Janusz Serafin CSsR o książce „Światło Chrystusa. Wprowadzenie do katolicyzmu”, Thomas Joseph White OP

Janusz Serafin CSsR o książce „Światło Chrystusa. Wprowadzenie do katolicyzmu”, Thomas Joseph White OP

Nasza wiara spotyka się obecnie z atakami ze strony mentalności neoscjentystycznej, która zarzuca jej sprzeczność z nauką i ogólnie irracjonalność.

Ale nie chodzi tu tylko o pisarzy, którzy te tezy formułują wprost i często agresywnie, ale bardziej jeszcze o ogromne rzesze zwłaszcza młodych, którzy tę mentalność neoscjentystyczną wysysają wprost „z mlekiem” kultury, w której żyją, i nie będąc jej (tej mentalności) świadomymi ani nawet nie zarzucając wierze niczego wprost, są nią przesiąknięci na wskroś. Ponieważ zaś takie ujęcie naszej wiary jest po prostu nieprawdziwe, pojawia się konieczność sprostowań. Jednym z nich jest recenzowana poniżej książka. Jednak Autor nie stawia sobie wyłącznie ani nawet w pierwszym rzędzie celu negatywnego, tj. obalenia głoszonych kłamstw, stereotypów, nieporozumień. Nie, on chce towarzyszyć czytelnikowi w drodze do prawdy, chce mu ukazać wewnętrzną rozumność katolicyzmu (s. 15) – to jest cel pozytywny książki. I to jest jej główna linia myślowa, poszczególne tezy natomiast wpisują się w nią w dobrze przemyślany, bardzo harmonijny sposób. To też można uznać za największy atut książki, która dzięki temu stanowi jedną i precyzyjną całość myślową. Nie chodzi tu tylko o ukazanie sensu i sensowności Tradycji, dogmatów, teologii, instytucji kościelnych, praktyk religijnych, ale o ukazanie sensu i sensowności całej naszej wiary.

Książka nie jest traktatem apologetycznym w tradycyjnym rozumieniu tego słowa, lecz raczej dialogiem z inaczej myślącymi. Autor traktuje poważnie ich pytania i zastrzeżenia, stara się zrozumieć ich sposób myślenia, nie szuka „na siłę” odpowiedzi tam, gdzie my sami ich nie widzimy, nie ukrywa, że także dla nas Bóg jest nieraz tajemnicą nie do zgłębienia.

Jednak nie znaczy to, że On – a także Jego objawienie – jest irracjonalny, antyrozumowy. Nie, On nie sprzeciwia się ludzkiemu rozumowi (wszak, jak wierzymy, On sam go stworzył), ale go przekracza; nie jest irracjonalny, ale ponadracjonalny. Chrześcijaninem jest ten, kto tę ponadracjonalność uznał i przyjął. I bynajmniej go to nie zniewala ani nie upokarza – przeciwnie, bardzo mu to pomaga w zrozumieniu świata i siebie samego… Autor nie ułatwia sobie zadania tak jak dość liczni współcześni pisarze antykościelni, którzy najpierw przyjmują jakieś bzdurne koncepcje, z którymi Kościół nie ma de facto nic wspólnego (np. fundamentalistyczną interpretację Biblii), a potem się z nimi bezlitośnie rozprawiają; droga łatwa, ale prowadząca donikąd.

Nie, przedstawia rzeczywiste i pogłębione zarzuty współczesnych ateistów, materialistów i sceptyków, zarzuty „z wyższej półki”; zarzuty, które często nie wynikają z chęci „dokopania” Kościołowi, ale są wyrazem szczerego poszukiwania prawdy, a zatem są i dla nas samych ważną inspiracją. W dużym stopniu dotyczą one Biblii, która w ostatnich dziesięcioleciach stała się istotnie obiektem nasilonej krytyki. Zresztą też w ogóle prezentuje Kościół na tle współczesnego, „zlaicyzowanego”, zmaterializowanego i sceptycznego świata zachodniego, ukazując zarazem jego (Kościoła) odrębność, jak i to, co go z tym światem łączy; prawda katolicyzmu to bowiem nie tylko twierdzenia teologiczne, ale także to wszystko, co on konkretnie wniósł do praktyki ludzkiego życia, do rozwoju cywilizacji.

Oczywiście tego rodzaju książka nie mogła się obyć bez nawiązania do nauki, choć nie ona jest głównym jej przedmiotem. Autor ukazuje, z jednej strony, niesprzeczność wiary i teologii z nauką, z drugiej zaś, nie negując bynajmniej osiągnięć nauki, zwraca uwagę na jej ograniczenia, ograniczoność (z samej jej natury) jej celów i narzędzi badawczych, która już z góry czyni ją niekompetentną do rozwiązywania problemów religijnych (a nawet fi lozoficznych). Z kilku wzmianek można się zorientować, że o. White uznaje teorię ewolucji, ale nie widzi w niej przeciwnika swojej wiary – przynajmniej dopóty, dopóki ta teoria nie stanie się ideologią ewolucji.

Dość częste są też nawiązania do innych religii – zarazem po to, by ukazać, co łączy z nimi chrześcijaństwo, jak i by ukazać, w czym się ono od nich różni, co jest dlań specyficzne, wyjątkowe, niepowtarzalne. Takie tło jest niewątpliwie zawsze pożyteczne i pouczające; widać to również w tej książce.

W odróżnieniu od tradycyjnych opracowań apologetycznych znajdziemy tu obszerny rozdział o człowieku w ujęciu katolickiej filozofii i teologii – i słusznie, bo współczesne kontrowersje światopoglądowe dotyczą nader często nie tyle Boga, ile raczej właśnie człowieka. Przy tym Autor nie waha się kłaść szczególny nacisk na, niepopularną dziś nawet w Kościele, doktrynę o grzechu pierworodnym, która jest rzeczywiście nieusuwalnym składnikiem chrześcijańskiej wizji człowieka.

Warto też zauważyć interesującą, bardzo precyzyjną analizę Tomaszowych „dowodów” na istnienie Boga. I częste odwołania do J. H. Newmana i jego Logiki wiary, która pozostaje istotnie wciąż aktualnym, chyba najlepszym do dziś ujęciem tego ważnego tematu.

Dla kogo jest ta książka? Niewątpliwie i dla katolików, i dla niewierzących.

Ale nie dla wszystkich – najpierw dla trochę bardziej obytych z tekstem pisanym, gdyż nie jest to raczej lektura łatwa; a poza tym – i przede wszystkim – dla tych, którzy stawiają sobie pytania metafizyczne, albo innymi słowy, szukają prawdy. Dla takich ludzi Chrystus może być i z pewnością będzie światłem na tej trudnej dziś drodze – światłem zarówno koniecznym, jak i niezawodnym. Światłem, które przyświecało Kościołowi przez cały długi czas jego istnienia. I chyba dlatego o. White wybrał taki właśnie a nie inny tytuł swego dzieła: Światło Chrystusa.

O. Janusz Serafin, redemptorysta, jest redaktorem kwartalnika „Homo Dei” oraz tłumaczem i członkiem zespołu redakcyjnego wydawnictwa Homo Dei.