Camino de Santiago pielgrzym w drodze do Grobu Świętego Jakuba w Santiago de Compostela
fot. Jon Tyson / UNSPLASH

Nachodzony przez Boga

Idziemy jako jedni z wielu tysięcy, schowani w tłumie, niczym się niewyróżniający. W większości przypadków sami ze sobą i ze swoim życiem, w milczeniu odmierzając rytmicznie kroki.

Może powinienem zacząć tak – oto sześć skutecznych sposobów na znalezienie duchowej równowagi. Albo inaczej – oto cztery niezawodne kroki do osiągnięcia wewnętrznej przemiany. Albo jeszcze inaczej – oto siedem praktycznych rad na wyciszenie w życiu. W końcu na tym ostatnim zależy nam najbardziej, zwłaszcza kiedy już znajdziemy się w punkcie, w którym odejście od klawiatury komputera będzie ulgą, a smartfon z migającymi wiadomościami stanie się smyczą, od której będziemy chcieli się uwolnić. Kto z nas nie myślał o tym, by dokonać resetu życia albo chociaż liftingu, jak lubimy mówić w żargonie zgrabnie łączącym sfery sacrum i profanum. I to jeszcze resetu skutecznego, dostępnego na wyciągnięcie ręki, przyprawionego łyżką duchowego spa, na przykład podczas pielgrzymki do Santiago de Compostela.

Nasze pragnienia są bardzo szlachetne, jednak w chwili, kiedy zaczynamy o nich myśleć jako o kolejnym zadaniu do wykonania, nieświadomie wtłaczamy się w schemat, od którego próbujemy uciec – traktowania życia jak kolejnego projektu, który w kilku punktach powiedzie nas prosto do upragnionego szczęścia. To skaza naszych czasów, które żyją z autokreacji w mediach społecznościowych, gdzie nieustannie zmieniamy siebie w kogoś innego, tworząc wyreżyserowane wizerunki tego, jak chcielibyśmy wyglądać i żyć.

Mamy oczywiście chwile znużenia klikaniem, lajkowaniem i ćwierkaniem. To właśnie wtedy postanawiamy, że od jutra będziemy inni, bardziej wrażliwi, duchowi i wsłuchani w Boga. I najlepiej, żeby to się stało w dwa, trzy, góra cztery tygodnie. W tej perspektywie camino ma w sobie coś z romantycznej przygody, ale i duchowego wyzwania niosącego obietnicę czegoś nowego, co mogłoby się stać naszym udziałem. W końcu 800 kilometrów głównym pielgrzymim szlakiem przez północną Hiszpanię brzmi kusząco. Dlatego wyruszamy w tę podróż ze smartfonem w kieszeni, z nadzieją, że znikniemy ze swojego codziennego świata i doświadczymy ducha miejsca. Ale mniej więcej po jednym dniu nachodzi nas pragnienie, aby na fejsie zamieścić relację z pielgrzymiego szlaku. W ten sposób udowadniamy sobie, że nie uciekniemy od siebie, od bycia konkretnym człowiekiem, z konkretnymi przeżyciami, konkretnymi obciążeniami i, dajmy na to, nieprzepracowanymi relacjami. Nasz genialny pomysł na zmianę szybko się okaże źródłem frustracji i rozgoryczenia. Bo miało być przecież inaczej.

Czyli że nie?

Nie zamierzam nikogo zniechęcać do wędrówki Drogą św. Jakuba ani nakłaniać do weryfikowania własnych motywacji. Ale bądźmy uczciwi, w

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się