Idące po linie
fot. europeana / UNSPLASH.COM

Idące po linie

Widzieliście kiedyś człowieka chodzącego po linie? Mówimy o takim linoskoczek, choć, dalibóg, rzadko się zdarza, że podskakuje podczas występu. Raczej posuwa się wolno do przodu, ostrożnie stawiając stopy jedna przed drugą na rozpiętej wysoko linie. Patrzy przed siebie, jakby zmierzał do niewidzialnego celu – spojrzenie w dół nie byłoby rozsądne. Dla lepszego utrzymania równowagi niesie w dłoniach długą, giętką tyczkę, obciążoną na końcach. Linoskoczek – w tej nazwie pobrzmiewa polska, ułańska fantazja. Włosi i Francuzi wykazują się większą pokorą: funambolo, funambule, to ten, który po linie kroczy, a nie skacze.

Wpadł mi ostatnio w ręce zbiór wywiadów z siostrami zakonnymi, który przygotowała Ewelina Tondys, Habit zamiast szminki (Wydawnictwo Dolnośląskie 2017). Te nietuzinkowe kobiety, spełnione duchowo i zawodowo, z dyplomami, sukcesami, goszczące na pierwszych stronach gazet, prowadzące bloga, odważne i twórcze, mają w zamyśle autorki obalić mit zahukanej i nieśmiałej zakonnicy. Przedsięwzięcie jest na tyle udane, że natychmiast, z przekory, pomyślałem o setkach zakonnic, które pracują w zakrystiach, na plebaniach, w kuchniach, pralnia

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się