Radykalizm

1 Krl 19,16b.19-21 / Ga 5,1.13-18 / Łk 9,51-62

Tęsknimy za chrześcijaństwem radykalnym i wyrazistym. Na czym ma polegać radykalizm, do którego wzywa nas Jezus Chrystus swoim życiem, czynami i słowami? Dziś słyszymy wezwanie stanowiące fundament chrześcijaństwa: „Pójdź za Mną”. Wezwanie jest radykalne, ponieważ w życiu chrześcijanina wiąże się często z potrzebą przeorania gleby, z której wyrasta jego egzystencja.

Jako uczniowie Chrystusa zostaliśmy zaproszeni do głębokiej orki. W chrześcijaństwie nie chodzi jednak tylko o pracę w głąb. Najęci na Bożej roli, nie możemy tracić z oczu celu, który stanowi o charakterze naszego zaangażowania. Celem nie jest przeoranie świata doktryną, ale pełne pojednanie oraz miłość, których źródłem, zasadą i obietnicą jest sam Bóg. Słyszymy dzisiaj w Ewangelii: „ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”. Inaczej mówiąc, nie jest godzien Jezusa ten, kto już teraz chce mierzyć wszerz i w głąb swoją pracę wykonaną dla Kościoła. Nigdy nie powinniśmy zapomnieć, że jesteśmy zaproszeni przede wszystkim do bezinteresownego i obfitego siewu ziaren miłości. Przychodzi zaś nam siać nie tylko na przygotowanym wcześniej gruncie, dlatego radykalizm Chrystusowy nie jest łatwo uchwytny. Wiąże się on przede wszystkim z ryzykiem i odwagą kochania również tych, którzy nie poddają się katechetycznej i ewangelizacyjnej orce.

Radykalizm ewangeliczny domaga się cierpliwości i nie należy mylić go z tzw. „radykalnymi rozwiązaniami”. W dzisiejszej Ewangelii Chrystus uczy swoich uczniów cierpliwości wobec niezrozumienia, z którym sam się spotyka. Radykalizm oznacza pełne zaangażowanie, dlatego musimy uważać, aby nie popaść w fanatyzm, któremu skłonni byli się poddać „synowie gromu”. W naśladowaniu Chrystusa nigdy nie możemy dopuszczać się potępiania, piętnowania, osądzania, a już w żadnym wypadku wymierzania kary w imię Ewangelii.

Na początku maja w Radziłowie k. Jedwabnego pochowaliśmy ciało Marianny Ramotowskiej, Żydówki wyratowanej z pogromu w 1941 roku. Na pogrzeb pojechałem, zostawiając obowiązki duszpasterskie. Postąpiłem na pozór wbrew Ewangelii, którą dzisiaj czytamy: „zostaw umarłym grzebanie ich umarłych”. Uważam jednak, że możliwość upomnienia się na cmentarzu w Radziłowie o pamięć tamtejszych Żydów i heroicznej miłości Polaka do Żydówki była szczególną łaską radykalnej miłości i „radykalnego naśladowania Chrystusa”, który nigdy nie zapomni o ofiarach przemocy, osobach pokrzywdzonych i marginalizowanych przez własne społeczeństwo.

Radykalizm
Ryszard Bosakowski

przez 25 lat był dominikaninem, obecnie ksiądz prawosławny....