O przyjaźni duchowej

O przyjaźni duchowej

Już w szkole, gdzie jako młody chłopak pobierałem nauki, zachwycał mnie wdzięk moich towarzyszy, a pośród zepsutych obyczajów, w jakie obfituje ów wiek, mój umysł całkowicie oddał się uczuciom i poświęcił miłości. Tak że nic nie wydawało mi się słodsze, nic radośniejsze, nic pożyteczniejsze niż być kochanym i kochać.

Mój duch płynął więc nurtem rozmaitych miłości i przyjaźni, porywany to w tę, to w inną stronę, a nie znając prawa prawdziwej przyjaźni, często dawał się zwieść jej podobieństwu. Jednak pewnego razu wpadła mi w ręce książka, którą o przyjaźni napisał Tuliusz 1. Natychmiast też wydała mi się zarówno użyteczna ze względu na powagę myśli, jak i słodka przez pełną łagodności formę. Chociaż nie widziałem się zdolnym do takiego rodzaju przyjaźni, to jednak cieszyłem się z odnalezienia modelu, do jakiego mógłbym dostosować nieuporządkowany bieg moich miłości i przyjaźni. Gdy nareszcie spodobało się dobremu Panu mojemu wyprostować to, co było skrzywione, podnieść to, co było zgarbione, i zbawczym dotknięciem oczyścić [mnie] z trądu — porzuciwszy światowe nadzieje — wstąpiłem do klasztoru.

Bez zwłoki oddałem się lekturze świętych Ksiąg, tym bardziej, iż przedtem, przyzwyczajone do cielesnych ciemności, oko moje nawet nie prześlizgnęło się nigdy po ich kartach. Stopniowo jednak Pismo Święte zaczęło nabierać słodyczy, a w porównaniu z nim owo niewiele mądrości, której nauczył mnie świat, zbrzydło i straciło na wartości. I kiedy przypomniałem sobie to, co przeczytałem o przyjaźni we wspomnianej wyżej książce, dziwiłem się, iż nie potrafię odnaleźć mojego dawnego dla niej zachwytu. Od tamtej pory nic, co nie zostało nasycone miodem najsłodszego imienia Jezusa i doprawione solą Pisma Świętego, nie mogło już tak naprawdę przyciągnąć mojego uczucia.

Wciąż na nowo rozważałem w duchu słowa Pisma i w ich autorytecie szukałem pomocy. Przeczytałem też wiele z tego, co w swych księgach napisali o przyjaźni święci ojcowie, wciąż jednak nie mogłem kochać duchowo, mimo szczerego pragnienia. Postanowiłem więc w końcu sam napisać o przyjaźni duchowej i sporządzić dla siebie reguły czystej i świętej miłości.

Dziełko niniejsze podzieliliśmy na trzy księgi. W pierwszej przedstawiamy, czym jest przyjaźń, jak się rodzi i jaka byłaby jej przyczyna sprawcza. W drugiej proponujemy rozważenie jej doskonałości i owocu, jaki przynosi. W trzeciej — w miarę naszej możności — wyjaśniamy, w jaki sposób i pomiędzy jakimi osobami może ona przetrwać nienaruszona do śmierci.

Jeśli ktoś skorzysta z tej lektury, niech składa Bogu dzięki i wezwie miłosierdzia Chrystusa dla moich grzechów. Jeżeli natomiast ktoś uzna, że to, co napisaliśmy, jest zbyteczne lub niepotrzebne — niechaj wybaczy mojemu nieszczęściu, które zmuszało mnie, abym tą medytacją powstrzymywał niespokojny bieg moich myśli.

tłum. Paweł Krupa OP

Tłumaczenie za: Aelredi Rievallenisis, Opera omnia (De spiritali amicitia), ediderunt A. Hoste OSB et C. H. Talbot, CCCM I, Turnholti, Brepols 1971. Ibidem, s. 287–288. Tłumaczenie całości dialogu w przygotowaniu.
 1Marek Tuliusz Cycero, O przyjaźni, w: Pisma filozoficzne, t. 4, Kraków 1960.

O przyjaźni duchowej
Aelred z Rievaulx SOCist.

(ur. ok. 1110 w Hexham – zm. 12 stycznia 1167 w Rievaulx) – angielski pisarz, opat cysterski, święty Kościoła katolickiego i anglikańskiego.Aelred, również Ailred, był jednym z trzech synów Eilafa, kapłana św. Andrzeja w...