Zbigniew Herbert – wszarz

Zbigniew Herbert – wszarz

Oferta specjalna -25%

Dzieje Apostolskie

0 opinie
|
Wyczyść
Dodaj do koszyka

Zwieńczeniem Roku Herbertowskiego w rodzinnym mieście poety była gra miejska, którą wymyśliłem i zorganizowałem dla uczniów polskich szkół we Lwowie. W stolicy Galicji Herbert mieszkał dwadzieścia lat (od urodzenia w 1924 roku do wyjazdu w 1944 roku do Krakowa). Uczestnicy gry przemierzali Lwów śladami twórcy, odnajdując ukryte w pejzażu miejskim nawiązania do jego biografii lub poezji. Trasa ich poszukiwań wiodła między innymi przez gmach Starego Uniwersytetu przy ul. Hruszewskiego 4 (dawna nazwa: św. Mikołaja 4), gdzie przed wojną mieścił się Zakład Biologii i Pracownia Badań nad Tyfusem Plamistym, zwany powszechnie Instytutem Weigla. W tym właśnie budynku podczas okupacji niemieckiej Zbigniew Herbert pracował zarobkowo jako „karmiciel wszy”.

Na zajętych przez siebie terenach hitlerowcy realizowali plan, zgodnie z którym Słowianie mieli stać się narodem niewolników. W związku z tym Polacy mogli oficjalnie uczyć się tylko w szkołach podstawowych i zawodowych. Szkolnictwo średnie i wyższe zostało zakazane pod groźbą kary śmierci. Wielu przedstawicieli polskich elit umysłowych, w tym profesorowie wyższych uczelni, zostało pozbawionych środków do życia.

Z pomocą przyszedł im profesor Rudolf Weigel – światowej sławy mikrobiolog, twórca szczepionki przeciwtyfusowej i kandydat do Nagrody Nobla z medycyny. Weigel dostał od Niemców propozycję podpisania reichlisty i przyjęcia obywatelstwa Trzeciej Rzeszy, ale odmówił, gdyż czuł się Polakiem. W swoim instytucie dał zatrudnienie wielu lwowskim inteligentom, wykładowcom uniwersyteckim, studentom, działaczom podziemia. Dzięki temu mieli oni możliwość zarobkowania, ochronę przed łapankami, dodatkowe porcje żywności oraz unikali wywózki na roboty przymusowe do Niemiec (władze hitlerowskie dbały o placówkę, gdyż produkowała szczepionki przeciwtyfusowe dla Wehrmachtu).

Na czym polegała praca w instytucie najwybitniejszego na świecie matematyka w XX wieku, profesora Stefana Banacha? Otóż – podobnie jak Herbert i inni „wszarze” – karmił swą krwią zarażone tyfusem wszy, przystawiając do ręki lub nogi małe klateczki z wygłodzonymi insektami.

Na legitymacji karmiciela wszy z Instytutu Weigla, wypisanej na nazwisko Zbigniewa Herberta, figuruje nazwisko doktora Henryka Mosinga. Kamienica, w której mieszkał Mosing, przy ul. Kost’ Łewyckiego (przed wojną: Kochanowskiego 42), stanowiła kolejny etap poszukiwań dla uczestników herbertowskiej gry. Ten lekarz epidemiolog był bliskim współpracownikiem profesora Weigla. Urodził się w 1910 roku we Lwowie w rodzinie, w której zawód lekarza dziedziczyło się z pokolenia na pokolenie. Lekarzami byli jego pradziad, dziad i ojciec. W okresie międzywojennym Mosing był aktywnym działaczem Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Akademickiej „Odrodzenie”, współpracował m.in. z Jerzym Turowiczem, Stefanem Swieżawskim czy o. Jackiem Woronieckim. Prowadził działalność charytatywną, odwiedzał chorych i ubogich, niósł im pomoc materialną i moralną, otaczał opieką osoby opuszczające więzienie. To głównie dzięki niemu szczepionka przeciwtyfusowa, produkowana w instytucie Weigla, trafiała podczas okupacji nie tylko do rąk hitlerowców, ale też do polskiego podziemia, do obozów pracy przymusowej dla Żydów, a nawet do warszawskiego getta.

Po wojnie profesor Weigel wyjechał z Lwowa, ale doktor Mosing pozostał w mieście, obejmując – już w czasach sowieckich – kierownictwo naukowe Instytutu Epidemiologii. Słynął ze swej bezinteresownej opieki nad ubogimi, chorymi i bezdomnymi.

Po upadku komunizmu wielu lwowian przeżyło szok, widząc znanego lekarza w sutannie. Wyszło wówczas na jaw, że od 1961 roku doktor Mosing był katolickim księdzem. Został wyświęcony potajemnie podczas jednego ze swych pobytów w Polsce przez kardynała Stefana Wyszyńskiego w Laskach pod Warszawą. KGB nie wpadło na jego trop, mimo że przez lata działał konspiracyjnie w Kościele. Przygotowywał na przykład kleryków do tajnych święceń kapłańskich, prowadząc w Instytucie i w swoim mieszkaniu nielegalne seminarium duchowne. Jednym z jego wychowanków jest między innymi obecny sufragan lwowski, biskup Leon Mały. Zachowały się relacje świadków, którzy wspominają, że w tamtych czasach doktor spowiadał nawet po dwanaście godzin dziennie.

Ksiądz Mosing zmarł w 1999 roku. Pochowany został na Cmentarzu Łyczakowskim. Spoczywa tam też kilka osób z rodziny Zbigniewa Herberta. Najbliższą z nich jest brat poety – Janusz, który zmarł podczas wojny w wieku lat dwunastu. Przyczyną było rozlanie się wyrostka robaczkowego, nierozpoznane w porę przez lekarza. Po latach, w jednym z listów Herbert pisał: „Kiedy byłem jeszcze młody, kiedy miałem 16 lat, zachorował poważnie mój braciszek. Byłem wówczas autorem dwóch wierszy, z których jeden, długi poemat na wzór Statku pijanego uważałem za genialny. Wiedziałem, żeby brata uratować, trzeba poświęcić coś, co się ma najdroższego. Spaliłem wiersze, poprzysięgłem, że nigdy nie będę pisał. Mały umarł mi na rękach, pomyślałem: miał dużą gorączkę i opowiadałem mu bajkę, która podobała mu się. Umarł, więc mogłem zostać lichym poetą”.

Zbigniew Herbert – wszarz
Grzegorz Górny

urodzony 30 marca 1969 r. – polski dziennikarz i publicysta, redaktor naczelny kwartalnika „Fronda”, publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów. W latach 2003-2009 publikował felietony na łamach miesięcznika „W drodz...