Modlitwa w kaplicy
fot. Mirk Haupt / UNSPLASH

Czy można ludzi wystraszyć swoją pobożnością? Niestety, tak. Natrętna dewocja, która nie szanuje wolności i wrażliwości drugiego człowieka, potrafi być groźna dla otoczenia.

Nie ma wątpliwości: „Pobożność wielkim zyskiem jest” – mówi św. Paweł (1 Tm 6,6). Ale już odpowiedź na pytanie, czym jest owa pobożność, nie jest wcale taka prosta. Religijna ekspresja jest ogromnie różnorodna w swoich przejawach. Zależy m.in. od kultury, wieku, wrażliwości, wychowania. Można powiedzieć, że każdy z nas ma swój niepowtarzalny styl pobożności. A i ten się zmienia w ciągu naszego życia. Czy zatem z pobożnością jest jak z gustem – każdy może mieć, jaką chce, i nie należy o tym dyskutować? I tak, i nie. Nie oceniamy czyjegoś gustu, ale przecież mamy pewną wspólną ideę piękna i rozwijamy swoją wrażliwość na piękno. Podobnie z pobożnością: ryzykowne jest ocenianie przejawów czyjejś religijności (święci nieraz robili bardzo dziwne rzeczy z miłości do Boga), ale na temat autentyczności lub pozorów pobożności można i trzeba rozmawiać. I o tym będzie ten tekst.

Przepraszam, czy tu biją?

„Moja znajoma nieustannie podtyka mi różne modlitewki, podsyła nowenny, a widząc brak mojego zainteresowania, zapewnia mnie z troską w głosie, że będzie się za mnie modlić. Nawet obiecała, że odprawi za mnie pompejankę. Co to jest pompejanka!? Ja się tam Panu Bogu nie narzucam, po prostu, staram się być porządnym człowiekiem. To lepsze niż być zdewociałą dziwaczką. Przecież to straszy ludzi…”.

Czy można ludzi wystraszyć swoją pobożnością? Niestety, tak. Natrętna dewocja, która nie szanuje wolności i wrażliwości drugiego człowieka, potrafi być groźna dla otoczenia. Wtedy ci, których z Kościołem łączy tylko cieniutka nitka minimalnych praktyk religijnych, odsuwają się poza krąg wiary.

Ktoś powie: „Ale ja chcę się tak modlić i nic nikomu do tego. Chcę uwielbiać Boga i prawo gwarantuje mi wolność w tej kwestii. A jeśli się to komuś nie podoba, to jego problem. Widać, nie ma wiary i nie rozumie. Trudno. Król Dawid też tańczył przed arką i naraził się w ten sposób na pośmiewisko, a przecież robił to ze szczerej miłości do Boga i Bogu się to podobało…”.

I bądź tu, człowieku, mądry.

Zatem na początku delikatna sugestia: Kiedy się modlimy razem, róbmy to w taki sposób, by ktoś, kto modli się z nami, nie poczuł się zagrożony czy skrępowany naszymi praktykami religijnymi. Pozostawmy ludziom dużo wolności i tłumaczmy to, co się dzieje w czasie modlitwy, językiem zrozumiałym dla wszystkich. Szczególnie wtedy, gdy zapraszamy na spotkania modlitewne osoby z peryferii wiary. Przecież chcemy ich podprowadzić do spotkania z dobrym Bogiem, a nie sprawić, że wchodząc do kościoła, będą pytali wystraszeni, jak w kultowym filmie Piwowskiego: „Przepraszam, czy tu biją?”.

Cnota jest pośrodku?

Na podstawie tego, co powiedzieliśmy do tej pory, można wysnuć wniosek, że idealnie byłoby zachować tak zwany złoty środek. Ani nie przeginać z pobożnością, ani nie stać się zbyt oziębłym religijnie. Ot tak, nie za dużo, nie za mało, grzecznie, msza w nied

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
Wyczyść

Zaloguj się

Najlepsze przed tobą
Bogna Małgorzata Młynarz ZDCh

od 1990 należy do Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Duszy Chrystusa Pana, studiowała na UPJPII, jest doktorem teologii duchowości. Siostra Bogna Małgorzata Młynarz ZDCh działa apostolsko, prowadząc rekolekcje i animując św...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze