Ukraina lubyt´ Papu

Ukraina lubyt´ Papu

I. Pociąg jest nudny w bezdusznej monotonii szarych, drewnianych ławek i ścian. Ludzie wożą plastykowe, duże torby w paski, jak na podrzędnym bazarze. Znakiem życia jest gwar rozmów. Na dworcu centralnym głos dobiegający z megafonów wita uroczyście pielgrzymów. Niektórzy lwowianie badają wzrokiem przyjezdnych, inni, niewzruszeni, spieszą swą codzienną drogą.

Zaniedbane obrzeża miasta sprawiają wrażenie opustoszałych jak ze Stalkera. Pod ołowianym niebem stoi rozległe — pogrążone w letargu — blokowisko. Sklecona naprędce z cienkich płyt cerkiewka prawosławna przypomina raczej garaż z blachy niźli świątynię. Poszarzała zieleń, bezkwietne trawniki, smutne dzieciństwo na niszczejących placach zabaw. Prawdziwe życie wydaje się niedostępne oczom.

II. W mieście przeplatają się tradycje i religie, resztki dawnej świetności z historią niedawną, stara brama katedry Ormian sąsiaduje z kościołem greckokatolickim. Muzeum Ateizmu, z czasów gdy chrześcijaństwo przejść miało do lamusa, to dzisiaj Muzeum Historii Religii. W gablocie zdjęcie Papieża. Patrzę w okna domów, szukając znaków oczekiwania na Jego przyjazd. Zdjęcia są najróżniejsze: to wspiera się na misyjnym krzyżu, to dźwiga krzyż własnego cierpienia. Nie zabrakło zdjęć z początków pontyfikatu. Na Starówce rozwieszono transparenty witające Iwana Pawła II u Lwowi (czyli Jana Pawła II we Lwowie). Rymskij papa zamyślony, ale i pełen życia towarzyszy mieszkańcom Lwowa, spoglądając ze sklepowych witryn. Zagadką sprzedawcy pozostaje dobór flag na jednym ze straganów: watykańska sąsiaduje z amerykańską i angielską. Niebiesko–żółty emblemat trzepocze na skrzyżowaniu Ruskiej i Serbskiej. We lwowskiej katedrze, tuż przy prezbiterium, kupuję „Gazetę Lwowską”, która chce przybliżyć sylwetkę Papieża żyjącym tu Polakom. Papież, jak głoszą anegdoty, być może jest nawet Ukraińcem po kądzieli, choć biografowie nie dają tym głosom wiary.

Cały Lwów czeka w pewnym uniesieniu, aby powitać Swiatiszoho Otca.

III. Na spotkanie z Papieżem wstajemy przed świtem. Na strój codzienny zakładamy tylko pomarańczowe kamizelki z napisem Służba poriadku (Służba porządkowa). Idziemy w kolumnie na Białą Służbę, która ma swój rodowód w krakowskim Białym Marszu, zorganizowanym po zamachu 13 maja 1981 roku. Droga, zrazu szeroka, wypełnia się pielgrzymami.

W oddali rysuje się biały ołtarz. Gdy dochodzimy do sektorów, jest już na służbie patrol wojskowy, służba medyczna i kościelna — ta ostatnia w łososiowych kamizelkach. My będziemy wskazywać pielgrzymom sektory i, jak mówią Ukrainki, „drogę suchszą”, co, zważywszy na ulewy w czasie poprzedzającym pielgrzymkę, może okazać się cenną wskazówką. Życzliwość staje się językiem bardziej uniwersalnym od polskiego czy ukraińskiego.

Ogarnia nas przenikliwy chłód. W różnonarodowym tłumie zauważam siostry z Krakowa, „Solidarność” z Rzeszowa, dzieci niepełnosprawne z opiekunami. Wreszcie dziewczynki w białych, komunijnych sukienkach zdają się zakłopotane, że swe odświętne stroje pobrudziły już w błocie po kostki. Przychodzą samotne, stare kobiety w chustkach na głowach. Te bardziej zapobiegliwe założyły na buty reklamówki. Nikt nie wylicza trudów: ani wykradzionych ze snu godzin potrzebnych na dojście, ani nabrzmiałych wodą, nieprzyjaznych pól hipodromu. Nawet dla złamanych wiekiem, mozolnie podążających w kierunku sektora, wysiłek nie jest zbyt wielki.

W przygotowaniu do Mszy pomaga nam utwór Pater Noster ze słynnej płyty Abba Pater, cicha i uniwersalna modlitwa, a także czytane biografie „synów tej ziemi”, którzy mają być zaliczeni w poczet błogosławionych: arcybiskupa Bilczewskiego i księdza Zygmunta Gorazdowskiego. Przygotowania są zaledwie tłem spotkania. Brakuje natomiast wciąż ożywczego ducha, który z ludzi, czasu i przestrzeni wydobędzie świętość.

Ćwiczymy okrzyki i pieśni powitalne. Te pierwsze sprawiają wrażenie mało spontanicznych. Wkrótce powściągliwość zamieni się w bardzo ciepłe przyjęcie. Papież przyjeżdża punktualnie. Z moim sektorem graniczy biegnąca łukiem droga asfaltowa. Papież zdaje się wypoczęty. Chciałoby się rzec: „Mnohaja lita!”, to jest polskie „Sto lat!”.

Kazanie wygłoszone podczas Mszy świętej to bezpośredni zwrot do miejscowego Kościoła: „Duc in altum! Wypłyń na głębię! Wypłyń na głębię, lwowski Kościele łaciński! Pan jest z Tobą! Nie lękaj się trudności, które także dzisiaj stają na twej drodze!”. W słowach: „Z Chrystusem odniesiesz zwycięstwo! Odważnie dąż do świętości: w niej kryje się niezawodna obietnica prawdziwego i trwałego postępu” odnajduję osobiste wezwanie. Jedność w Kościele przekracza granice narodowości. Chociaż głębia, o której mówi Papież, jest trudna, przyszedł o niej słuchać trzystatysięczny tłum.

IV. Bezpośrednio po Mszy, nie zważając na piekące słońce, wielu pielgrzymów podąża na spotkanie Papieża z młodzieżą. My przychodzimy w momencie, w którym ukraiński piosenkarz porywa czekający tłum. Nic nie zostało tu z codziennej monotonii blokowiska. Ludzie stoją w bezlitosnym słońcu, w którym mienią się kopuły greckokatolickiej cerkwi. Komunikaty informujące, że Papież jest tuż, tuż, wzmagają napięcie. Wreszcie przyjeżdża. Spontaniczne okrzyki ukraińskie przeplatają się z polskimi: „Ukraina lubyť Papu!” czy „Kochamy Ciebie!”, „Niech żyje Papież!” czy gromkie „Mnohaja lita!”. Jest też harcerskie „Czuwamy!”. Nikt się jeszcze nie spodziewa, że po słońcu przyjdzie deszcz. W zamian za morze wzniesionych transparentów i rąk, za tysiące gołębi pokoju oraz białe i niebieskie balony ulatujące w górę niebo zsyła nam rzęsisty deszcz. Papież obraca ten niespodziewany element w żart, bo „Gdy deszcz pada, dzieci będą rosły!”. Okrzyki powitalne zamieniają się w dialog, bo i „Papa was lubyť!”. Na przekór wielkiej ulewie, głosem, który nie zdradza zmęczenia ni wieku, śpiewa nam: „Nie lij dyscu, nie lij, bo cie tu nie trzeba. Obejdź góry, lasy, zawróć się do nieba”. W czasie składania darów wzrok tysięcy zebranych skupia się na dziecku, które z bezgraniczną ufnością, przeczuwając dobrego Ojca, zarzuca Papieżowi ręce na szyję. Niesamowite oklaski wypełniają Sychów.

Papież, wracając po krótkiej modlitwie w cerkwi, przynosi słońce. Przed nami zespoły huculskie i łemkowskie. Tłum klaszcze w takt skocznej muzyki, a młodzi, w kolorowych, ludowych strojach wirują lekko w tańcu. Papież ze wzruszeniem obserwuje eksplozję radości.

Jak podkreślają prasowe komentarze, miniony system szczególnie boleśnie naznaczył Ukrainę. Reakcje młodych są refleksem tej prawdy. Potrzebują więcej czasu, aby przełamać lęk przed spontanicznym wyrażaniem siebie. „Drodzy Młodzi, wasz naród przeżywa trudne i złożone przejście od reżimu totalitarnego, który przez tyle lat go uciskał, do wreszcie wolnego i demokratycznego społeczeństwa. Jednak wolność wymaga silnego, odpowiedzialnego i dojrzałego sumienia”. Metafory stają się językiem młodych całego Kościoła — my także otrzymujemy kompas na życie: „Jeżeli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania” (Mt 19,17) — tak słowami Chrystusa mówi do nas Papież. „Dekalog jest jak kompas na burzliwym morzu, który umożliwia nam trzymanie kursu i dopłynięcie do lądu. Ci, którzy praktykują to Boże prawo, często bywają zmuszeni iść pod prąd. Młodzi Ukrainy, Chrystus domaga się od was, byście szli pod prąd. Domaga się, abyście byli obrońcami Jego prawa i abyście przekładali je na konsekwentne postępowanie w codziennym życiu”.

Zakończenie spotkania wyłamuje się z protokołu. Papież dodaje najpierw: „Słońce niech wschodzi tam, gdzie ty!”, aby na odchodnym zaskoczyć nas jeszcze inną przyśpiewką: „Zachodźże słoneczko, skoro masz zachodzić / bo nas nogi bolą po tym polu chodzić. // Gdybyś ty, słoneczko, na wyrobku było, / to byś, ty, słoneczko, wcześniej zachodziło”. Pośród oklasków papamobile opuszcza Sychów. „Dość na dzisiaj”.

V. Dzisiejsze spotkanie z młodymi to punkt odniesienia na przyszłość: „A jeżeli droga okaże się stroma, jeżeli droga wierności Ewangelii okaże się bardzo wymagająca, ponieważ będzie wymagać ofiar i odważnych decyzji, przypomnijcie sobie to nasze spotkanie”.

Również i do nas Papież skierował wezwanie do pójścia „drogą słuszną”, „drogą stromą”.

Ukraina lubyt´ Papu
Agnieszka Sikorska

urodzona w 1978 r. – studentka hispanistyki i europeistyki, harcerka ZHR....