„Nie ciążyć ziemi?”
fot. zyanya bmo Rl_pqSy / UNSPLASH.COM

„Nie ciążyć ziemi?”

Przedstawiamy listy ks. Jana Zieji (1897–1991) do Haliny Tarasowej, teozofki (?), wegetarianki z Olsztyna, będące ciekawym przyczynkiem do biografii tego świętego kapłana. Korespondencja ta, której od początku „patronuje” Dag Hammarskjold (ks. Jan, jako tłumacz, odpowiedział po prostu na gazetowe ogłoszenie H. Tarasowej, poszukującej egzemplarza „Drogowskazów”), ukazuje go – wielbiciela Gandhiego i jego filozofii wyrzeczenia się przemocy, wyznawcę skrajnego pacyfizmu – jako, owszem, sympatyka wegetarianizmu, ale przede wszystkim jako człowieka w swej pokorze zachowującego i umiar, i zdrowy rozsądek; głównie przecież oddanego „sprawie” Ewangelii, Jezusowi, Bogu.

Nałęczów 10 VIII 72

Szanowna Pani

W „Expressie Wieczornym” z 6/7 grudnia 1969 r. w rubryce „Kto chce, niech czyta” znalazłem ogłoszenie: „Poszukuję pamiętnika Daga Hammarskjölda pt. DROGOWSKAZY Halina Tarasowa, Olsztyn 29/16”.

Uprzejmie zapytuję, czy Pani znalazła tę książkę. Czy Pani mogła ją przeczytać, wypożyczywszy z jakiej biblioteki? Lub od prywatnego posiadacza? Czy książka podobała się Pani? Dlaczego? Czy Pani tej książce coś zawdzięcza? Czy Pani nie pragnęłaby korespondować z kimś, kogo ta książka bardzo poważnie i głęboko zainteresowała?

Z poważaniem ks. Jan Zieja, tłómacz (sic!)

14 IV 73

Szanowna Pani!

Skończyłem dużą robotę. Przebyłem poważną operację. Zalegam bardzo w korespondencji. Tylko to, nie co innego, sprawiło, że dotąd nie pisałem, choć bardzo się cieszę Jej listami i Jej wiernością pamięci D. H.

Jego zdjęciami, proszę, niech Pani obdarza przyjaciół. Ja, chyba, to mam, o jakim Pani w liście wspominała. Na przeproszenie — że to Wielkanoc nadchodzi, przesyłam Pani przekład łacińskiej pieśni Salve festa dies, śpiewanej na procesji w niedziele powielkanocne:

Witaj nam, dniu święty! Ty nas nad wszystko radujesz,
Bo dziś Bóg pokonał śmierć i w niebiosach króluje.
Przez Twoje święte Zmartwychpowstanie…
to się wiosenną szatą już ziemia cała przyodziewa,
Zmartwychwstałemu Panu pieśń swoją śpiewa.
Przez Twoje święte…
Bo gdy Pan wychodzi ze smutnej otchłani ciemności i śmierci,
Las Go — zielenią, łąki — witają kwieciem.
Przez Twoje święte…
Boga, który zniweczył chytrość szatana i rządzi tym przestworzem,
Niech wysławiają: krąg niebios, ziemia, morze.
Przez Twoje święte…
Ukrzyżowany nasz Pan — to Bóg, władca świata całego,
Ufnie patrzy ku Niemu wszystko stworzenie Jego.
Przez Twoje święte…

Oddany Pani ks. Zieja

22 XII 73

Bóg jest Miłością (1 J 4,8). Wy wszyscy braćmi jesteście (Mt 23,8). Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28,20). Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili (Mt 25,40). Powiedziano praojcom: Nie zabijaj, a kto by zabił, podlega sądowi. A ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na brata swego, podlega sądowi (Mt 5,21–22). Przebaczajcie, a będzie wam przebaczone (Łk 6,37). Służcie Bogu z weselem (Ps 100,2). Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą (Mt 10,28).

Pani Halino, bardzo mi bliska!

Trudno mi pisać i pisywać. Łatwo mówić twarzą w twarz. Dlatego tak długo nie ma Pani listu ode mnie. Dziękuję za życzenia zdrowia i pogody ducha. Naprawdę chciałbym je mieć, ale — „taka jutra osoba, jak się Bogu podoba”; tak ze zdrowiem jak z innymi dobrami. Ale przecież uczymy się od Daga mówić Bogu w każdej chwili życia i śmierci — „tak”. Więc — TAK!

A drugiego wydania Drogowskazów nie puszczają. Z tym większą radością słyszę, że nasi ludzie wybitni, profesorowie Uniwersytetu — to tu, to tam — w przemówieniach swoich cytują coś z Drogowskazów.

Wyżej podanymi słowami Ksiąg Świętych dzielę się z Panią — jak opłatkiem, którego pod ręką nie mam.

Oddany ks. Zieja

15 XI 74

Pani Halino Droga

Skończyłem terminową robotę i mogę napisać do Pani kilka słów, przesyłając jednocześnie swą mocno już zdezaktualizowaną podobiznę — bo tak mnie chwycono przed kilkunastu chyba laty, gdym przemawiał do gromadki kleryków poznańskich, przebywających nad morzem w Dębkach koło Żarnowca.

A myśl moja, jaką chciałbym się dzielić z Panią i wszystkimi — to: iść pokornie, ufnie i radośnie za Panem Jezusem, po jego śladach i przy Jego pomocy, „bo On jest z nami po wszystkie dni aż do skończenia świata” — Jest, żeby nam pomagać.

Dag H. też za Nim ufnie szedł.

I wszyscy, którzy z Bogiem się złączyli lub złączą — w Nim mają „Drogę, Prawdę i Życie”.

Dziękuję za śliczne kwiaty, przesłane na obu pocztówkach. Rzeczywiście — „prawie aż pachną”. „Nie ciążyć ziemi” — też mi b. bliskie.

Więc — kończę — oddając wszystko i wszystkich, i Panią — Bogu, i za wszystko i wszystkich, i za Panią Bogu dziękując.

Ks. Jan Zieja

18–25 XII 74

Pani Halino Droga!

Dzięki za opłateczek i życzenia i za wonną pałeczkę sandałową.

Od 25 lat już jestem kaleką i nie czuję żadnego zapachu — nawet najmocniejszego. Więc proszę przyjąć dobrze ten mój zwrot prezentu: niech Pani zapali tę laseczkę i ucieszy się jej miłą wonią — a może ucieszy Pani i kogoś ze swych znajomych i ja się z tego ucieszę bardzo.

Niech Pani kocha samotność. Przecież nigdy nie jest ona absolutna — bo pełna jest zawsze obecności Bożej — a tylko ta obecność jest nam absolutnym, niezawodnym oparciem, w życiu i w śmierci.

Moja książka — katechizm, pt. Liturgia życia ma wyjść do końca roku 74. Ale czy dotrzymają terminu — wątpię. A już wiem, że cenzura państwowa wiele rzeczy skreśliła. Widzę Panią samotną i szczęśliwą w Bogu i wśród Jego dzieł.

Oddany Pani

ks. Jan Zieja

26 II 75

Pani Halino Droga!

Dziękuję za nadesłane mi odpisy pięknych wypowiedzi. Wegetarianizm jest mi osobiście bardzo bliski. Gdybym sobie sam przyrządzał posiłki — używałbym tylko pokarmów bezmięsnych i bezrybnych. Ale że kuchnię prowadziła mi moja matula, a potem kto inny i tak jest do dziś dnia — stosuję się do zalecenia Chrystusowego: „A do któregokolwiek domu wejdziecie, jedzcie, co przed wami postawią”.

Uważam wegetarianizm za bardzo szlachetne hobby — ale nie mogę go uznać za powszechną zasadę, obowiązującą wszystkich ludzi. Najpierw — brak mu konsekwencji, bo nie tylko zwierzęta są żywe i zdolne do cierpienia; według dzisiejszych badań naukowych — żyją, czują, cieszą się i cierpią i komunikują się ze sobą także i rośliny.

Prawda naszego ludzkiego, zwierzęcego i roślinnego istnienia zawiera w sobie i ten proces wzajemnego wchłaniania się. Kres temu, przez Stwórcę postawiony, jest tylko ten: „Człowieku, nie zabijaj nigdy człowieka”. To wezwanie niesie w świat wiara chrześcijańska. Między innymi o tym mówi moja książka L. Ż. Takie piękne dni nadchodzą. W wiośnie przyrody i ducha ludzkiego. Obdzielajmy się nadzieją.

Oddany Pani w niej

ks. Jan Zieja

26 IV 75

Pani Halino Droga!

Przeczytałem uważnie. Podzielam troskę o niezadawanie cierpień żadnej istocie żyjącej. Wierzę w wyzwolenie wszystkich istot świadomych a cierpiących — ale czasu ani sposobów czy kształtów tego wyzwolenia wskazać nie umiem prócz wypowiedzenia jednego imienia Jezus.

Wypisy i wycinki odsyłam Pani, bo w Jej rękach te odrobiny materialne będą służyły Dobru.

Oddany Pani

Ks. Jan Zieja

29 IV 75

Pani Halino Droga!

Znów odsyłam Pani oba maszynopisy, aby w rękach Pani służyły Dobru.

Przegapiłem poinformować Panią, że Apokryfów mam 2 tomy w językach greckim, łacińskim i francuskim. Tomy te zawierają apokryfy: protoewangelia Jakuba, pseudo–Mateusz, ewangelia Tomasza. Historia Józefa Cieśli — I tom.

Ewangelia dzieciństwa (arabska i ormiańska) — II tom. Jeżeliby Pani chciała się z tymi tekstami zapoznać — służę: mogę dosłać pocztą, zastrzegając sobie łaskawy zwrot po wykorzystaniu.

Przykazanie Boże: „Nie zabijaj” zapisane jest w księgach Starego Testamentu (Wj 20,13 i Pwt 5,17). A w Nowym Testamencie przypominane przez Chrystusa w Ewangelii Mateusza 5,21 z tym dodatkiem, że nie tylko nie wolno zabijać człowieka, ale nie wolno się na niego gniewać, ani go przezywać złośliwie.

Oczywiście słowo „hobby” nie pasuje do jarstwa adekwatnie. W liście do Pani użyłem słowa „bardzo szlachetne hobby” — bo tak i o mnie mówią, gdy z przekonaniem głoszę, że Boskie „nie zabijaj” — znaczy: „nie zabijaj nigdy nikogo”; więc nie wydawaj wyroków śmierci na nikogo; nie prowadź wojen ani najezdniczych, ani obronnych — NIE ZABIJAJ ! Taki jest duch Ewangelii.

Oddany Pani

ks. Jan Zieja

3 I 76

Pani Halino Droga!

Już po świętach.

Więc jakby „po kolędzie” wstępuję do domu Pani z błogosławieństwem i na pamiątkę zostawiam Pani te słowa Pawła VI, papieża, powiedziane na jednej z audiencji publicznych:

„Już samo istnienie jest błogosławieństwem, już samo życie jest czymś świętym”.

W ostatnim swym liście nie wspomina Pani nic o swej mamusi. Proszę o słówko o niej.

Oddany Wam

Ks. Jan Zieja

29 I 76

Pani Halino Droga!

Dziękuję za zdjęcia śp. Mamusi. Piękne, mądre dobre oblicza. — Ale je zwracam i niech zostaną przy Pani albo przy kimś, kto Mamusię znał za życia. Myślę, że tak będzie lepiej.

Dziękuję za Flaviusza. Nie miałem dotąd, a bardzo mi się przyda. —

Cieszę się, że mamy wspólnego znajomego p. Sieradzkiego.

Dobrze przekazał mój pogląd (nie mój przecież) naprawdę. Zawsze prawda. Tylko prawda. Choć, być może, trudna i bolesna. Albo milczenie i śmierć w nim.

Prawda — to szata Pana Boga na co dzień. Miłość — to szata Pana Boga uroczysta, choć używana przez Niego na co dzień.

Niech się Pani spodoba i ta karteczka, jaką załączam — niech się dostanie do rąk młodych, zaczynających życie samodzielne.

Wasz ks. Jan Zieja

13 IV 76

Pani Halino Droga!

To przez Zmartwychwstanie Jezusa możemy się cieszyć wszechobecnością Boga w kwiatach, gwiazdach i w sercach naszych. Ofiarą Chrystusa wybawieni — możemy w swobodzie ducha żyć i z nadzieją umierać.

Więc — Alleluja.

Pani i mamusi — najspokojniejszych i najpogodniejszych Świąt Wielkanocnych.

życzy Ks. Jan Zieja

23 III 78

Pani Halino Droga!

I ja życzę Pani najradośniejszego przeżycia Wielkiej Nocy i Wielkiego Dnia. Co zaś do naszego stosunku do „braci młodszych” — to myślę, że należy przyjąć pokornie całą prawdę o naszej egzystencji ludzkiej na ziemi, a więc w harmonii z całą żywą przyrodą ziemską. Za układ stosunków między wszystkimi „naszymi braćmi” odpowiada Stwórca nas wszystkich. Przecież nasze poczucie dobra i sprawiedliwości jest tylko dalekim echem jedynego, który JEST.

I w Jego ogromie są muszki i jaskółki, gąsienice i sikorki, bracia zajączki i bracia wilki, siostry antylopy i bracia lwy i tygrysy, siostry ryby i bracia rybacy itp. A przy tym — jeżeli idziemy spokojnie swoją ścieżeczką, nie należy ganić tych, którzy spokojnie idą swoją drogą.

Jeżeli Pani nie zniszczyła maszynopisu z moją wypowiedzią do „przyjaciół i ludzi dobrej woli” — to może by Pani była tak dobra i odesłała mi ten egzemplarz? Sam na maszynie nie piszę, a na razie nie mam kogo o to poprosić — a co miałem napisane maszynowo — rozeszło się.

Oddany Pani

ks. Jan Zieja

24 IV 78

Pani Halino Droga!

Z wielką wdzięcznością całuję palce tych rąk, które przepisywały na maszynie wypowiedź „Przeciw wojnom — wiara Kościoła”. Bóg zapłać.

Jeden z przeogromnego jednak „odsiewu”, nie umiejący przeskoczyć do „czystego ziarna”.

Ks. Jan Zieja

20 XII 78

Tak!

Oby Boskie Dzieciątko, przychodząc na ten świat, błogosławiło wszystkim ludziom, a szczególnie takim jak Pani, Halino! Nie wiem, czy Pani zna wiersz Norwida zatytułowany: Czemu nie w chórze? Przepisuję Pani początek i koniec tego wiersza:

Śpiewają wciąż wybrani
U żłobu, gdzie jest BÓG;

Śpiewajcież, w chór zebrani —
Ja? — zmieszać mógłbym śpiew
Tryumfującej litanii:
Jam widział KREW!…

ks. J. Z.

27 X 82

Pani Halino Droga!

Dziękuję za strofy Kiplinga. Jednak myślę, że „być człowiekiem” i „wierzyć w siebie” — to już wyraźnie za mało. „Człowiek” — bywał i bywa zły, grzeszył i grzeszy — tak strasznie. Konieczne jest wołanie całym naszym ludzkim życiem: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie, bądź wola Twoja!” Już tu na ziemi, docześnie, zanim nas pochłonie wieczność.

Michałów Jasio

17 XII 85

Najserdeczniej pozdrawiam i życzę radości z życia nawet w cierpieniu — bo przed nami Żywot wieczny

ks. J. Zieja

5 VII 86

W Chrystusie
coraz głębiej poznawanym, kochanym i naśladowanym
pokój — wszystkim ludziom na Ziemi.

Ks. J. Zieja

19 VIII 86

Pani Halino Droga!

Dziękuję za piękne karty.

Do 27 listopada jestem na „wypasie” — skazany przez lekarzy na przytycie nawet przez jedzenie mięsa. Potem, jeżeli przedłużą mi rozrusznik, wrócę do żywienia się jarskiego.

O artykule o Dagu — w Znaku — wiem i czytałem go.

Radziłbym Pani — mieć jeszcze trzeciego „przyjaciela” (obok Daga i Lwa). Jest nim Teilhard de Chardin — autor książki wydanej po polsku pod tytułem Człowiek (wyd. Pax w 1984) — Geo–biolog. Myślę, że w Olsztynie znajdzie Pani tę książkę bez trudu.

Mnie ją teraz czytają co dzień — bo wzrok mój już bardzo słaby.

Niech Bóg — darzy Panią zdrowiem i radością życia na Bożym świecie.

Oddany ks. Jan Zieja