Tischner daje do myślenia

Tischner daje do myślenia

Myślenie według wartości, choć zakłada jakieś stanowisko aksjologiczne, nie jest myśleniem o wartościach.

To prawda, że Józef Tischner nie był wyłącznie filozofem w wąskim, akademickim znaczeniu. Znaliśmy go jako filozofa, publicystę, kaznodzieję, jednego z najbardziej przenikliwych i zaangażowanych myślicieli ostatnich lat. Jednakże niewiele zaryzykujemy, stawiając tezę, iż bez względu na to, kiedy i w jakiej formie ks. Tischner zabierał głos, najważniejszym punktem odniesienia jego myśli była zawsze filozoficzna refleksja nad człowiekiem jako istotą dramatyczną.

„Pytając o człowieka — myśl filozoficzna Józefa Tischnera” — tak zatytułowana została międzynarodowa konferencja poświęcona Tischnerowskiej filozofii dramatu, która odbyła się w Krakowie w dniach 31 maja i 1 czerwca w ramach „Dni Tischnerowskich”. W konferencji wzięli udział uczeni z krakowskiego środowiska: Władysław Stróżewski, Karol Tarnowski, Jan A. Kłoczowski, Michał Heller, Adam Węgrzecki, związani z Tischnerem lub uprawiający w podobnym nurcie filozofię goście zagraniczni: Chantal Million–Delsol (Paryż), Maurizo Malaguti (Bolonia), Krzysztof Michalski (Wiedeń), Bernhard Casper (Fryburg) oraz polscy filozofowie: Barbara Skarga i Ryszard Panasiuk. Wart odnotowania jest także fakt, że znaczący udział słuchaczy, który nie ograniczał się jedynie do stawiania niekiedy bardzo dociekliwych pytań, lecz — dzięki polemice z poglądami prelegentów i samego Józefa Tischnera — stał się przykładem ciekawego filozoficznego dialogu.

Nie sposób streścić wszystkich konferencji ani oddać znaczenia każdego wywodu. Najlepiej zrobią to zresztą sami organizatorzy sesji, wydając książkę z materiałami z konferencji. Rozmawiano o inspiracjach Tischnera, zarówno chrześcijańskich, jak i filozoficznych (Hegel, Heidegger, Levinas), o jego sporze z tomizmem, o sensie jego filozofii, jej znaczeniu dla współczesnego człowieka i o tym, co z niej pozostanie po poddaniu jej próbie czasu i krytycznej refleksji. Z konieczności w omówieniu konferencji kierować się będę subiektywnym i ograniczonym wyborem tego, co ważne, zawierzając pamięci i próbując uporządkować to, co zostało powiedziane.

Gdzie myśli Tischner

Jednym z tematów konferencji była próba usytuowania myśli ks. Tischnera na mapie filozofii. Pierwszym, który podjął się tego zadania, był prof. Stróżewski. W rozpoczynającym konferencję wykładzie „Istnienie i dobro” mówca stwierdził, iż jedną z najważniejszych, jeśli nie najważniejszą kwestią metafizyki, jest pytanie o przemijalność i przygodny charakter wszystkiego, co jest. Najdobitniej problem ten sformułował Leibniz: „Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?”. W historii filozofii europejskiej odpowiedzi na to zagadnienie układają się w dwa szeregi, jeden prowadzący ku istnieniu, drugi ku dobru. Począwszy od Parmenidesa, przez wielkich filozofów średniowiecza, św. Anzelma, św. Tomasza z Akwinu, a za nimi wielu filozofów nowożytnych i współczesnych, wskazywano, że fundamentem wszelkiego przygodnego bytu musi być byt konieczny, przyczyna wszystkiego, co istnieje.

Drugi kierunek, ku dobru, został zapoczątkowany przez Platona. Platon, św. Augustyn, Pseudo–Dionizy Areopagita, a ze współczesnych myślicieli Jean–Luc Marion i Józef Tischner racji istnienia doszukują się w dobru. Kategoria dobra jest wyższa niż kategoria bytu. Tym, ponad co nic większego nie można pomyśleć — trawestuje Tischner dowód św. Anzelma — jest dobro.

Strategię Tischnerowskiego myślenia o religii zaprezentował o. Jan Andrzej Kłoczowski OP. Refleksja Tischnera nie jest filozofią religii (analizą istoty religii i jej przejawów), nie jest teologią (rozumową refleksją nad prawdami wiary), lecz jest myśleniem religijnym — fundamentalną filozofią wiary. W myśli tej, sięgającej korzeniami osobistej wiary ks. Tischnera, mamy do czynienia z podwójną afirmacją: wiary i rozumu. Myślenie religijne karmi się świadectwem człowieka religijnego, jest myśleniem z kimś, myśleniem według świadectwa świadków.

Kłoczowski podjął także swój niedokończony spór z Tischnerem o naturę sacrum. Dla Tischnera ma ono wyłącznie charakter osobowy, dla o. Kłoczowskiego osadzonego bardziej w nurcie wywodzącej się od Eliadego fenomenologii religii sacrum posiada również charakter kosmiczny.

O czym myśli Tischner

Jak zaznaczyło wielu mówców, filozofia Tischnera koncentrowała się głównie wokół zagadnień antropologicznych, była namysłem nad człowiekiem i dramatem, w który jest uwikłany. Tischner, jak wyraziła to prof. Barbara Skarga, myślał o człowieku agatologicznym. Człowiek jest wolnością, jest odpowiedzialny i tęskni za tym, co naprawdę dobre. Czym jest jednak dobro, na jakiej podstawie możemy mu przypisać metafizyczny status? Nie wiemy, słowo to ma wiele sensów. Doświadczamy jedynie przebłysków dobra: wyciągnięta życzliwie dłoń, podana kromka chleba. Na podstawie tych doświadczeń projektujemy ideę dobra. Zło, w przeciwieństwie do dobra, jest dostrzeganą wszędzie faktycznością. Tymczasem dobro jest ponad złem, tak jakby przychodziło z innego wymiaru. Dla Tischnera nie jest ono jedną z wielu wartości, jest raczej jak światło, które pozwala dostrzec aksjologiczny charakter rzeczywistości. Zło nie jest przeciwieństwem dobra, istnieje między nimi różnica absolutna, która nie dopuszcza żadnej syntezy, konkluduje Barbara Skarga.

Tischner myślał także o granicach. Do jakiego stopnia — pytała prof. Chantal Delsol — człowiek może przemieniać świat, w którym żyje, nie niszcząc jednocześnie siebie samego? Rozwój cywilizacji i kultury oznacza nieustanne przesuwanie granicy tego, co możliwe. Nowe technologie stosowane w medycynie rozszerzają granice możliwych ingerencji w biologiczną strukturę człowieka. Przemiany obyczajowe podważają tradycyjne normy, którymi kierowały się jednostki i społeczeństwa. Trzy postacie z kultury europejskiej — Prometeusz, Faust i Frankenstein — stały się symbolem transgresji i konsekwencji, które niekiedy przychodzi ludzkości ponosić za przekraczanie granic. Transgresja bowiem, która niszczy byt, staje się profanacją. Pojawia się pytanie: czy w człowieku istnieje nienaruszalne jądro, które nie może być sprofanowane? Przekonanie, że wszystko jest możliwe, że każda granica może zostać przekroczona, niesie ze sobą potencjalny ładunek zbrodni. Zdaniem wielu uczestników konferencji, kryterium odróżnienia pozytywnej transgresji od profanacji jest ludzka wrażliwość na wartości i zdolność do ich realizacji zakorzeniona w „ja aksjologicznym”.

Jak myśli Tischner

Filozofia Józefa Tischnera jest „myśleniem według wartości”. Wyrażenie to — jak zauważył prof. Adam Węgrzecki — Tischner zapożyczył od Martina Heideggera. Jednakże, zdaniem niemieckiego filozofa, „myślenie według wartości” to jedna z największych zbrodni, jaką można popełnić przeciw myśleniu o byciu. Dla Tischnera przeciwnie: filozofia bez–wartościowa nie jest w stanie zaspokoić człowieka. Myślenie według wartości, choć zakłada jakieś stanowisko aksjologiczne, nie jest myśleniem o wartościach. Naturą takiego myślenia jest projektowanie wydarzenia, które zdolne jest przekroczyć tragiczność. Oznacza ona, że jakieś dobro jest zagrożone, przy czym — co warto podkreślić — o obecności tego zjawiska decyduje nie tylko realne zniszczenie jakiegoś dobra, ale nawet sama możliwość jego unicestwienia. Doświadczeniem pozwalającym uporać się z kluczową dla Tischnerowskiej filozofii dramatu kategorią tragiczności jest przyswojenie dobra; a skoro przyswajanie jest relacją wzajemną, przyswajając dobro sobie, przyswajam też siebie dobru.

Zdaniem o. Kłoczowskiego, filozofia ks. Tischnera jest filozofią hermeneutyczną, sztuką rozjaśniania egzystencji. Nie jest to jednak filozofia świadomości, lecz świadectwa. Świadectwa człowieka dramatycznego rozdartego między rozpaczą a nadzieją.

Tischner daje do myślenia
Jan Kulik OP

urodzony w 1966 r. – dominikanin, przełożony Domu Świętego Alberta Wielkiego w Monachium.Wstąpił do Zakonu w 1993 roku, śluby wieczyste złożył w 1999 roku, święcenia kapłańskie otrzymał w 2000 roku....