Jean-Marie Gueullette OP – „Nie ma cnoty bez przyjemności”

Jean-Marie Gueullette OP – „Nie ma cnoty bez przyjemności”

Dobrem jest to, co jest odpowiednie. Droga ku szczęśliwemu i dobremu życiu

Jean-Marie Gueullette OP w swojej książce Nie ma cnoty bez przyjemności. Życie moralne jako przyjaźń z Bogiem w przystępny i jednoznaczny sposób wskazuje, czym jest dobro w filozofii św. Tomasza, który mówi, że celem ludzkich uczynków jest szczęśliwość, szczęście, rozumiane jako oglądanie Boga, do którego dąży najbardziej duchowa część duszy.

Autor mówi wprost: 

Mam nadzieję, że moja książka was zainteresuje, ale celem tej lektury nie jest to, byście od razu przystąpili do działania, zamysłem tego tekstu nie jest pobudzenie w was jakiejś decyzji. Przystępuję do działania dopiero wtedy, gdy na podstawie tego, co jest prawdziwe, uznam, co jest godne pragnienia i to godne pragnienia dla mnie.

Uniwersalne pragnienia

Jako istoty rozumne i czujące mamy jedno wspólne pragnienie – pragnienie szczęścia. Istota ludzka wszystkimi swoimi władzami dąży do dobra. Każdą cząstką swojego jestestwa chce doskonałości tego szczęścia. Nawet jeśli człowiek dążący do szczęścia nie wie o tym, doskonałością tego dobra jest właśnie oglądanie Boga, szczęśliwość wspólnego z Nim życia. Należy jednak zdać sobie sprawę i przyjąć z radością fakt, że Bóg nie jest jakimś niedosiężnym szczytem, obcym naszej codzienności. Życie z Bogiem nie jest nagrodą zastrzeżoną dla tych, którzy byli grzeczni. Bóg jest tym, co najbardziej godne pragnienia, i dlatego nas przyciąga. Tym, co nas przyciąga, co motywuje nasze pożądania, zawsze jest dobro, a im doskonalsze jest dobro, tym mocniej przyciąga.

Dobro dla każdego

Człowiek działa, ponieważ ożywia go  pragnienie szczęścia, które znajdzie ostateczny przedmiot w kontemplowaniu Boga. Przyciąganie ku dobru ostatecznie znajduje swoje źródło w przyciąganiu, jakie Bóg wywiera na istotę ludzką. Aby być dobrym, nie wystarczy jednak być przyciąganym przez dobro: doskonałość tego, czym jesteśmy, tkwi w akcie. Tym właśnie zajmuje się teologia moralna. Jeśli psychologia może w szerokim zakresie poświęcić się pragnieniom, popędom, obrazom zajmującym nasz umysł, najczęściej nie wzbudzając żadnego aktu, to teologia moralna zasadniczo kieruje uwagę na człowieka w akcie, gdyż obraz Boga w człowieku tkwi w ludzkiej możliwości samodzielnego działania.

Kroki ku szczęściu

Św. Tomasz – Mistrz teologii nie podaje nam jakiejś metafizycznej definicji dobra, która przyprawi nas o ból głowy. Mówi nam jednak jak dobry przewodnik: patrzcie pod nogi, patrzcie przed siebie. „Dobro odpowiednie, jeśli jest doskonałe, stanowi szczęście człowieka”. Doskonałość dobra, które jest odpowiednie, to szczęście; w każdej chwili musicie jednak wybierać różne niedoskonałe dobra, ku którym kieruje was pragnienie dobra, jeśli jest właściwie uporządkowane, w harmonii z rozumem. Życie moralne docieka zatem, jakie dobro jest najbardziej odpowiednie dla tego, co w człowieku najbardziej wzniosłe. Dobrem doskonałym jest szczęśliwość, życie w Bogu.

Życie ziemskie, ziemskie przyjemności

Dóbr ciała nie należy odrzucać a priori, trzeba umieścić je na odpowiednim dla nich miejscu. Nie mogą stanowić celu naszego ludzkiego życia, który byłby celem samym w sobie. Tak jak rzeczy cielesne i zmysłowo poznawalne mogą podnosić umysł człowieka do Boga, jeżeli ich odpowiednio używa ku czci Bożej, tak też nadużywanie ich albo całkowicie odrywa umysł od Boga, gdy wola cel swój zakłada w rzeczach niedoskonałych, albo też opóźnia dążenie umysłu do Boga, gdy więcej niż to jest potrzebne do tych rzeczy się przywiązujemy. Po to zaś przede wszystkim dane zostało prawo Boże, by człowiek łączył się z Bogiem. Do prawa Bożego należy więc kierowanie człowiekiem co do jego przywiązania do rzeczy cielesnych i zmysłowych i używania ich.

Życie moralne

Istotą życia moralnego nie jest walka ze złem, ale czynienie dobra, staranie się o realizację czynów mniej naznaczonych brakiem. Dość szybko się zużywamy i niepotrzebnie użytkujemy wiele energii na walkę ze złem, gdyż walczymy z pustką, z brakiem. Nie należy więc walczyć z pustką, ale starać się ją wypełnić, czyli czynić dobro. Dobro zawsze jednak będzie ograniczone. Już nie chodzi o zamknięcie w alternatywie, w wyborze w kategoriach „wszystko albo nic”; chodzi raczej o nigdy niekończące się wzrastanie w dobru, w wybieraniu tego, co lepsze, z uwzględnieniem tego, co na razie jest dotknięte brakiem, co jest źródłem cierpienia dla mnie i dla innych.

Naszym obowiązkiem, tym, do czego Bóg nas stworzył na swój obraz i obdarzył możliwością działania, będącą naszą właściwością, jest dążenie do dobra, czyli – by trzymać się bliżej sformułowań św. Tomasza – danie się Bogu przyciągać. Właśnie tego Bóg od nas oczekuje i dlatego Go obrażamy, kiedy nie czynimy dobra: „Nie obrażamy bowiem Boga, jeżeli równocześnie nie działamy także przeciw naszemu własnemu dobru”.

Habitus – działanie

Kiedy mowa o habitus, znajdujemy się – tak jak w wypadku uczuć duszy – w dziedzinie tego, co nazwalibyśmy psychologią. Interesuje nas tutaj podmiot, a nie moralna kwalifikacja jego czynów. Definicja jest prosta: habitus to ugruntowana i stała dyspozycja bytu ukierunkowana na działanie. Habitus uzdolnia człowieka do działania i do działania bez trudu, zgodnie z jego naturą. Święty Tomasz nakłania nas do tego, byśmy nie zapominali, że habitus stoi po stronie podmiotu, a nie działania. Przedstawia przerost bytu, dopiero w dalszej kolejności jest przerostem aktywności. Jest stanem bytu, który działa, dopiero w dalszej kolejności jest zdolnością do działania. Jest dyspozycją zgodną z naturą, ściśle się więc wiąże z naturą, którą doskonali. Doskonali byt, który działa, nie tylko w swoich możnościach działania, ale w samym swym bycie. Habitus nadaje kierunek aktywności, kieruje nią. W tej perspektywie trzeba podkreślić jednoczący charakter habitus: daje on panowanie nad sobą, na rzecz dobra lub na rzecz zła, nadając działaniu zdecydowanie i pewność. Zwołuje wszystkie władze, żeby zmierzać ku swemu celowi.

Podkreślając wpływ habitus na całość władz, trzeba pamiętać, że aby pozostać w porządku moralności, habitus musi działać w wolności i w zależności od woli. Habitus niezbędne do działania nadprzyrodzonego muszą wykraczać poza zdolności naturalne: od św. Tomasza noszą one miano cnót teologalnych – to wiara, nadzieja i miłość. Święty jest człowiekiem zbudowanym tak jak inni, cnoty teologalne nie zmieniają jego tożsamości, ale uzdolniają go do szczęścia. Umożliwiają jego ludzkim cnotom udział w jego uświęceniu. Ostateczne spełnienie dusza człowieka może otrzymać tylko od Boga.

Ta książka nie jest podręcznikiem. Czytelnik będzie potrzebował konkretnych opracowań, żeby głębiej zrozumieć podstawowe pojęcia moralności św. Tomasza. Podręcznik zapewni mu bardziej zrównoważoną i mniej subiektywną wizję niż ta wizyta z przewodnikiem, nosząca ślady uderzeń serca autora. Oby ta przechadzka z książką Nie ma cnoty bez przyjemności. Życie moralne jako przyjaźń z Bogiem umożliwiła jednak spotkanie z teologiem, który żywił głęboką życzliwość wobec człowieka, pełną podziwu dla tego, co nosi w nim obraz Boga, miłosierną wobec jego złego postępowania, mającą nadzieję, że prędzej czy później przyciągająca moc dobra poprowadzi go ku kontemplacji Tego, który jest jego stwórcą i przyjacielem. Tego czytelnikom życzymy i zachęcamy do lektury!