Koniec republiki białych
fot. andrea zignin / UNSPLASH.COM

Koniec republiki białych

, 0 recenzji

Powietrze gęstnieje, atmosfera wzbiera niepokojem. Kłęby dymu z wypalanych traw podchodzą pod białe miasteczko z różnych stron, osaczają je. Nie wiadomo, czy płoną tylko ścierniska, czy także któraś z okolicznych farm, razem z mieszkańcami. Jak trawa na stepie wokół Ventersdorpu wypalana przez czarnoskórych robotników z przedmieść co roku odrasta, tak samo stale powracają konflikty rasowe. Upadek apartheidu w RPA nie zdołał ich rozwiązać.

Wypalanie traw Wojciecha Jagielskiego jest zapisem wydarzeń, które doprowadziły do zmiany ustroju i przyznania praw obywatelskich czarnym mieszkańcom RPA – wielkiej rewolucji społecznej, która miała przynieść wolność, a zakończyła się rozczarowaniem. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie kryje się nie tyle w meandrach polityki, ile w mental- ności ludzi, ich głęboko zakorzenionych przekonaniach, uprzedzeniach, niespełnionych nadziejach. Złożoną problematykę rasową i tożsamościową mieszkańców RPA Jagielski przedstawia przez pryzmat niewielkiego miasta w Transwalu. Miasta białych farmerów, otoczonego slumsami czarnej biedoty, różniącego się od innych takich miejsc tylko jednym: obecnością Eugène’a Terre’Blanche’a, zafascynowanego Hitlerem nacjonalisty, założyciela Afrykanerskiego Ruchu Oporu.

Jagielski pisze, że „do Ventersdorpu przyjeżdżało się dla Terre’Blanche’a, nawet jeśli nie było go w miasteczku. Zlał się z nim i jego mieszkańcami w jedność, jedną postać, którą ulepił według swojego uznania i której nadał własną twarz. (…) Podróże tam były też swoistą wędrówką do jądra ciemności, by w mieszkańcach miasteczka, jak w zwierciadle, przyjrzeć się samemu sobie, własnym lękom, uprzedzeniom, obsesjom i przesądom, głęboko i wstydliwie skrywanym pod pancerzem dobrych manier, wpojonych granic między dobrem a złem (…) Eugène Terre’Blanche, otwarcie i bez skrępowania głosząc coś, co wszystkich zawstydzało, czynił to mniej groźnym, oswajał. Zdejmował brzemię grzechu i potępienia, ale w zamian czynił z tego wyznanie wiary narzucone całemu miastu. Dawał usprawiedliwienie i poczucie wspólnoty tym, którzy z ulgą odkrywali pokrewieństwo myśli z innymi mieszkańcami miasteczka. (…) Do Ventersdorpu przyjeżdżało się dla Eugène’a Terre’Blanche’a, ale wielu przybywało tu także po to, by dokonać właśnie tego wstydliwego rytuału oczyszczenia i pokuty”1. Aby zrozumieć, w jaki sposób zdobył

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się