Inszallah
fot. matthew t rader / UNSPLASH.COM

Możesz mieszkać w namiocie, baraku, pustostanie bez prądu i bieżącej wody. Możesz dzielić łazienkę i kuchnię z kilkoma czy kilkunastoma rodzinami twoich sąsiadów. Wrogowie mogą odebrać ci prawie wszystko, ale nigdy, nie zapominaj, kim jesteś.

Siostrze Lumie przełożona wręczyła kluczyki do samochodu i powiedziała: Jedź! Gdy zapytała, dokąd, usłyszała tylko: Przed siebie. Siostra Laetitia zastanawia się, czy pranie, którego nie zdążyła wyciągnąć, nadal jest w pralce. Podobnie jak tysiące mieszkańców Karakosz obie siostry nigdy nie zapomną nocy z 5 na 6 sierpnia 2014 roku. O piątej nad ranem obudziły je wystrzały z dział oznaczające zbliżającą się ofensywę tzw. Państwa Islamskiego. Parę godzin później w morzu uchodźców, pieszych i zmotoryzowanych przemierzały drogę do Irbilu. Normalnie to tylko godzina jazdy. Tego dnia podróż zajęła dziesięć godzin.

Pomysł

Nasza historia zaczęła się nieco później. We wrześniu 2015 roku uczestniczyliśmy w spotkaniu młodych sióstr i braci zakonnych na Jasnej Górze, zorganizowanym z okazji Roku Życia Konsekrowanego. Wykłady, konferencje, wspólne rozmowy z pełnymi entuzjazmu rówieśnikami były niezwykle interesujące i budujące. Nas jednak zaprzątało w tym czasie co innego. Od paru dni w mediach toczyła się gorąca dyskusja na temat uchodźców, którzy w ogromnej liczbie decydowali się przybyć do Europy w poszukiwaniu lepszego i bezpieczniejszego życia. Również papież Franciszek zabrał głos i powiedział, że byłoby czymś ewangelicznie pięknym, gdyby każda parafia w Europie przyjęła choćby jedną rodzinę. Ta myśl dodawała nam skrzydeł. Co za piękny pomysł: prosty, a z takim potencjałem! Dla parafii to tylko jedna rodzina, ale jeśli przemnożyć to przez liczbę parafii, to w samej Polsce dach nad głową znalazłoby kilkadziesiąt tysięcy uchodźców. Bardzo szybko się okazało, że nie jest to aż tak proste. (Dzisiaj, być może, wydaje się to jeszcze trudniejsze niż dwa lata temu). Wówczas któryś z nas zapytał: Skoro nie jest realne, żeby ludzie doświadczający cierpienia na Bliskim Wschodzie przyjechali do nas, to może my powinniśmy pojechać do nich?

W pomyśle tym od początku było coś więcej niż podmuch młodzieńczej wyobraźni. Mateusz przez ostatni rok mieszkał w klasztorze w Oksfordzie, gdzie miał okazję poznać ojca Timothy’ego Radcliffe’a, byłego genera

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się