fot. fot. capturing-the-human-heart/unsplash

Za plecami Ojca i Syna

Tajemniczy Bóg” – mówią o Nim. Najtrudniej jest pisać o Duchu Świętym, lecz w tymże Duchu podobno najłatwiej: światłem rozjaśnia myśl, mową wzbogaca język nasz1, usprawnia słowa. Bez Niego język o Bogu się plącze, myśl jest szarpana, a zdania gubią przejrzystość i cel. Jest niesłyszalny, a pełen Słowa. Działanie Ducha Świętego jest tak głębokie, a przy tym tak skromne, że w żadnym momencie i nigdy nie skupia On dłuższej uwagi na sobie, a kieruje nasze poznanie, rozum i serce ku Bogu. Nieuchwytny, a objawia Pana. Razem z Synem prowadzi do Ojca. Mówią o Nim Żar Ognia, bo rozpala miłością do Bożego Słowa. Tym Słowem jest Chrystus.

Stąd w przedsłowiu trochę podgrzeję słowa za pomocą słów. Wpierw, zanim myśli porwą nas do nieba, może tak zwyczajnie z ziemi użyję wersetu z wiersza Trochę o duszy Wisławy Szymborskiej. Chociaż wiem, że pasuje do tych nabożnych rozważań jak pięść do nosa, to jednak jednym zdaniem posłużę się jak klinem, by poderwać nerw i umysł czytelnika. Otóż owa dusza „na tysiąc naszych rozmów uczestniczy w jednej”2. Są takie rozmowy, pełne słów, które nic nie wnoszą – puste słowa. Lecz bywają i takie, gdy nasza dusza spotyka Ducha, z którym rozumie się bez słów, jak nowo zaślubieni po słowie rozumieją się bez słowa, bo słowo zaślubin łączy ich w jedno. Cały świat jest dla nich scenografią, ludzkość – statystami, a oni radują się namiętnym posłowiem. Tak bywa czasem z Duchem Świętym i duszą. Niekiedy można usłyszeć ich szept: „Daj mi usłyszeć Twój głos! Bo słodki jest głos Twój i twarz pełna wdzięku” (Pnp 2,14).

Pocieszyciel w misji Kościoła

Za dużo erotyki w słowach – takie były dawniej zastrzeżenia biblistów w seminariach duchownych, stąd dopiero na ostatni rok studiów zostawiali klerykom omówienie Pieśni nad Pieśniami. Ta święta księga Starego Testamentu otwierała oczy mistykom chrześcijańskim i opowiadała o miłości Ducha Świętego (Oblubieńca) do duszy ludzkiej (Oblubienicy) z odwzajemnieniem3, a posługując się największym nagromadzeniem wyrażeń z konotacją erotyczną, o wzajemnych pragnieniach, tęsknotach, szukaniu, zapachu, dotyku i znalezieniu – jak żadna inna księga Biblii – wywoływała rumieńce na policzkach. Dziś jej język przestał być wprost erotyczny, a archaiczne wyrażenia i pasterskie porównania zamiast rumieńców na policzkach budzą uśmiech na twarzy. Cokolwiek by mówić, wciąż pozostaje najpiękniejszą i najświętszą pieśnią o wzajemnej miłości Ducha Świętego do duszy ludzkiej.

Z drugiej strony nasza myśl i oczy skierowane są ku Dziejom Apostolskim. Mamy tam opis społecznej więzi ochrzczonych, którą od samego początku kształtuje Duch Święty, łącząc rodzące się gminy chrześcijan w jedną wspólnotę wiary zwaną Kościołem. Gdy zaglądamy do tej księgi choćby pobieżnie, to niemal na każdej stronie napotykamy Ducha Świętego, i to wiele razy. Duch Święty kieruje pierwotnym Kościołem, decyzjami apostołów i ich towarzyszy, charakterem ich posługi, zakresem i celem – to posłaniem misyjnym, to zakazem głoszenia: „Zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (2,4); „Kiedy Piotr rozmyślał jeszcze nad widzenie

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się