fot. fot. dave-herring/unsplash

Burza na modlitwie

Wsiadł do łodzi, a z Nim Jego uczniowie. Nagle zerwała się na jeziorze tak wielka burza, że fale zalewały łódź. A On spał. Wtedy zwrócili się do Niego i obudzili Go, wołając: Panie, ratuj! Giniemy! On zaś zapytał: Dlaczego się boicie ludzie małej wiary? Następnie wstał, zgromił wicher i jezioro i nastała głęboka cisza.

Ludzie natomiast pytali: Kim On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?

Nie pamiętam słów mojej pierwszej modlitwy, nie mam nawet świadomości jej początku. Owego punktu startowego, od którego można by powiedzieć, że zacząłem z Bogiem jakąś rozmowę. Ale jestem pewien, że od zawsze byłem w modlitwie! Jest tak dlatego, że to On – jak wierzę – jest Stwórcą świata i mnie w nim oraz inicjatorem tego, co nazywamy dialogiem, czyli życzliwą wymianą słów, niezbędną, by się do kogoś odnieść. Powiem więcej: Od zawsze byliśmy w modlitwie! Każdy i każda z nas. Bo to Jezus, jak zapisał św. Jan, za nas się nieustannie modli (J 17,20–26). Dialog z Bogiem, czyli modlitwa, jest więc czymś więcej niż wymianą słów pomiędzy Słowem pisanym dużą literą a nami. Modlitwą może być cierpliwe czekanie w milczeniu na głos, by odpowiedzieć: „Panie, otwórz wargi moje, a usta moje będą głosić Twoją chwałę” (Ps 51,17), lub przeciwnie, głośne wołanie: „Panie, ratuj! Giniemy” (Mt 8,25).

Słowa i pragnienia Boże i ludzkie nie są sobie równe, nie ważą tyle samo. Wielkość czcionki oddaje to w sposób symboliczny. To Jego słowo, zapisane w Biblii za pośrednictwem hebrajskiego dawar, stwarza, porządkuje, tłumaczy, nadaje liczbę i miarę, uzasadnia, jest niczym nieograniczoną siłą, która ma swoją masę i przyspieszenie; nasze/moje słowa próbują świat z trudem opisać, a nie jest to przecież mała rzecz. Różnica potencjałów – powiedzieliby fizycy – i trzeba się na nią pokornie (tzn. zgodnie z prawdą) zgodzić – bez pretensji i zawodu. „Odpowiednie dać rzeczy słowo”1 jest troską poety wobec natury świata, jest i naszą troską wobec Boga, który jest Osobą, a właściwie komunią Osób, od których początek bierze wszystko. A w tym wszystkim my, zależni, niekonieczni, ale ukochani, toczymy ów dialog czasem skutecznie i bez przeszkód, na ogół jednak z trudem, świadomi lub nie, że jesteśmy słabymi partnerami do rozmowy. Brakuje nam mocy, znaczenia, polotu… w końcu słów. I choć nie zawsze posługujemy się słowami (cisza), ten dialog nieprzerwanie od wieków trwa, zainicjowany dla nas przed nami.

I jeszcze jedna myśl. „Dialog – tłumaczył swoim słuchaczom ks. Józef Tischner – oznacza, że ludzie wyszli z kryjówek, zbliżyli się do siebie, rozpoczęli wymianę zdań. Początek dialogu – wyjście z kryjówki – jest już dużym wydarzeniem. Trzeba się wychylić, przekroczyć próg, wyciągnąć rękę, znaleźć wspólne miejsce do rozmowy”2. Nawet Ten, którego jako ludzie wierzący nazywamy Bogiem, który objawił nam wszystko i prowadzi nas ku sobie w historii, której celem jest zbawienie, potrzebuje rozmówców! On pragnie z nami mówić. Opowia

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się