Sztuka uwalniania
fot. levi midnight / UNSPLASH.COM

Z niepokojem patrzę na rodziców, którzy z zadowoleniem i dumą mówią: Moje dziecko jest takie grzeczne. A ja mam gabinet pełen ludzi, którzy się nigdy nie zbuntowali…

Katarzyna Kolska: Czy zdarza się księdzu przejechać samochodem na czerwonym świetle?

ks. Grzegorz Kudlak: Niestety, czasami mi się zdarza.

Co wtedy ksiądz myśli: Złamałem przepis? Zachowałem się nieodpowiedzialnie?

Czuję jakiś dyskomfort i postanawiam sobie, że muszę być bardziej uważny.

Gdybym nie był odpowiedzialny, pomyślałbym pewnie: „Nikogo nie było, nic się nie stało, będę robił tak dalej”. Czyli uruchomiłbym mechanizm zaprzeczania, idealizowania i tłumaczenia.

Jeśli moje wykroczenie zauważyłaby akurat policja, to najprawdopodobniej zapłaciłbym mandat. I bez żadnej dyskusji zgodziłbym się na to.

I co by księdza bardziej bolało – to, że został ksiądz ukarany, czy poczucie, że zachował się nieodpowiedzialnie?

Kara byłaby konsekwencją nieodpowiedzialnego zachowania, które zagrażało innym. Takie są zasady. Natomiast mandat na pewno wzmocniłby moje wewnętrzne postanowienie, że trzeba uważać.

Skąd się w nas bierze odpowiedzialność?

To jest złożony i głęboki proces kształtowania osobowości, który się zaczyna w chwili narodzin, a nawet może jeszcze wcześniej, to znaczy wtedy, gdy rodzice odpowiedzialnie myślą o poczęciu dziecka. Jeśli rodzi się ono w takim środowisku, jeśli jest oczekiwane i przyjęte z radością, to ma bardzo udany start. Nie ma oczywiście gwarancji, że proces wychowawczy idealnie się powiedzie, że coś się rodzicom nie „omsknie”, bo przecież wychowując, popełniamy różne błędy i w efekcie może się zdarzyć tak, że mamy dorosłego człowieka, który jest wykształcony, inteligentny, a jednak całkowicie nieodpowiedzialny.

Czy zakazy i nakazy są jakimś elementem wychowania, służą kształtowaniu odpowiedzialności?

Mądre tak. Mam niestety wrażenie, że my zakazujemy i nakazujemy, ale nie wychowujemy. To znaczy, że dzieci nie ponoszą realnych konsekwencji swojego zachowania.

Nie stosujemy systemu kar?

Stosujemy, tyle że kara jest zupełnie nieadekwatna do popełnionego czynu i często zależy od nastroju i humoru opiekuna. Mam też wrażenie, że rodzice nie dają dzieciom przestrzeni do popełnienia błędów, a przecież tak się między innymi uczy odpowiedzialności, która polega na wewnętrznej samodyscyplinie. To znaczy, że ja unikam złego zachowania czy postępowania nie dlatego, że zostanę ukarany, ale dlatego, że rozumiem jego konsekwencje i umiem rozpoznać, co jest dla mnie i dla innych dobre, a co jest złe.

Kiedy dziecko wyleje herbatę, dostaje karę, zamiast usłyszeć od mamy: „O, wylało się, musimy posprzątać”. Tu jest konsekwencja – dziecko uczy się, że skoro się wylało, to trzeba posprzątać. Natomiast jeśli zostanie ukarane czy ocenione negatywnie, to następnym razem będzie może bardziej uważne, ale nie zrozumie, na czym polega ponoszenie konsekwencji. A przecież odpowiedzialność to jest właśnie umiejętność przewidywania i ponoszenia konsekwencji każdego czynu, który podejmujemy w życiu.

Mówi ksiądz, że rodzice nie dają przestrzeni do popełnienia błędów. Gdzie jest granica m

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się