Zobowiązani do milczenia
fot. ev U / UNSPLASH.COM

Zobowiązani do milczenia

Penitent musi być całkowicie pewny, że to, co powiedział w czasie spowiedzi, nigdy nie ujrzy światła dziennego i nie zostanie przekazane komuś innemu.

Sakrament pojednania budzi wśród wiernych szereg pytań, wątpliwości czy wręcz trudności. Jednym z istotnych elementów tego sakramentu, zwanych w katechizmie warunkami spowiedzi, jest wyznanie grzechów, z obowiązkiem podania znaczących okoliczności i – o ile to możliwe – liczby. Wiąże się to z koniecznością ujawnienia swoich słabości spowiednikowi, który występuje tutaj przede wszystkim w roli szafarza Bożego miłosierdzia, ale także – w jakimś sensie – w roli sędziego, doradcy czy przewodnika duchowego. To sprawia, że penitent wchodzi ze spowiednikiem w szczególną relację, w której szczerość i zaufanie są absolutnie konieczne. Ta relacja może przybierać rozmaite kształty. Ma to znaczenie zarówno wtedy, gdy penitent spowiada się u przypadkowego kapłana, który pełni dyżur w konfesjonale, jak i wtedy, gdy korzysta z posługi stałego spowiednika – niezależnie od tego, czy zostało to jakoś formalnie określone, czy nie, a wynika po prostu z praktyki regularnej spowiedzi. Gdy penitent informuje księdza, że chciałby go traktować jako stałego spowiednika, zmienia się wówczas delikatnie natura ich relacji, gdyż obok zwyczajnej posługi pojednania spowiedź może przybrać kształt duchowego kierownictwa. Trzeba jednocześnie zaznaczyć, że może mieć ono charakter pozasakramentalny i zazwyczaj taki ma.

Pod karą ekskomuniki

Zostało Ci jeszcze 89% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się