Substancja bezzapachowa
fot. philipp berndt / UNSPLASH.COM

Substancja bezzapachowa

– Życie ma coraz mniej zawartości. To bardzo niepokojące – powiedziała pisarka, obracając w dłoniach dużą, dorodną śliwkę. – Może kryzys nas otrzeźwi. Może tracąc ten przeklęty komfort, wrócimy do prawdy, do sensu. Spotkałyśmy się w hotelowej kawiarni, było to sześć lat temu, krótko po bankructwie Lehman Brothers. Udzielała wywiadu, nie zwracając uwagi na fotografa, który chwytał łapczywie wszystkie te chwile, gdy podnosiła papierosa do ust lub wydmuchiwała dym. Teraz, w dobie poprawności, a także zdrowotnego terroru, palenie jest tak źle widziane, że nie przystoi nawet szanowanym intelektualistom, więc gwiazdy literatury zastrzegają: „Tylko bez papierosa!”. Tymczasem ona, przesiąknięta melancholią jak błękitnoszarym dymem, uzupełniała wymarzony kadr, popijając czarną kawę z maleńkiej filiżanki. Lubiłam z nią rozmawiać, ponieważ potrafiła mówić rzeczy niezwykle mądre i bezgranicznie smutne w sposób, który pozostawiał odrobinę nadziei. Nie naiwnej, ale takiej, jaka towarzyszy osobom przenikliwym i dalekowzrocznym, ponadprzeciętnie świadomym naszego (czyli ludzkości) położenia, a mimo to zdolnym doceniać istnienie – własne i wszechświata. Jakby umiejętność zachwytu nad życiem wynikała wprost z tego, że się zaznało jego najbardziej ponurych przejawów. Był to smutek pozbawiony pustki. Tej właśnie, której n

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się