Pomnik Jezusa
fot. MOTOKI TONN / UNSPLASH

Wszechmoc Boga i niemoc człowieka

Nasze pragnienia, chęci, oczekiwania wcale nie muszą być złe. Mogą być zupełnie dobre i uzasadnione, co nie znaczy, że Bóg jest nimi związany. „Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie”.

Od razu chciałbym uprzedzić, że nie znam odpowiedzi na pytania, które się tutaj pojawią. I nie jest to unik. Ten tekst to raczej zwerbalizowanie wątpliwości. I czynię to słowami innych osób, by pokazać, że nie jestem odosobniony w tych wątpliwościach. A chodzi o odpowiedź na pytanie o napięcie, jakie jest między wolą Boga a wolą człowieka, między Jego wszechmocą a ludzką modlitwą, Jego planami i zamierzeniami a naszymi wolnymi wyborami. Nie, nie będzie to traktat filozoficzny o atrybutach Absolutu. Na powyższe pytanie nie da się bowiem, moim zdaniem, właściwie odpowiedzieć, jak tylko z perspektywy „sprawy Jezusa”, z perspektywy tego, co się z Nim wydarzyło. I będzie to odpowiedź – od razu zastrzegam – paradoksalna. Nie przez teologów dana, a przez pisarzy.

Pragnienia i potrzeby

Pierwszej odpowiedzi na pytanie, o co, kiedy i czy warto prosić Boga, udzieliła mi Anna Kamieńska. Oto dwa wpisy z jej Notatnika, które od lat są moim – że tak powiem – przewodnikiem po woli Boga. Pierwszy: „Kiedy się modlimy, prosząc o coś, dokonuje się w nas proces bardzo ważny – proces uświadomienia sobie wartości, które są dla nas pożądane. Codziennie trzeba prosić o coś lepszego i większego. W ten sposób w modlitwie stajemy się jakby mądrzejsi. Bóg wysłuchuje modlitw, przenosząc je najpierw na wyższą płaszczyznę. Zawsze otrzymujemy rzeczy lepsze niż te, o jakie prosimy”1. I drugi podobny: „Nie jest głupstwem troszczyć się o rzeczy drobne, których bardzo pragniemy. W modlitwie, w tej myśli skierowanej ku wartości najwyższej – spala się to, co w tych naszych pragnieniach nieważne, błahe, złe. Bóg nie jest wróżką, która spełnia dobre i złe życzenia. Modląc się o coś, możemy być pewni, że nasze pragnienia zostaną oczyszczone i zawsze otrzymamy coś lepszego i większego, w innym wymiarze. Tylko nasza słabość i głupota sprawiły, że nie modliliśmy się właśnie o te rzeczy lepsze i większe. W perspektywie zawsze to, co otrzymujemy, okaże się lepsze, choćbyśmy w danym momencie buntowali się, pragnąc tej, a nie innej zabawki od losu. W tym sensie wszystkie nasze modlitwy są wysłuchane”2.

By dobrze zrozumieć to, co pisała Kamieńska, trzeba zwrócić uwagę na dwie kwestie. Pierwsza to konieczność odróżnienia naszych potrzeb od naszych pragnień. Oczywiście kontekst wiary każe nam rozumieć kategorię potrzeb nie tylko w perspektywie doczesnej czy naturalnej, ale także nadprzyrodzonej. Inaczej mówiąc, chodzi o potrzeby, które są związane z naszym zbawieniem, owym dobrem ostatecznym i – jeśli tak można powiedzieć – prawdziwym, które należy odróżnić od pragnień – wciąż z perspektywy zbawienia – często banalnych, nieistotnych, a może nawet przeciwnych naszemu dobru duchowemu. Kamieńska miała świadomość, że łatwiej nam jest rozpoznać pragnienia niż potrzeby, dlatego to raczej pragnienia absorbują nasze modlitwy niż nasze potrzeby. Oczywiście, nie można z góry założyć, że każde pragnienie jest złe. Ono nie musi być złe, ale w zamian za nie, jak pisała Kamieńska, możemy otrzymać „coś lepszego i większego”. Niezdolność spojrzenia na nasze życie z perspektywy

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2026, nr 05, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Wszechmoc Boga i niemoc człowieka
ks. Andrzej Draguła

urodzony 5 stycznia 1966 r. w Lubsku – prezbiter diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, doktor habilitowany teologii, profesor na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego, kierownik Katedry Teologii Praktycznej w Instytucie Nauk Teologicznych US, członek Komitetu Nauk...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze