Ile kosztują marzenia?
fot. philipp trubchenko / UNSPLASH.COM

Ile kosztują marzenia?

To jest książka o szczęściu. Takim zwyczajnym. Codziennym. Takim, którego najczęściej w ogóle nie zauważamy. Bo czy skromny dom, mały ogródek i krzak pomidorów to naprawdę powód, żeby czuć się szczęśliwym?

Lista braków

Któż z nas nie pomyślał choć raz w życiu o tym, co by to było, gdyby tak wygrać milion w totolotka? A jeszcze lepiej kilka milionów. O, jak szybko potrafimy w marzeniach zagospodarować taką sumę pieniędzy. Pomysły cisną się do głowy jeden za drugim. Nowy dom, nowy samochód, nowy telewizor, podróż dookoła świata, lokata w banku. No, oczywiście koniec z dwoma etatami, przesiadywaniem po godzinach w pracy, z tym wiecznym odmawianiem sobie różnych przyjemności. Na naszej liście marzeń są jeszcze dzieci – pokaźna sumka dla nich, żeby miały dobry start w dorosłe życie, rodzice, żeby nie musieli na starość sobie niczego odmawiać, przyjaciele, którym już od dawna chcieliśmy pomóc, i z pewnością jakaś dobroczynna organizacja. Żeby nas sumienie nie gryzło. Tylko czy snując te marzenia, kiedykolwiek pomyśleliśmy o tym, co by się stało z naszym życiem, gdybyśmy tak naprawdę wygrali te kilka milionów złotych? A co dopiero, gdybyśmy wygrali osiemnaście milionów pięćset czterdzieści siedem tysięcy trzysta jeden euro i dwadzieścia osiem centów? Czyli tyle, ile wygrała Jocelyne Guerbette.

Zwyczajnie szczęśliwa

Lista moich zachcianek to druga książka Grégoire’a Delacourta. Jego debiutancka powieść Pisarz rodzinny obsypana nagrodami literackimi szybko stała się bestsellerem – najpierw w ojczystej Francji, a zaraz potem w kilkudziesięciu innych krajach. Trafiła też do Polski. Od kilku tygodni obie książki stoją na mojej półce. Prezent urodzinowy od przyjaciółek. Niezwykle trafiony. Urodziny to przecież dobra okazja, by zrobić małe podsumowanie, zrewidować marzenia, zastanowić się nad tym, co w życiu jest ważne, co się udało i co jeszcze warto zrobić. Co jest ważne? No właśnie…

Jocelyne Guerbette ma 47 lat, mieszka w Arras, 42-tysięcznym miasteczku z kilkoma hipermarketami, kilkunastoma supermarketami, czterema fast foodami i kilkoma średniowiecznymi uliczkami. Nie ma tam lotniska, nie ma turystów, którzy mogliby wprowadzić ciut ożywienia w nudną, powtarzalną do bólu codzienność. Niektórzy chcą stamtąd uciec. Gdziekolwiek.

Jocelyne nie jest kobietą, dla której mężczyźni tracą głowę – nie ma błękitnych oczu, długich blond włosów i zgrabnych nóg. Przeciwnie. Jest raczej zwyczajna. Trochę otyła. Z małym biustem. I oponką na brzuchu. Ale czasami, gdy jest sama w domu, staje przed lustrem, zamyka oczy i rozbiera się. Do naga. Gdy już wszystko zdejmie, gdy już poczuje, że jest jej zimno, otwiera oczy i patrzy na siebie. I wtedy przez chwilę wydaje się jej, że jest piękna, nawet bardzo piękna. Zgrzyt klucza w zamku wyrywa ją z tych marzeń. Ubiera się raz-dwa. Aż do następnego razu, gdy znów powtórzy ten rytuał.

Jocelyn jest szczęśliwa. Tak. Zwyczajnie szczęśliwa. Ma swoją pasmanterię, którą odziedziczyła po poprzedniej właścicielce. Właścicielka zakrztusiła się guzikiem. Nie mogła nawet zawołać o pomoc. Upadła n

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się

Ile kosztują marzenia?
Katarzyna Kolska

dziennikarka, redaktorka, od trzydziestu lat związana z mediami. Do Wydawnictwa W drodze trafiła w 2008 roku, jest zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika „W drodze”. Napisała dziesiątki reportaży i tekstów publicystyc...