Na początku był wirus
fot. sime basioli / UNSPLASH.COM

Czy coś po tym ogromnym lęku pozostanie? Może ludzie zaczną częściej myć ręce? Może zakatarzeni zostaną w domu te dwa dni? Może pracodawcy przestaną narzekać na pracownika na zwolnieniu lekarskim?

Piotr Świątkowski: Z lekcji biologii w liceum pamiętam, że wirus nie jest organizmem żywym.

prof. Jacek Wysocki: Nie jest organizmem żywym, ale jest organizmem. Jest strukturą przypominającą pendrive, którego codziennie używamy w pracy. Bez podłączenia do komputera nie skorzystamy z danych na pendrivie. Wirus bez podłączenia do żywej komórki jest tylko cząstką materii. Komputerem dla wirusa jest żywa komórka, którą zakaża i przestawia jej pracę na swoje potrzeby.

Czasami mówimy: Nie jestem chory, to tylko wirus.

Wirusów jest mnóstwo. Za katar odpowiada od 120 do 150 różnych wirusów. Wiele wirusów jest dla nas niegroźnych. Są też wirusy, które atakują wyłącznie zwierzęta, ale są i takie, które zagrażają i zwierzętom, i ludziom. Klasycznym przykładem jest wirus grypy, który atakuje również ptaki.

Koronawirusa w powiększeniu pokazują wszystkie telewizje i portale internetowe. Widzimy kulę z wypustkami.

Te wypustki, o których pan mówi, to kolce służące przyczepianiu się do powierzchni komórek nabłonka dróg oddechowych. Już wiemy, że zakażony koronawirusem pacjent częściej ma kaszel niż katar. Jeden kolec przyczepia się do błony komórkowej, drugi wnika w komórkę.

Dlaczego komórka pozwala wprowadzić w swoje wnętrze obcy materiał genetyczny?

Nasze komórki są wyspecjalizowane. Komórka nabłonka dróg oddechowych nie jest w stanie zajmować się walką z drobnoustrojami. Ma inne zadanie. Od tego są komórki układu odpornościowego. Najpierw wirus przyczepia się do komórki, a później przestawia jej produkcję tak, by powstawały kolejne wirusy. Co ważne, zaatakowana komórka na swojej powierzchni pokazuje antygeny wirusa. Są one sygnałem dla układu odpornościowego, który rusza do akcji, czyli niszczy zainfekowane komórki. Nazywamy to procesem zapalnym. Mówimy często o zapaleniu gardła, zapaleniu zatok, zapaleniu otrzewnej. Jest to stan, w którym organizm niszczy swoje własne komórki zaatakowane przez wirusa. Za walkę z wirusem organizm płaci dużą cenę. Poniekąd niszczy sam siebie. Oczywiście w wypadku dróg oddechowych rodzi się kolejne pokolenie komórek. Po kilku dniach chorowania na grypę wracamy do pełnego zdrowia. Oprócz niszczenia komórek organizm wytwarza przeciwciała, które będą chronić nas przed tym samym wirusem w przyszłości. W ospie wietrznej i odrze przeciwciała starczą nam na całe życie. Jeśli raz przejdziemy ospę wietrzną, to nigdy już na nią nie zachorujemy. Na grypę zachorujemy dopiero za rok.

A co z koronawirusem?

Wiemy, że to wirus odzwierzęcy. Ludzie nie stykali się z tym drobnoustrojem, więc nie wytworzyły się przeciwciała. Wirus, którzy przeskoczył ze zwierząt na ludzi, zawsze jest bardzo niebezpieczny. Nie jesteśmy na niego przygotowani.

Mamy syropy przeciwwirusowe. Przynajmniej w reklamach.

Jeśli się pan dobrze wczyta w ulotki dołączone do leków reklamowanych jako przeciwwirusowe, dowie się pan, że są to środki podnoszące odporność.

Nie ma leku na chorobę wirusową?

Jest lek wstrzymujący namnażanie się wirusa grypy. Działa najskuteczniej 48 godzin od wystąpienia pierwszych objawów. Przez te dwa dni zwykle chorujemy w domu. Gdy chory trafia do szpitala z powikłaniami i wysoką nieustępującą gorączką, podaje się oseltamiwir i najczęściej obserwuje się poprawę. Oseltamiwir jest na pewno skuteczny, ale to nieliczny przykład.

T

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się