Nie ma edukacji bez relacji
fot. huzeyfe turan / UNSPLASH.COM

Nie ma edukacji bez relacji

Nie jest najważniejsze to, czy szkoła jest demokratyczna, sześcio-, ośmioletnia czy inna. Najważniejsze jest to, kto w niej uczy. Bo może się okazać, że we wspaniałej, nowoczesnej szkole demokratycznej uczy „nikt”.

Proponuję niekiedy nauczycielom, aby przeprowadzili z uczniami następujące ćwiczenie: Wyciągnijcie przed siebie lewą rękę dłonią w kierunku podłogi – nauczyciel również wyciąga rękę. Wyciągnijcie prawą rękę dłonią do góry, tak, żeby była ona około trzydzieści centymetrów nad lewą ręką. Teraz policzę do trzech i na trzy wszyscy klaśniemy. Raz, dwa – chwilę potem nauczyciel klaszcze, po czym mówi: trzy.

Instrukcja jest dość prosta, ale zazwyczaj większość klaszcze nie na trzy, ale wtedy, kiedy robi to nauczyciel. Bo ludzie, chociaż nas słuchają, i tak będą robili to, co my. Chcemy tego, czy nie, wywieramy wpływ na innych. Dyskusja o tym, czy szkoła ma wychowywać, czy nie, może świadczyć jedynie o redukcjonizmie w myśleniu o edukacji. Że widzimy drzewa, a nie widzimy lasu. Ucząc – wychowujemy. Kropka. Rzecz w tym, aby unikać dogmatyzmu. Wyobraźmy sobie metaforycznie, że samochód to zdolności i potencjał naszego ucznia, a kierowca to jego motywacja, zdrowie, dobre samopoczucie itp. Problem pojawia się wówczas, kiedy nauczyciele zajmują się wyłącznie kierowcą lub wyłącznie samochodem. Sami często nieukształtowani i niedojrzali, w folwarcznej strukturze szkolnej, w której mamy formalną władzę i autorytet, czasem, nawet nieświadomie, łatwo się gubimy w roli nauczyciela wychowawcy. Zauważmy, jakim to bożkiem jest w gruncie rzeczy nauczyciel. Znajduje się w centrum uwagi, rozkazuje i słuchają go, wymierza sprawiedliwość, mówi niemal przez cały czas. Wciąż jednak szkoła to przede wszystkim spotkanie człowieka z człowiekiem, a wychowanie jest naturalnym elementem wpływu, jaki wywieramy na naszych uczniów. Czy to się komuś podoba, czy nie. Praca w szkole wymaga więc od nas nie tylko profesjonalizmu w dziedzinie, której uczymy, ale może przede wszystkim umiejętności komunikacji i budowania relacji. A nade wszystko bycia KIMŚ dla siebie, a przez to bycia KIMŚ dla uczniów.

Dlaczego nie chcemy żyć tak jak oni?

Niedawno razem z moimi byłymi uczniami prowadziliśmy wykład dla nauczycieli, któremu wychowankowie nadali zaczepny tytuł: Co jest marne w życiu i działaniu dorosłych i dlaczego nie chcemy żyć tak jak oni? Nasze wystąpienie, zwłaszcza w części wygłoszonej przez młodych, było w istocie wołaniem i prośbą do dorosłych, aby nie robili z siebie ideałów (bo tego rodzaju autorytet łatwo obalić, a samym nauczycielem się rozczarować), zeszli z piedestału i zobaczyli w swoich uczniach ludzi. Zarzucali dorosłym rezygnację z marzeń, brak dystansu, p

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się