Ciało Chrystusa, spotkanie odwołane

Ciało Chrystusa, spotkanie odwołane

, 0 recenzji

Ten wywiad rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Na jednej mamy duszpasterza młodzieży – głównie studentów. Poznajemy tajniki organizowania spotkań, spływów kajakowych. Na drugiej rozgrywa się temat Polski. Budowania społeczeństwa obywatelskiego, zaangażowania w działalność opozycji, rozbudzania odpowiedzialności za ojczyznę. Wokół są ludzie, mnóstwo ludzi: studenci, ich rodzice, czasem więźniowie polityczni, innym razem solidarnościowa konspira, autorytety moralne, mistrzowie samodzielnego myślenia. Ludzie jak morze: przypływ, odpływ, czasem mielizna, czasem sztorm. Pośród nich Ludwik Wiśniewski. Kim on dla nich jest? Latarnią morską, samotną wyspą, statkiem miotanym przez fale? Taki właśnie obraz wyłania się z Duszpasterza Bożeny Szaynok: niejednoznaczny, czyli kształtowany przez ludzi. W zasadzie jest tylko jedna rzecz stała, kotwica: duszpasterstwo.

Opowiedzieć wielogłosem

Niezmiernie podoba mi się układ wydanej niedawno książki o legendarnym dominikaninie o. Ludwiku Wiśniewskim, która poprzez swoją narrację pokazuje, jak bardzo dynamiczną postacią jest jej bohater.

Pierwsze pytanie autorki: Jak wierzyć w Boga? – prowokuje o. Ludwika do bardzo szczerego wyznania wiary i świadectwa życia. To pytanie i ta odpowiedź, ich wzajemna proporcja, pokazują, w jakim kontekście należy odczytać wszystkie pozostałe rozdziały, w których czytelnik jakby tracił styczność z tak mocno zaakcentowanym Bogiem, a na widoku pojawiają się ludzie. Znamienici, dodajmy, barwni, sportretowani z Wiśniewskim na tle miast – Gdańska, Lublina, Wrocławia, Krakowa, Sankt Petersburga – z ich burzliwą historią. Jest działanie, dużo działania, Wiśniewski jawi się jako tytan pracy: przeróżne konferencje, grupy spotkań, pielgrzymki, pomoc ludziom. Dominikanin opowiada o minionych latach. Ale Bożena Szaynok przetyka rozmowę z nim licznymi innymi wypowiedziami. Wspomnienia dawnych wychowanków zakonnika, opinie działaczy politycznych, współbraci, fragmenty donosów Służby Bezpieczeństwa, listy, petycje, odwołania, wreszcie zdjęcia – ojciec Ludwik jest zarówno opowiadającym, jak i tym, o którym się opowiada. I naraz, po natłoku wydarzeń, znanych nazwisk, pędu życia – ostre hamowanie. Ostatni rozdział – Duszpasterz. W nim opowiada o modlitwie, rozgrzeszaniu, własnej wierze. Koło się zamyka, życiorys się zazębia. Jednocześnie ten rozdział nieco wygładza „buntownika” z wcześniejszych stron i pozwala zrozumieć, skąd się w nim bierze ta siła. Piszę o tym, ponieważ dzięki przemyślanej kompozycji autorka nie tworzy laurki dla Ludwika Wiśniewskiego. To uczciwa książka, która pozwala czytelnikowi na własny osąd. I jeszcze jedno: zmiana tonacji, mowa temperamentu. Gdy czytamy o działaniach duszpasterskich i opozycyjnych, Wiśniewski jawi się jako wulkan energii, lawina pokonująca napotkane przeszkody. W słowach drzemią emocje, jest radość, szczęście, nuta goryczy, jakiś dziki nerw, który z wiekiem nie puszcza. Gdy czytam, w jaki sposób ojciec Ludwik mówi o Bogu, emocje są już inne. Zaduma, refleksja; mi

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się