Prawo do śmierci?

Prawo do śmierci?

Ilu osobom pomogła dostać się na drugi świat pielęgniarka z Mantes–la–Jolie? Dlaczego skracała innym życie? Czy miała do tego prawo? Czy była aniołem dobrej śmierci? Czy jest bohaterką, czy też osobą, która powinna zostać surowo ukarana? Podobne pytania zadawali (sobie i innym!) dziennikarze, prawnicy, politycy, lekarze, teologowie, filozofowie i ludzie z ulicy. Społeczna debata, wywołana przypadkowym wykryciem nielegalnych— jak na razie — praktyk młodej adeptki eutanazji trwa nadal, także dzięki nowemu, rządowemu projektowi dotyczącemu „asystowania przy kończącym się życiu”.

Chodzi o to, by „bez dogmatyzmu, bez uprzedzeń, z pokorą i miłością” odnosić się do tych, którzy stają w obliczu śmierci; chodzi o to, by nasi najbliżsi „zbytnio nie cierpieli i by ich umieranie było mniej brutalne” 1 — wyjaśniał sekretarz stanu w ministerstwie zdrowia Bernard Kouchner. Respektując prawa wierzących do praktykowania swoich zasad trzeba skorzystać z doświadczeń innych krajów i pozwolić tym, którzy sobie tego życzą, godnie odejść z tego świata — głoszą rzecznicy zmian. Trzeba zrewidować obowiązujące ustawy, bo opieka paliatywna we Francji pozostawia wiele do życzenia — twierdzą zwolennicy reform. Trzeba skończyć z hipokryzją i określić granice dopuszczalnych działań medycznych, by nie było nadużyć czy niepotrzebnych sądowych rozpraw — powtarzają niektórzy społeczni działacze, obrońcy „prawa do śmierci” i wiele innych, bezpośrednio nie zaangażowanych w opiekę nad umierającymi osób.

Od 1980 roku działa we Francji Association pour le Droit de Mourir dans la Dignité, bedące odpowiednikiem World Federation of Right to Die Societies. „Od swego powstania, blisko 50 tysięcy osób przystąpiło do ADMD. Pośród nich jest wielu lekarzy, nauczycieli, urzędników, posłów, senatorów, pisarzy, artystów, dziennikarzy” 2. Zarząd Stowarzyszenia liczy 7 osób. Do dyspozycji zainteresowanych jest 89 delegatur we wszystkich departamentach Francji. W Paryżu, każdego popołudnia, 7 woluntariuszy czeka na telefony i umówione rendez–vous.

Koniec naszego życia ma zależeć od przypadku? Od decyzji innych? Zamierzacie zwlekać z wyrażeniem swojej woli aż do utraty świadomości? Mielibyście zrezygnować z prawa decydowania o swoich ostatnich chwilach na rzecz kogo: rodziny, przyjaciół, lekarzy? Czy już zadaliście sobie te pytania? — głoszą propagandowe reklamówki Stowarzyszenia na rzecz Prawa do Godnej Śmierci.

Trzeba otwarcie mówić o starości, ona bowiem wciąż się przedłuża — postuluje Jacques Pohier, „teolog katolicki, do 1989 roku dominikanin”, od 1984 roku członek ADMD. Autor La Mort opportune 3 zauważa, że o ile w XVIII wieku 8% Francuzów dożywało 75 roku, obecnie jest ich 58%. Starość nie jest chorobą: jest naturalnym i normalnym etapem życia, tak jak dzieciństwo, młodość i wiek dojrzały. Każdego roku umiera we Francji 520 tysięcy osób, rodzi się zaś 700 tysięcy. Jeśli medycyna zajmuje się dzieckiem już w okresie pranatalnym, dlaczego nie zajmuje się tymi, którzy czekają na swoją śmierć. Żeby nasze życie było prawdziwie ludzkie, trzeba też zadbać o to, by umierać po ludzku. Walczymy o to, by przedłużać swoją egzystencję aż do ostatecznych granic, czy jednak nie jest to przedłużanie swojej śmierci? — pyta, jak sam twierdzi, nadal wierzący w Boga były katolicki teolog.

Debata wywołana dramatem, jaki dokonał się w szpitalu w Mantes–la– –Jolie — uważa Jean–Hugues Dechaux z Uniwersytetu René–Descartes w Paryżu 4 — stała się okazją, by zastanowić się nad tym, co jest konieczne, a co nie. I jak powinno wyglądać asystowanie przy śmierci w szpitalach i w domach opieki. Obrzędy pogrzebowe zmieniły się, zmienił się rytm świata — można by dodać — rytm życia. Człowiek zapomniał, że żyje pośród innych i że jest częścią kosmosu. Ceremonie żałobne coraz częściej przypominają rytuał „pocieszenia dla żyjących”, a nic nie mówią o przeznaczeniu, ludzkim losie i umieraniu.

„Żadne prawo nie może rozstrzygać problemu agonii” 5 — mówi pionierka opieki paliatywnej we Francji Martine Ruszniewski. Do umierania nie można podchodzić z czysto medycznego punktu widzenia, jest ono bowiem, jak narodziny, momentem przejścia, jest tajemnicą; na tej ostatniej, chyba najtrudniejszej drodze, potrzebna jest dyskretna obecność, będąc bardzo blisko umierającego, trzeba zachować dystans, uszanować jego intymność, a nie ingerować, uzurpować sobie prawo do decydowania o czyimś losie — przypominają w swojej książce L’Art de mourir 6 Marie de Hennezel, od wielu lat jako psycholog pomagająca umierającym, oraz prawosławny teolog i kapłan Jean–Yves Leloup. „Postawa społeczeństwa wobec śmierci i umierających odzwierciedla jego stosunek do sensu życia i świadczy o tym, czy uznaje ono wielkość i godność człowieka, bez względu na jego niedomogi fizyczne czy umysłowe” 7 — pisał w 1991 roku Patrick Verspieren, jezuita, dyrektor Departamentu Etyki Biomedycznej w Centre Sevres w Paryżu. W związku z debatą toczącą się na forum Parlamentu Europejskiego, przestrzegał: „w samej Europie historia pokazała, w jaki sposób stawianie zagadnienia może stać się pozornym usprawiedliwieniem i przyczynić się tym samym do utorowania drogi dla najpotworniejszych machinacji” 8.

„Furtka dla eutanazji” dawno została uchylona. To, co miało miejsce w szpitalu w Mantes–la–Jolie, nie jest jedynie odosobnionym „aktem desperacji”, samowolnym wybrykiem, podyktowanym „humanitaryzmem” i współczuciem wyczynem, działaniem osamotnionej w zmaganiu z ludzkim cierpieniem pielęgniarki. Jest konsekwencją przyjętych (jak dotąd nie pisanych czy nie skodyfikowanych we Francji) zasad. Jest dowodem, jak wielkie postępy poczyniła „filozofia śmierci”. I jak groźna jest ona nie tylko dla jednostek, lecz dla społeczeństw i całego, ponoć cywilizowanego świata. Nazywanie humanitaryzmem, wielkodusznością czy miłością tego, co jest ich przeciwieństwem, świadczy nie tylko o pomieszaniu pojęć, zatraceniu „dawnych” wartości, braku przyzwoitości czy zwykłym zagubieniu. Świadczy o ludzkiej kondycji, rozpaczliwej pustce, straszliwej obojętności, nie tyle bezduszności, co myśli pozbawionej ducha, cielesności zredukowanej do materii, egzystencji pozbawionej treści (filozofowie posługują się terminem essentia), życiu oderwanym od wieczności, śmiertelności pojmowanej jako zaprzeczenie nieśmiertelności.

Są prawa, których człowiek nie ustanowił. Człowiek może na przykład ingerować w prawa natury, ale jakie skutki, nie tylko w skali naszego globu, może przynieść chociażby zachwanie równowagi ekologicznej, nie trzeba dzisiaj chyba nikomu przypominać. Człowiek może (wykorzystując swoje możliwości i umiejętności) i często uzurpuje sobie „prawo do śmierci”, nie znaczy to jednak, że jest wszechwładny i wolny od zasad. Człowiek może wiele — może decydować i nieraz decyduje o czyimś losie, może i musi ciągle wybierać, robić użytek ze swojej wolności — nie znaczy to jednak, że wszystko mu wolno.

Są cywilne prawa, które bywają nieludzkie. Są ludzie, którym się wydaje, że wystarczy usankcjonować zło, żeby ono stało się dobrem. W niczym to jednak nie zmienia porządku świata czy porządku natury. Żeby wprowadzić ład wokół siebie i w sobie, nie wystarczy — jak się zwykło mawiać w żargonie — kogoś sprzątnąć.

Paryż

1 Le plan Kouchner pour mieux accompagner la fin de la vie, wywiad dla „Le Monde”, s. 12, 24.09.1998.
2–3 Informacje dotyczące ADMD jak i sporej części książki La Mort opportune. Le droits des vivants sur la fin de leur vie (Seuil, 366 ss.) są dostępne w internecie: http://www.00h00.com. W 1979 roku Watykan uznał, że tezy głoszone przez Jacquesa Pohiera w książce Quand je dis Dieu nie odpowiadają doktrynie Kościoła katolickiego.
4 Rites de mort, rythme du monde, „Liberation”, s. 4, 6.09.1998, , tekst ukazał się w rubryce „Débats”.
5 L’euthanasie, leurs réponses…, wywiad dla „Le Journal du Dimanche”, s. 7, 27.09.1998.
6 Książka L’Art de mourir. Traditions religieuses et spiritualité humaniste face ŕ la mort aujourd`hui ukazała się w wydawnictwie „Robert Laffont” w 1997 roku.
7 „Etudes”, tom 376, nr 1 (3761), janvier 1992, s. 63–74. Cyt. za: Patrick Verspieren SI, Eutanazja, „Nasza Rodzina” 11 (578) 1992, s. 16–17.
8 J.w., s. 16.

Prawo do śmierci?
Marek Wittbrot SAC

urodzony 16 września 1960 r. w Polanowie – pallotyn, dziennikarz, redaktor, fotografik, autor tekstów poświęconych literaturze i sztuce współczesnej, duszpasterz środowisk twórczych, działacz polonijny we Francji, był redaktorem miesięcznika katolickiego „Nasza Rodzina" (199...