kierunku… Na ile zaś to oczekiwanie i tęsknota zostaną wypełnione — pozostawmy samemu Jezusowi.

Dlatego nie wydaje mi się, aby praktyka zachęcania do Komunii duchowej była praktyką „nie opartą na prawdzie”. Zawiera się w niej nie tylko miłosierdzie, ale, być może także, uznanie przez Kościół prawdy o własnej słabości w rozpoznawaniu nieważności sakramentu, niepełności kryteriów tych orzeczeń, a może także wobec niewłaściwego przygotowywania do zawarcia związku sakramentalnego.

Można tu postulować nieco szersze spojrzenie przez sądy kościelne na problem psychicznej dojrzałości do małżeństwa, przede wszystkim zaś na jakość tak zwanych „kursów przedmałżeńskich”, dających świadomość, że małżeństwo sakramentalne jest związkiem nierozerwalnym. Wśród małżeństw cywilnych, z którymi się spotykałem, rzadko które słyszało, że takie kursy istniały. Albo ich nie było, albo trzeba było zebrać trzy podpisy. Kogoś ksiądz pytał z katechizmu. Przepraszam za dosadne stwierdzenie, ale w wielu sytuacjach jest to po prostu przysłowiowe wpuszczanie ludzi w maliny. Nie uprzedzało się ich o konsekwencjach kościelnych, a potem się im mówi, że tamto małżeństwo było nierozerwalne. To także powinno być brane pod uwagę przy rozpatrywaniu wniosków o stwierdzenie nieważności.

Jak wiemy, w świetle aktualnych przepisów kościelnych sakramentalną Komunię świętą mogą przyjmować ci spośród żyjących w małżeństwach cywilnych po rozwodzie, którzy decydują się na związek bratersko–siostrzany. Pan Piotr Sikora widzi dwa wyjścia dla małżeństw cywilnych, które nie decydują się na tego rodzaju rozwiązanie. Pierwsze to uznanie, „że ich nawrócenie nie jest szczere, że trwają oni nadal w grzechu śmiertelnym. Lecz wtedy mówienie im o budowaniu życia na Ewangelii, o modlitwie i komunii duchowej jest uczestnictwem w ich zakłamaniu i podtrzymywaniem ich iluzji”. Chyba jednak nie do końca. Komunia duchowa nie jest jakimś tylko zewnętrznym obrządkiem, ale doświadczeniem wewnętrznym, które może przynajmniej teoretycznie stworzyć im warunki do autentycznego nawrócenia. Podobnie — mówienie im o budowaniu życia na Ewangelii, zachęta do modlitwy itp. Druga ewentualność — jak pisze pan Piotr Sikora — to uznanie, że łamali Prawo Boże bez pełnej świadomości lub całkowitej zgody, w związku z czym nie trwają w grzechu śmiertelnym, a zatem mogą być dopuszczeni do Stołu Pańskiego. Aktualne prawo kościelne takiej możliwości nie przewiduje, a wewnętrzne uznanie przez samych zainteresowanych, czy mogą przystąpić do Komunii sakramentalnej, znane pod określeniem in for interno, nie znalazło aprobaty Stolicy Apostolskiej, z uwagi na wysoce prawdopodobne niepełne rozpoznanie we własnym sumieniu tak poważnej sprawy jak rozwód i powtórne małżeństwo. Może zatem sądy kościelne, a więc swego rodzaju foro externo, mogłyby pełniej uwzględniać to zagadnienie, rozszerzając zarazem pole swoich orzeczeń?

Nie jestem teologiem–kanonistą. Ufam, że specjaliści rozwiążą szereg wątpliwości, uzupełnią niedopowiedzenia. Może uczynią prawo bardziej spójnym. Ja mogę tylko zaświadczyć, że grono małżeństw w cywilnych związkach po rozwodzie, grono, dla którego wykładnią są aktualne przepisy Kościoła dotyczące małżeństw niesakramentalnych, a spotykające się w kręgu „Spotkań Małżeńskich”, próbuje dokonywać zmian przede wszystkim w sobie, a nie w przepisach prawa kanonicznego. Nie wydaje mi się, aby małżeństwa te zostały w coś uwikłane, albo został posiany jakiś zamęt w ich głowach. Raczej wiele ich spraw się wyprostowało, poukładało, wiele przystępuje do Stołu Pańskiego. Dają świadectwo, że droga do świętości jest możliwa w obrębie istniejących wskazań Kościoła. Małżeństwa te doświadczają w Kościele raczej miłosierdzia Jezusowego niż letniości, o którą posądza Kościół pan Piotr Sikora. Jest prawdą, że wiele z nich doświadczyło wcześniej zimna Kościoła. I to raczej z powodu tego zimna, a nie letniości, „wyrzucało Kościół ze swych ust”.

Dlatego nie sądzę, aby Kościół stał w połowie drogi pomiędzy zimnem prawa a gorącem prawdziwego miłosierdzia. Miłosierdzie i Prawo spotykają się w Kościele w Jednym. Jezus nie przyszedł znieść Prawa, ale je wypełnić. Próbujmy Go naśladować. A jeśli już używać jakichś miar odległości, to może warto zauważyć, że Kościół jest JUŻ w połowie drogi, zważywszy jak liczne są jeszcze głosy przeciwne miłosierdziu wobec rozwodników. Są to nie tylko głosy kleru, ale także osób porzuconych, którym jak dotąd poświęca się mniej uwagi niż tym, którzy zawarli ponowne małżeństwo. Zauważmy zresztą, że duszpasterstwo małżeństw w powtórnych związkach stawia dopiero pierwsze kroki. W Polsce jest zaledwie kilka ośrodków nastawionych w sposób specjalistyczny na ten nabrzmiały i niewątpliwie zaniedbany problem. Warto dzielić się tymi doświadczeniami na gruncie aktualnych przepisów kościelnych, co może pomóc w poszukiwaniach coraz pełniejszych interpretacji prawnych. Kościół jest w drodze.

1 Ks. Paweł Góralczyk SAC w studium Powtórne związki małżeńskie w teologicznym i etycznym świetle, Apostolicum, Ząbki 1995; 2 Ewentualność taką dopuszcza ks. Paweł Góralczyk SAC, tamże.

Kościół jest wciąż w drodze?
Jerzy Grzybowski

urodzony 8 marca 1950 r. w Warszawie – dr geografii, redaktor naczelny „Misjonarza”, współzałożyciel i główny odpowiedzialny za ruch rekolekcyjny Spotkania Małżeńskie....