fot. fot. daria-andraczko/unsplash

Włoska prognoza pogody

Były ostatnie ciepłe dni, nie tylko astronomicznie. Znów miała ochłodzić się atmosfera społeczna. Wkrótce znów miały zacząć rosnąć liczby, wszyscy się spodziewali, że jesień będzie groźna. Zaryzykowałam więc, wsiadłam do samolotu. Żeby sobie przypomnieć po miesiącach niebycia tam, jak to jest – w świecie, w zagranicznym powietrzu, w aurze inności, zawsze dla mnie ciekawej, zawsze karmiącej.

Mundurowy sprawdził mi na lotnisku temperaturę, poza tym było jak zawsze, tylko bez kolejek. Kilka godzin później, w późnym popołudniowym słońcu, pod złotawo-błękitnym niebem Pizy wspinałam się po schodach Krzywej Wieży, trochę się dziwiąc, że jest naprawdę piękna, i głośno się śmiejąc, bo wejście na nią, na przekór ściągającej na boki grawitacji, nastręcza trudności, jakie pamiętam z wesołych miasteczek. Wystarczy zaburzyć równowagę, żeby pojawił się uśmiech i to radosne zdumienie: Ej, coś tu jest nie tak! Niewinność zabawy w zachwianie i przesunięcie środka ciężkości zaklęta jest w przekonaniu, że dziwaczność tego uczucia za chwilę minie. Wystarczy wdrapać się na samą górę, opierając o chłodne marmurowe ściany, by odzyskać pion i odetchnąć z ulgą. Widok na plac katedralny jest nagrodą – świat nie stanął na głowie, ma starannie dobrane proporcje i daje powody do z

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się