Nicnierobienie
fot. heather shevlin / UNSPLASH.COM

To nie była kwestia decyzji. To było zmęczenie. Ostatnie miesiące były na tyle intensywne, że doprowadziły mnie do stanu, w którym na samą myśl o zmobilizowaniu się do kolejnego działania, podjęciu kolejnej decyzji, wykonaniu kolejnego telefonu czy odbyciu kolejnej rozmowy mój organizm się buntował i odmawiał współpracy. Mięśnie były sztywne, a emocje szare. W takim stanie wyjechałem na wakacje.

Moją bazą stał się letni dom rodziców jednego z moich braci. Położony na Kaszubach, wśród drzew, na stoku zbiegającym do jeziora, drewniany, z kominkiem, obszernym tarasem, bez internetu i ze słabym zasięgiem sieci komórkowych idealnie się nadawał na oderwanie od codzienności. Zabrałem ze sobą kilka książek do przeczytania, filmów do obejrzenia, listów do napisania, spraw do przemyślenia… Tylko nic nie chciało mi się robić. Żadnej energii. Nawet do wakacyjnych zajęć.

Od początku przyciągnęła moją uwagę drewniana huśtawka w ogrodzie. Była to szeroka, powieszona na łańcuchach, drewniana ława z oparciem. Gdy się na niej położyłem, nogi co prawda wystawały poza boczne krawędzie, ale nie powodowało to dyskomfortu. Ległem na niej i nic

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się