O człowieku, zbawieniu i Rosji
fot. zunnoon ahmed / UNSPLASH.COM

O człowieku, zbawieniu i Rosji

23 marca 1948 roku w paryskiej dzielnicy Clamart umarł, przeżywszy lat 74, Mikołaj Bierdiajew. Pozostawił po sobie ogromną ilość książek i artykułów. Są one świadectwem pasji jego myślenia i pisania o Bogu, człowieku, świecie.

„Nie byłem działaczem politycznym, ani nawet politycznym publicystą — powiedział o sobie — byłem moralistą broniącym swojej idei człowieka, w epoce nieprzyjaznej człowiekowi. Próbowałem przepowiadać człowieczeństwo w najbardziej nieludzkiej epoce”1.

Kim więc w istocie był Nikołaj Aleksandrowicz Bierdiajew?

W książce pt. Bierdiaev. Un philosophe russe en France Olivier Clément przytacza różne opinie na temat tytułowej postaci2. Wynika z nich, iż filozofowie odżegnują się od przyjęcia go do swego grona, również teologowie nie chcą uznać go za „swego”. Jakkolwiek rzecz się ma od strony metodologicznej, to trzeba przyznać, że ten żyjący na emigracji Rosjanin, którego myśl kształtowała się zarówno w kontekście Wschodu jak i Zachodu3, wywarł niemały wpływ na teologię i filozofię Zachodu XX wieku. Wypada w tym punkcie wspomnieć choćby teorię o „uchrystusowionym” kosmosie Teilharda de Chardine’a czy personalizm francuski.

Bierdiajew to przede wszystkim kontynuator rozpoczętego w XIX wieku rosyjskiego odrodzenia religijnego, którego trzon stanowili: Dostojewski, Chomiakow, Sołowjow. Od pierwszego z nich, o którym napisał książkę4, przejął on obraz Chrystusa z Legendy o Wielkim Inkwizytorze, a wraz z tym obrazem postawę wrażliwą, przeciwną wszelkim przejawom totalitaryzmu. Rozwinął też nauczanie Aleksandra Chomiakowa5 o wolności i swoiście zabarwił teorię bogoczłowieczeństwa Włodzimierza Sołowjowa.

Bierdiajew to myśliciel religijny. Tak określa się w Rosji teologa wychodzącego poza ramy tradycyjnego nauczania i filozofa rozmyślającego o sprawach ostatecznych. Na chrześcijańskim Wschodzie bowiem nigdy nie zaakceptowano filozofii autonomicznej. Ta zawsze koegzystowała z filozofią teologiczną, stąd też wskazanie wyraźnej granicy pomiędzy filozofią a teologią jest w tamtejszym kontekście prawie niemożliwe. O ile bowiem teologia systematyzuje prawdy objawione, to filozofia ma prawo w dowolny sposób rozważać pewne wątki Objawienia. Rosyjscy myśliciele pisali więc o Bogu i człowieku, kulturze i chrześcijaństwie, nie zwracając uwagi na metodologiczne wymogi tak skrupulatnie przestrzegane na chrześcijańskim Zachodzie. Stąd też Zachód ma trudności w odczytaniu głębi tej myśli.

Zrozumieniu idei Bierdiajewa nie służy również styl ich ekspresji. Jest to styl antynomiczny, skrajnie subiektywny, dialektyczny, nierzadko występuje w nim rezygnacja z logicznego dyskursu na rzecz konstrukcji symbolicznych. Swoją egzystencjalną filozofię rozumiał jako duchową walkę, jako drogę daną mu do przejścia. Pisał szybko, pod natchnieniem i z reguły nie poprawiał błędów. Będąc zaś świadomy trudności interpretacyjnych, jakie stwarzają jego pisma, powiedział: „Mnie wsiegda płocho ponimali”6. Wachlarz interpretacji twórczości Bierdiajewa jest tak obszerny, że nawet myśliciele stojący na przeciwległych stanowiskach poznawczych znajdują u niego argumenty przemawiające na rzecz ich rozwiązań7.

„W centrum mojej myśli był zawsze człowiek”

To wyznanie autora zdaje się precyzyjnie określać charakter jego refleksji, będącej ciągłym bojem o godność osoby ludzkiej. Główne „składowe” tej godności to wolność i twórczość. Tak więc trzy pojęcia: „osoba–wolność–twórczość” układają się w swoistą bierdiajewowską triadę antropologiczną.

Ów „buntowniczy prorok”8 – jak nazwał go jeden z komentatorów — rozumiał wolność oryginalnie, choć sam przyznawał się do trudności w jej zdefiniowaniu. Wyróżniał trzy „poziomy” rozumienia wolności: I — metafizyczny; II — racjonalny ; III — wolność w Bogu. W jego metafizyce wolność poprzedzała byt. Wyłaniała się z przedbytowej nicości — Ungrund, podobnie jak to miało miejsce w koncepcji prezentowanej przez żyjącego w XVI/XVII wieku mistyka Jakuba Boehme. Wolność rozpatrywana na pierwszym poziomie nie była więc jedynie prostą możliwością wyboru pomiędzy dobrem a złem. Cóż to za wolność, zdawał się mówić autor, która jest zdeterminowana bytem? Na drugim poziomie — użycie wolności sprawia, że człowiek realizuje w sobie obraz Boży bądź obraz diaboliczny. Na trzecim poziomie autor mówi o pełni wolności, jaką jest życie w Bogu.

Jego rozumienie wolności wiąże się nierozerwalnie z koncepcją twórczości. Obie zaś odnoszą się do dynamicznej koncepcji osoby. Na osobie spoczywa obowiązek stawania się osobą. Powinność zaś samorealizacji osoby ludzkiej dokonuje się we współpracy człowieka z Bogiem, poprzez wolną twórczość „tu i teraz”. Twórczość zaś zawsze jest ukierunkowana na wieczność, jest „dla” Królestwa Bożego. Wymiar eschatologiczny jest charakterystycznym rysem myśli Bierdiajewa.

Personalizm Bierdiajewa przejawiał się niemal na wszystkich płaszczyznach jego prac dotyczących filozofii religii, filozofii historii, teozofii, filozofii społeczeństwa, w końcu — etyki. Rzec można, iż punktem wyjścia, a zarazem dojścia jego refleksji, była zawsze osoba ludzka. Niemniej jednak, podkreślić należy, że był to personalizm daleki od jakiegoś autonomicznego antropocentryzmu. Jego chrześcijańska antropologia, chociaż w wielu miejscach nieortodoksyjna, traktowała o człowieku, jako osobie, w perspektywie Boga . Autor twierdził, iż byłoby obrazą dla Boga–osoby, mówienie że jest On celem osoby–człowieka. Osoba bowiem jest wartością samą w sobie. Osoba przynależy do rzeczywistości ducha, a jako taka niejako zawiera w sobie momentaksjologiczny i moralny. Człowiek, będąc osobą, jest jednocześnie obrazem Bożym i tajemnicą, która rozjaśnia się w światłach tajemnicy Chrystusa.

W swojej najbardziej znanej książce, Nowe średniowiecze, autor przedstawił dogłębną analizę kryzysu współczesnej kultury europejskiej. Źródeł tego kryzysu Bierdiajew doszukiwał się w XVI–wiecznym renesansowym humanizmie, którego ambicją było uniezależnienie się od zasad chrześcijaństwa. Prostym tego skutkiem stał się postępujący proces depersonalizacji człowieka. Z kolei, znacznie odłożonymi w czasie owocami tego procesu okazały się totalitaryzmy XX wieku. Jako antidotum na taki stan rzeczy autor proponował program odnowy kultury, zwany przez niego „Nowym średniowieczem”. Program ten polegał na takim ułożeniu życia społecznego, w którym na nowo zaistnieje harmonia elementów boskich i ludzkich, podobnie jak to działo się w epoce średniowiecza. Wtedy to człowiek znów znajdzie się w centrum. Takie zaś jego miejsce gwarantuje uwzględnienie perspektywy teologicznej.

„Nie można zbawiać się w pojedynkę”

Dla większości Rosjan filozofować oznacza — wziąć pod uwagę prawdę i sprawiedliwość w wymiarze życia społecznego. U podstaw bierdiajewowskiej koncepcji życia wspólnotowego znajduje się dogmat o Trójcy Świętej. Relacje wewnątrztrynitarne służą jako wzór odniesień międzyosobowych w społeczeństwie. Autor wskazuje na potrzebę budowania społeczeństwa personalistycznego. Osoba (persona) w hierarchii wartości poprzedza zarówno indywiduum, jak i zbiorowość. Społeczeństwo personalistyczne to społeczeństwo osób, którego nie można redukować do prostego zbioru jednostek. Społeczny wymiar bycia osobą ma charakter zobowiązujący. Dlatego też autor w książce Fate of man in the modern world powiedział: „chleb dla mnie jest sprawą materialną, chleb dla bliźniego jest sprawą duchową”. W tym zdaniu, jak w soczewce, schodzą się idee jego socjalizmu personalistycznego, który broni wartości osoby w wymiarze indywidualnym i społecznym. Taka obrona potrzebna zarówno przeciw socjalizmowi, który podporządkowuje osobę ludzką społeczeństwu, jak i przeciw skrajnemu liberalizmowi, w którym egoistyczny indywidualizm nie bierze pod uwagę racji wspólnoty.

Wspólnota — soborność ludzkiego losu, pracy i cierpienia, przeniesiona na płaszczyznę duchową, postuluje soborność zbawienia ludzkości. W odinoczku spasatsja nie lzia („nie można zbawiać się w pojedynkę”) — powtarzał Bierdiajew. Wrażliwość na los człowieka, zarówno w wymiarze doczesnym, jak i post mortem, kazała mu postawić pytanie o wieczność istnienia piekła. To jedno z centralnych problemów jego etyki. Bierdiajew twierdził, że chociaż bezkrytyczne przyjęcie nauczania o apokatastazie czyniłoby życie zbyt łatwym, to jednak sam, idąc za św. Grzegorzem z Nyssy, podzielał jego nadzieję na zbawienie powszechne, tym samym opowiadał się za czasowością trwania kar piekielnych. Według niego na katolickiej koncepcji o wieczności piekła pozostawił swój ślad „geniusz ludzkiej mstliwości” Dantego. Nie do przyjęcia, dla świadomości Bierdiajewa, była możliwość faktu, że osoba, z którą pije on herbatę, może przez całą wieczność cierpieć piekielne męki. Charyzmat współczucia nakazywał mu opowiedzieć się przeciwko wieczności mąk piekielnych.

Twierdził, iż skoro dramat człowieczeństwa rozpoczął się od pytania — „Kainie, gdzie jest twój brat Abel?”, to jego zakończeniem będzie inne pytanie — „Ablu, gdzie jest Twój brat Kain?” W tym kontekście lepiej zdaje się wybrzmiewać tekst bliskiej Bierdiajewowi modlitwy, napisanej przez anonimowego Żyda, więźnia obozu koncentracyjnego — „Pokój wszystkim ludziom złej woli i niechaj będzie położony kres wszelkiej zemście, wszelkim wezwaniom do karania i odwetu (…) Kiedy zaś wszystko się skończy, niech nam będzie dane żyć jako ludziom wśród ludzi i niechaj na naszej biednej ziemi nastąpi pokój ludziom dobrej woli i wszystkim innym”9.

„J’aime la Russie”

Prawdę tych słów Bierdiajew poświadczał wielorako w swoim życiu. W ich kontekście do rangi symbolu urastają trzy wydarzenia z jego biografii: zesłanie do Wołogdy (1900), atak duchowieństwa prawosławnego na Bierdiajewa po Synodzie Cerkwi Prawosławnej (1913) roku oraz wygnanie z ZSRR (1922).

Wydarzenie pierwsze miało miejsce za czasów carskiej Rosji. Poprzedziło je najpierw relegowanie młodego Mikołaja z Uniwersytetu w Kijowie. Przyczyną była jego podziemna działalność polityczna i marksistowskie sympatie. Nie dano mu szansy na ukończenie studiów. Następnie zesłano go do północnej prowincji — Wołogda. Tamże, w hotelowych kawiarniach i restauracjach, podczas całonocnych, trwających po świt dyskusji, prowadzonych w grupie przyjaciół, między innymi z Lwem Szestowem, Anatolijem Łunaczarskim (przyjaciel Lenina), kształtowały się poglądy młodego filozofa. Po trzyletniej banicji Nikołaj Aleksandrowicz wrócił do Kijowa, gdzie wkrótce potem ożenił się z Lidią Judifovną Trutsheff, której był wierny do śmierci.

Odszedł od marksizmu z racji jego zawężenia materialistycznego. Krytyce tego systemu poświęcił w swojej twórczości wiele miejsca. Uznając skomplikowaną złożoność zjawiska marksistowskiego komunizmu, traktował je m.in., jako konsekwencję zaniedbań chrześcijaństwa historycznego. Autor, który z taką stanowczością przeciwstawiał się wszystkiemu, co depersonalizuje człowieka, był jednak na tyle uczciwym, że poszukiwał „nie tylko fałszu, ale i prawdy komunizmu”10. To samo odnosi się do bierdiajewowskiej krytyki socjalizmu, demokracji czy liberalizmu.

Wydarzenie drugie miało miejsce w 1913 roku. Wkrótce po odbytym Synodzie Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej sytuacja wokół Bierdiajewa zaczęła się zagęszczać. Bezpośrednim powodem tego była seria artykułów jego autorstwa. Jako zatroskany chrześcijanin świecki, nie szczędził słów krytyki wobec Cerkwi, która nie rozpoznawszy znaków czasu, coraz bardziej utwierdzała się na pozycji „oblężonej twierdzy”. A znaki czasu były zatrważające — olbrzymie grupy inteligencji rosyjskiej, niesione falą scjentystycznego optymizmu oraz socjalnego programu marksizmu, odchodziły od Cerkwi powodowane zacofaniem duchowieństwa. Jedynie wybuchowi I wojny światowej, a następnie rewolucji bolszewickiej „zawdzięczać” należy, że zesłanie na Syberię nie doszło do skutku.

Trzecie, najbardziej bolesne wydarzenie rozegrało się w piątym roku od październikowego przewrotu, w wyniku którego Rosja przestawała być Świętą Rusią, stawała się natomiast Związkiem Sowieckim. Bierdiajew przewidział wybuch rewolucji, a wraz z jej nadejściem odnotował również pojawienie się nowego typu ludzi, obcego rosyjskiej duchowości: „Pojawił się nowy typ antropologiczny, w którym nie było już dobroci, wrażliwości, swoistej nieokreśloności rysów oblicza tak charakterystycznej dla rosyjskich twarzy”11.

Kiedy ludzie kultury zaczęli masowo opuszczać swój kraj, Bierdiajew sprzeciwiał się emigracji. Widział w niej bowiem gorzkie zubożenie ukochanej ojczyzny. Przyjaciele wielokrotnie namawiali go do wyjazdu — on odmawiał, mimo iż jako profesor–wykładowca Uniwersytetu Moskiewskiego oraz Wolnej Akademii Religii i Filozofii nie cieszył się szczególnymi przywilejami dyktatury proletariatu. Jego wykłady były oazą wolnej myśli na obszarze szeroko rozlewającego się morza komunizmu. Oficjalny dziennik bolszewików „Prawda” zarzucił mu, iż podczas prowadzonych przez niego zebrań filozoficznych zastanawiano się nad problemem, czy Lenin jest antychrystem. Wkrótce stało się jasnym, że działalność intelektualna Bierdiajewa nie mogła ujść czujnej uwadze CZEKA. W książce pt. Samopoznanije wspomina o przesłuchaniu u Feliksa Dzierżyńskiego w 1920 roku:

Powiedziałem Dzierżyńskiemu: „Miejcie na uwadze to, iż uznaję za mój obowiązek jako myśliciela i pisarza wyrazić najpierw to, co myślę”. Dzierżyński odpowiedział: „Właśnie tego od Was oczekujemy”. Tak więc postanowiłem zacząć mówić wcześniej, zanim zacznie zadawać mi pytania. Mówiłem przez 45 minut, przedstawiłem cały wykład. To, co mówiłem, miało charakter ideowy. Starałem się wyjaśnić, z jakich powodów: religijnych, filozoficznych, moralnych jawię się jako przeciwnik komunizmu. Po moim długim przemówieniu, które, jak się dowiedziałem po przesłuchaniu, spodobało się Dzierżyńskiemu z powodu swej prostoty, on mimo to zadał mi kilka nieprzyjemnych pytań związanych z (konkretnymi) osobami. Ja mimo to twardo postanowiłem, aby niczego o nich nie mówić.

Jednak po wyczerpaniu się wszelkich możliwości kohabitacji Bierdiajewa z bolszewikami, w jeden z wrześniowych dni 1922 roku „prorok wolności” opuścił ZSRR. Wówczas to, wespół z rodzinami swych przyjaciół, między innymi Simiona Franka i Nikołaja Łosskiego, znalazł się na pokładzie parowca „Oberburgermeister Haken” wypływającego z Petersburga do Szczecina. Parowiec wywoził grupę ok. 70 osób, określanych przez komunistyczne władze, jako „beznadziejnie nie nawracalnych na komunizm”12. Kiedy statek przekroczył terytorialne wody sowieckie, w duszę Bierdiajewa, wraz z poczuciem wejścia w obszar większej wolności, wstąpiło uczucie żalu spowodowane rozstaniem ze swoją ojczyzną. Nie wiedział wtedy, że nie będzie mu dane powrócić do niej za życia.

„Pomiędzy Wschodem i Zachodem…”

Emigracja na Zachodzie to dla Bierdiajewa — z jednej strony, okres ożywionej twórczości, z drugiej zaś — zmaganie ze współrodakami–emigrantami o zachowanie rosyjskiej tożsamości. Napisał wówczas większość książek m.in. Fiłosofia swobodnogo duchaProblematika i apołogia christianstwa, O naznaczeniji czełowieka, Russkaja idieja.

Zarówno w Paryżu (od 1924), jak i wcześniej w Berlinie, przewodniczył działalności Akademii Religijno–Filozoficznej, która stała się centrum spotkań ludzi kultury. W stolicy Francji działał także jako redaktor naczelny pisma „Put”. Do szerokiego kręgu jego znajomych należeli wówczas m.in. M. Heidegger, G. Marcel, E. Mounier, J. Gilson, M. Scheler, M. Buber. Dużo podróżował wówczas po Europie (np. w roku 1927 wziął udział w Międzynarodowym Kongresie Filozoficznym w Warszawie, gdzie polemizował z H. Elzenbergiem)13.

Był zaangażowany w sprawy rodzącego się wówczas ekumenizmu. Uważał, że wobec chrześcijan innych konfesji trzeba przyjąć postawę chrześcijańską. Biorąc udział w międzynarodowych sympozjach ekumenicznych, występował jako „filozof chrześcijański”, choć niektórzy woleliby widzieć go raczej jako przedstawiciela rosyjskiego prawosławia. Uniwersytet w Cambridge nadał mu w 1947 roku tytuł doctora honoris causa z teologii.

Tak jak inni Europejczycy, cierpiał z powodu II wojny światowej. Nie przestawał jednak, myślą i piórem, bronić godności człowieka. W czasie wojny wydał drukiem wiele artykułów, bardzo ostrych w swej wymowie antyhitlerowskiej. Tylko dzięki nieznanemu protektorowi funkcjonującemu w wyższych kręgach nazistów, nie doszło do aresztowania Bierdiajewa.

Mimo krytycznego stosunku do Cerkwi hierarchicznej, dostrzegał jej rolę kulturotwórczą w Rosji. Dlatego też bardzo bolała go wiadomość, iż Prawosławna Cerkiew na emigracji zerwała z Moskwą i przeszła pod jurysdykcję Konstantynopola (1927). Nie omieszkał wówczas wyrazić swego protestu. Podobnie zareagował na wieść o napaści Hitlera na ZSRR 22 VI 1941 roku. Z przykrością przyjmował fakt, iż w środowisku rosyjskiej emigracji we Francji znajdowali się zwolennicy takiego rozwiązania kwestii światowego komunizmu. Po zakończeniu drugiej wojny światowej długo się wahał, czy powrócić do swego kraju. Rozważywszy wszystkie „za” i „przeciw”, pozostał jednak na Zachodzie: „Serce krwawi, kiedy myślę o Rosji, a myślę bardzo często. Dużo myślę o tragedii rosyjskiej kultury, o rosyjskich rozdarciach, których w takiej formie nie doznały narody Zachodu. Jest coś męczeńskiego w rosyjskim losie. I to trzeba do końca przemyśleć.”14

Wydaje się, iż dramat Bierdiajewa polegał na tym, że dla „białych” był zbyt „czerwony” — dla „czerwonych” zbyt „biały”. On zaś nie był ani „biały”, ani „czerwony”. On po prostu kochał Rosję.

Ewangelia mówi o proroku, który nie jest mile widziany we własnej ojczyźnie. Taki był też los Mikołaja Aleksandrowicza Bierdiajewa — jednego z największych proroków wolności i godności osoby ludzkiej naszych czasów. Wyznaje to w napisanej w ostatnich latach życia autobiografii: „Odczuwałem to boleśnie. Znany już jestem w Europie i Ameryce, także w Azji i Australii, moje książki przetłumaczono na wiele języków, wiele o mnie pisano. Jest tylko jeden kraj, w którym niemal zupełnie mnie nie znają — to moja ojczyzna”15. Trzeba było czekać aż do rozpadu Imperium Radzieckiego, nim Rosja przyjmie myśl swego proroka, o którym ktoś powiedział, że „był pomostem pomiędzy Wschodem, a Zachodem, pomiędzy chrześcijanami różnych denominacji, pomiędzy chrześcijanami i niechrześcijanami… pomiędzy filozofią i teologią, pomiędzy widzialnym i niewidzialnym”16.

P. S. Jest taka stara prawda, która poucza: „Jakie życie, taka śmierć”. W przypadku Mikołaja Aleksandrowicza Bierdiajewa spełniła się ona z całym realizmem. Bierdiajew umarł tak, jak żył — pracując przy swoim biurku nad otwartą Biblią i książką Ronalda Niebuhra O dobru i złu tego świata17.

1 N. Bierdiajew, Samopoznanije, Moskwa 1991, s. 204;
2 Zob. O. Clément, Bierdiaev. Un philosophe russe en France, Paris 1991, s. 9;
3 Autor pisze: „Przeszedłem przez Kanta i Schopenhauera, przez Dostojewskiego i L. Tołstoja, przez Nietzschego i Ibsena.(…) Miało dla mnie znaczenie spotkanie z L. Szestowem i S. Bułgakowem”. Zob. N. Bierdiajew, Samopoznanije, dz. cyt., s. 130;
4 Chodzi o Mirosoziercanije Dostojewskogo. Zob. Tenże, Praga 1923;
5 Jedna z chronologicznie pierwszych prac Bierdiajewa została poświęcona Chomiakowowi. Zob. Tenże, Aleksijej Stepanowicz Chomijakow, Moskwa 1912;
6 N. Bierdiajew, Samopoznanije, dz. cyt., s. 204;
7 Zob. N. Bierdiajew: Pro et contra, dz. zb. pod red. A. A. Ermiczew, Sankt Petersburg 1994;
8 D. A. Lowrie, Rebellious Prophet, New York 1960;
9 Cyt. za: W. Hryniewicz, Dramat nadziei zbawienia, Warszawa 1996, s. 134;
10 N. Bierdiajew, Samopoznanije, dz. cyt., s. 226;
11 Tamże, s. 218;
12 Tamże, s. 223;
13 Pisze o tym M. Styczyński, Amor futuri albo eschatologia zrealizowana. Studia nad myślą M. Bierdiajewa, Łódź 1992, s. 196;
14 Tamże, s. 322;
15 Tamże;
16 Cyt. za: D. A. Lowrie, Christian existentialism, dz. cyt., s. 24;
17 D. A. Lowrie, Rebellious prophet, dz. cyt., s. 278.

O człowieku, zbawieniu i Rosji
Piotr Przesmycki SDB

urodzony w 1965 r. – salezjanin, doktor teologii moralnej, były wicerektor i wykładowca WSD Towarzystwa Salezjańskiego w Łodzi, były wykładowca na Katedrze Filozofii Prawa i Etyki SWSEiZ. Zajmuje się myślą etyczną autorów...