Niebo za 9,99
fot. jr korpa / UNSPLASH.COM

W kościele w Halle zebrano wprawdzie tylko osiem tysięcy relikwii, ale wśród nich 42 pełne ciała świętych – co dawało ponad 39 milionów lat odpustu.

Maciej Müller: Jan Tetzel. Człowiek o wyglądzie rubasznego kabareciarza (jeśli wierzyć XVI-wiecznym portretom), domniemany autor wierszyka: Gdy tylko złoto w misce zadzwoni, do nieba jakaś duszyczka pogoni, słynny sprzedawca odpustów. Jego spór z Marcinem Lutrem sprawia wrażenie spotkania faryzeusza z prorokiem. Tymczasem kiedy planowaliśmy tę rozmowę, zapowiedziałeś, że zamierzasz tego dominikanina bronić…

Tomasz Gałuszka OP: I mam nadzieję, że mi się to uda. Chciałbym uwolnić tę postać od narosłej przez wieki mitologii. Opinie, które przytoczyłeś przed chwilą, są niesprawiedliwe. Tetzel nie był tępym półgłówkiem – jak nieraz przedstawiają go historycy. W sposób zaskakujący dla siebie stał się jedną z najsławniejszych postaci początku reformacji.

Kim wobec tego był ten człowiek?

Komisarzem papieskim do spraw odpustów. Takiego urzędu nie obejmował pierwszy lepszy kaznodzieja. Jeżeli przyjrzymy się bliżej biografii Jana Tetzla, zobaczymy, że był to człowiek, który daleko wykraczał poza przeciętność intelektualną. Urodził się około 1465 roku, wychował w Lipsku i tam studiował sztuki wyzwolone, następnie poszedł na uniwersytet.

Około 1486 roku wstąpił do klasztoru dominikanów w Lipsku – był to dom z nurtu odnowy, kładącego nacisk na ubóstwo, prostotę, ascezę i studia, wołającego o reformę w Kościele. W tym czasie rodził się renesans. Mieszały się różne idee i koncepcje, dotychczasowe pewniki były podważane. W Rzymie zasiadali papieże, którzy łamali celibat, zakładali dynastie…

Tetzel wybrał klasztor proponujący bardzo surowe życie. Co więcej, po kilku latach uznał, że dominikanie lipscy nie spełniają wymogów reformy. Oddał się pod opiekę samego generała i około 1500 roku otrzymał zgodę na wybranie sobie innego klasztoru. I wybrał – to rzecz dotychczas przez badaczy niedostrzeżona! – klasztor w Krakowie. Niewykluczone, że zaprosił go tu sam Albert z Siecienia, prowincjał prowincji polskiej i bliski doradca króla Jana Olbrachta.

Podczas kapituły w Cieszynie w 1501 roku został przedstawiony braciom jako lektor teologii i bakałarz filozofii. Albert z Siecienia włączył go do polskiej prowincji, a jednocześnie obdarzył zaszczytną funkcją kaznodziei generalnego (Tetzel może więc głosić kazania w całej prowincji). To świadczy o jego bardzo wysokiej pozycji już na wejściu. Został też kaznodzieją dla wspólnoty niemieckojęzycznej w Krakowie.

Po kilku latach Tetzel objął funkcję przeora klasztoru w Głogowie. W tym czasie polskim prowincjałem był już Jan Wójcik, silnie związany z ruchem reformy, a w prowincji wzmagał się nacisk na reformowanie życia klasztornego – przede wszystkim poprzez studia, powrót do klasycznej teologii, wierne zachowywanie konstytucji. Jan Tetzel był w centrum tych działań. W 1509 roku prowincjał zwrócił się do generała zakonu Tomasza de Vio (kardynała Kajetana) z prośbą o możliwość mianowania Tetzla inkwizytorem w polskiej prowincji, co znowu świadczy o jego silnej pozycji. Kto wie, może nawet był szy

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się