Drodzy Czytelnicy,

kilka dni temu, zmęczona całodzienną pracą, padłam krótko przed północą na kanapę. Na nic nie miałam siły. Nawet pokonanie kilku schodów prowadzących do sypialni było wysiłkiem ponad miarę. Przykryłam się kocem i niespokojnie myślałam o rzeczach, których nie zdążyłam zrobić. Jak to możliwe, skoro mój dzień zaczął się o szóstej rano? Może z czegoś mogłam zrezygnować, coś przełożyć na później? Może źle oceniłam, co jest tego dnia ważne i pilne? Może jestem źle zorganizowana? – rozmyślałam.

Następnego dnia Ania Sosnowska przysłała do redakcji tekst o slow life. Z zazdrością czytałam o ludziach, którzy porzucili pracę w korporacjach, postanowili żyć wolniej, bez codziennego pośpiechu. Gdzie oni są? – myślałam. Gdzie są ci, którzy bez wyrzutów sumienia potrafią sobie zwyczajnie poleniuchować? I skąd mają na to czas?

Do pionu postawił mnie wywiad z Lucyną Słup, która prowadzi warsztaty z zarządzania sobą w czasie. O, to coś dla mnie – pomyślałam i czytałam bardzo uważnie, by nie pominąć żadnego słowa. „Trzeba znaleźć misję osobistą, czyli określić, co w życiu jest dla nas najważniejsze. Chodzi o to, by wyobrazić sobie siebie pod koniec życia i odpowiedzieć na pytanie, co chciałbym po sobie zostawić, jaki ślad zapisać w ludzkich sercach”. Niezła lekcja.

Święta mogą być znakomitą okazją, by ją odrobić. By znaleźć dla siebie czas. Nacieszyć się sobą, swoją obecnością. Żeby wspólnie zaśpiewać kolędy, bo i o muzykowaniu piszemy w tym numerze.

Dziękując wszystkim Czytelnikom za zaufanie, za to, że wciąż sięgają Państwo po miesięcznik „W drodze”, życzymy, by mimo powszechnego narzekania na brak czasu nie osłabła w nas wiara w Boga, który dla nas i dla naszego zbawienia stał się człowiekiem i zamieszkał między nami.

Drodzy Czytelnicy,
Katarzyna Kolska

dziennikarka, redaktorka, od trzydziestu lat związana z mediami. Do Wydawnictwa W drodze trafiła w 2008 roku, jest zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika „W drodze”. Napisała dziesiątki reportaży i tekstów publicystyc...